Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka razowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka razowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2014

Razowe ciasteczka czekoladowe


Uwielbiam czekoladę (no, kto by pomyślał...), ale z czekoladowymi ciastami i ciasteczkami mam czasami problem. A to dlatego, że większość z nich obok czekolady nigdy nie stało i nią wogóle nie smakują. Są smaczne, pewnie! Ale nie nazywajmy ich czekoladowymi tylko dlatego, że mają w sobie parę łyżeczek kakao w proszku. Tak więc nieufnie i podejżliwie podchodzę do każdego przepisu "czekoladowego", by przypadkiem nie zawieść się, gdy posmakuję efektu mojej ciężkiej pracy w kuchni.

Z tymi ciasteczkami na szczęście udało się uniknąć rozczarowania i okazały się baaardzo czekoladowe. Skorzystałam z przepisu mistrzyni wegańskiej kuchni, Isy Chandry Moscowitz, więc efekt musiał być co najmniej zadowalający. Wprowadziłam jednak kilka zmian, które troszkę "uzdrowiły" te ciasteczka. Tak więc w miejscu zwykłej białej mąki pojawiła się jej razowa siostra, która nadała swojego charakterystycznego orzechowego posmaku. Zmniejszyłam też ilość cukru (można powiedzieć, że drastycznie), dzięki czemu ciastka nie przytłaczały swoją słodyczą. Dodam jeszcze, że przypominają troszkę brownie- są cudownie mięciutkie i wilgotne w środku, z zewnątrz zaś pokryte są cienką, chrupiącą warstewką. Pyszotka :)


Razowe ciasteczka czekoladowe
zmodyfikowany przepis Isy Chandry Moskowitz,
z receptury otrzymasz ok. 10 sporych ciasteczek


  • 1 łyżki (15ml) zmielonego siemienia lnianego,
  • 1/4 szklanki (60ml) mleka sojowego,
  • 6 łyżek (90ml) oleju,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru trzcinowego,
  • 1 szklanka (250ml) drobno mielonej mąki pszennej razowej,
  • 6 łyżek (90ml) kakao w proszku,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 1 tabliczka (100g) gorzkiej czekolady, posiekanej lub połamanej na kawałeczki.

 Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Blachę o nikich brzegach wyłóż papierem do pieczenia.


Zmielone siemię lnianeg zalej gorącym mlekiem sojowym, dokładnie wymieszaj i odstaw na ok. 10 minut- aż utworzy się zwarty kleik.
W misce wymieszaj olej z cukrem. Dodaj kleik z siemienia i połącz składniki. Do tej mieszanki wsyp mąkę wymieszaną z kakao, sodą i solą, zamieszaj tylko do połączenia składników. Wsyp połamaną czekoladę, wymieszaj. Układaj na blasze kulki ciasta i spłaszcze delikatnie ręką. Wstaw do piekarnika na ok. 10 minut. (może się wydawać, że po tym czasie ciasteczka nie są jeszcze upieczone, jednak stwardnieją nieco po wystudzeniu. Podobnie jak brownie, warto zadbać o to, by nie przepiec ciastek, aby pozostały wilgotne i mięciutkie. Zalecam zdejmowanie ich z blaszki co najmniej po 2-3 minutach od wyjęcia z piekatnika, inaczej mogą się rozpaść). Wyjmij z pieca i otudź. Albo zjedz od razu- raz się żyje! ;-)

Enjoy!








czwartek, 21 lutego 2013

Chrupiące ciasteczka orkiszowe z płatkami żytnimi






Wpadłam dzisiaj w ciasteczkowy szał!

Zacznijmy od tego, że nie planowałam piec absolutnie niczego, aż do weekendu. Chciałam zapanować nad swoimi zapędami i tak, jak przykazał rozum miałam nawet nie zbliżać się do piekarnika. Wiedziałam, że jak tylko zobaczę te wszystkie moje ukochane sprzęty do pieczenia, a w szafce nad nimi cukier z wanilią, różne mąki, płatki i inne pyszności, to nie zdołam się powstrzymać. I tak też niestety się skończyło... Uległam sobie i postanowiłam poeksperymentować z przepisem na ciasteczka owsiane. A potem, gdy cała blacha tych ślicznotek rumieniła się w piecu, dopadła mnie myśl, że skoro piekarnik jest włączony, to może szybciutko zrobiłabym też ciasteczka z kawałkami czekolady? I tym sposobem, po pół godzinie miałam przed sobą niemal dwa tuziny ciastek i powoli zabierałam się do tworzenia kremu ze słonecznika. Jakby tego było mało, mój plan obejmował jedynie spróbowanie po jednej sztuce każdego rodzaju ciasteczek, a jak się skończyło? Wolę się nie przyznawać, ile z nich skończyło swój bardzo krótki żywot w moim żołądku ;)

Jednak bez względu na obrót spraw, jestem bardzo zadowolona z rezultatów tych wszystkich działań w kuchni. Ciasteczka wyszły pyszniutkie, słodkie i niemożliwie chrupiące. Wręcz uzależniające. Płatki żytnie nieśmiało nadają im swojego charakterystycznego posmaku, który jednak nie przytłacza i ładnie komponuje się z pozostałymi składnikami. Pewnie równie dobrze w tej roli sprawdziłyby się płatki owsiane, ale z powodu ich braku w naszym gospodarstwie zadowoliłam się takimi. Mąka orkiszowa jest delikatnie orzechowa, a cynamon pozostaje prawie niewyczuwalny, jednak sprawia, że zastanawiamy się, co takiego jest w tych ciasteczkach, czego nie umiemy dokładnie nazwać. Jednym zdaniem- warto je upiec, i już!




Chrupiące ciasteczka orkiszowe z płatkami żytnimi
przepis na ok. 11-12 ogromnych sztuk



  • 1 łyżka (15ml) zmielonego siemienia lnianego,
  • 1/4 szklanki (60ml) gorącego mleka (u mnie sojowe niesłodzone),
  • 3/4 szklanki (180ml) mąki orkiszowej razowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) mąki orkiszowej jasnej,
  • 1 szklanka (250ml) płatków żytnich (na opakowaniu moich było napisane, że są błyskawiczne pełnoziarniste),
  • 1/2 łyżeczki (2ml) sody,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) mielonego cynamonu,
  • 2/3 szklanki (160ml) cukru (u mnie domowy waniliowy)- można użyć mniej, ciastka były dość słodkie,
  • 1/2 szklanki (125ml) oleju.

Siemię lniane zalej gorącym mlekiem, dokładnie zamieszaj i odstaw na ok. 10 minut, by utworzył się "kleik".

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C, płaską blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Do dużej miski przesiej obie mąki, dodaj płatki, skrobię, sodę, proszek, sól, cynamon i zamieszaj. W osobnej misce połącz przy pomocy trzepaczki "kleik" z siemienia i mleka, cukier i olej. Wlej zawartość tej miski do miski z suchymi składnikami i dokładnie wymieszaj łyżką lub łopatką. Nakładaj na blachę porcje ciastek- najłatwiej zrobić to gałkownicą do lodów, dzięki której też wszystkie ciasteczka będą tej samej wielkości- i spłaszcz je na tyle, by miały grubość ok. 0,5cm. Wstaw do piekarnika na ok. 15 minut, aż będą lekko rumiane przy brzegach (jeśli z podanych składników uzyskałaś/eś więcej niż 12 ciastek, skróć czas pieczenia o ok. 2-3 minuty). Wyjmij z pieca i pozostaw na blaszce przez minutę, a potem zdejmij przy pomocy łopatki.
          




wtorek, 4 grudnia 2012

Czekoladowy przekładaniec daktylowo-jaglany z nutką cynamonu


Idą Święta. A jeśli ktokolwiek ma co do tego jakieś wątpliwości, to chyba przez ostatni tydzień nie wychodził z domu, pozostając jednocześnie całkowicie odciętym od telewizji, radia i internetu.
I skoro już nawet Mariah Carey wesoło podśpiewuje do mnie "All I want for Christmas is you" za każdym razem, gdy włączam brytyjskie MTV (na którym w przeciwieństwie do polskiego można jeszcze zobaczyć teledyski), to znaczy, że czas zakasać rękawy i upiec coś wykwintnego. Przecież nie od dziś wiadomo, że zimowe Święta to w kuchni przepych (mak, bakalie...) i cudowne przyprawy ukryte w piernikach.

Tak więc włączyłam sobie moich ukochanych chłopaków z U2 i ich trochę niedoceniane "Christmas (Baby please come home)", co natychmiast natchnęło mnie do stworzenia aromatycznego, przepysznego i (przypadkiem) zdrowego wypieku. No, czy może być coś smaczniejszego niż warstwy czekoladowego ciasta, przekładane słodką masą z daktyli i mojej ukochanej kaszy jaglanej, zwieńczone twarożkowym "lukrem"? Pewnie znajdą się takie łakocie, co przebiją mojego przekładańca, ale ja  go i tak uwielbiam. I gdybym była na tyle muzycznie utalentowana, to z czystym sumieniem zaśpiewałabym mu "All I want for Christmas is you" :)  



Czekoladowy przekładaniec daktylowo-jaglany z nutką cynamonu

ciasto:
  • 1 szklanka (250ml) mąki orkiszowej razowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) mąki orkiszowej jasnej,
  • 3 łyżki (45ml) ciemnego kakao w proszku,
  • szczypta soli,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) sody,
  • 1/3 szklanki (80ml) ksylitolu (można zastąpić cukrem białym lub trzcinowym, a jeśli lubisz słodkie wypieki, to zwiększyłabym jego ilość do 1/2 szklanki),
  • 2 łyżki (30ml) musu jabłkowego,
  • 1/3 szklanki (80ml) puree z dojrzałego awokado,
  • 1 szklanka (250ml) mleka (najlepiej naturalnie słodkiego- ja użyłam ryżowego),
  • 1 łyżka (15ml) łagodnego octu.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Dużą blachę (mniej więcej o wymiarach 25x30cm) wyłóż papierem do pieczenia.
Do miski przepiej mąki, kakao, sól, proszek, sodę. W osobnym naczyniu wymieszaj ksylitol, mus jabłkowy, papkę z awokado, mleko i ocet tak, by słodzik rozpuścił się. Wlej mokre składniki do suchych i dokładnie wymieszaj za pomocą trzepaczki. Przelej masę do foremki i dobrze rozprowadź po całej jej powierzchni (warstwa ciasta nie będzie gruba, więc postaraj się zrobić to tak równomiernie, jak to tylko możliwe). Wstaw do piekarnika i piecz ok. 10-12 minut (patyczek lub wykałaczka wbite w środek wyjdzie suche). Wyjmij i ostudź, a w tym czasie przygotuj masy do przełożenia.

masa daktylowo-jaglana:
  • 1/3 szklanki (80ml) suchej kaszy jaglanej,
  • 1/2 szklanki (125ml) daktyli bez pestek,
  •  1 kora cynamonu (ewentualnie można zastapić cynamonem w proszku, dostosowując jego ilość do własnych upodobań),
  • 1 szklanka (250ml) wody.
Kaszę podpraż w rondelku, aż zacznie pięknie pachnieć, a jej powierzchnia delikatnie wyblaknie. Dodaj gorącą wodę, daktyle i cynamon, i gotuj, aż ziarenka wchłoną większość płynu (ok. 20 minut).  Wyjmij korę cynamonową, a kaszę zmiksuj blenderem na gładko.

Ostudzone placki ciasta pokrój na trzy kawałki (ja przycięłam je do rozmiarów talerza, więc zostało mi trochę skrawków). Na talerzu/paterze połóż pierwszy placek, posmaruj połową jeszcze ciepłej masy jaglanej. Na niej ułóż drugi blat ciasta, na nim rozsmaruj resztę kaszy i przykryj ostatnim plackiem. Lekko dociśnij i odstaw, by przygotować "lukier".

"lukier" twarożkowy z tofu:
  • 125g tofu,
  • 2-3 łyżki (zależnie od upodobań, trzeba kosztować) syropu z agawy,
  • kilka łyżek mleka (u mnie domowe słonecznikowe),
  • 1 łyżeczka (5ml) agaru w proszku.
  • ew. kilka kropel soku z cytryny, jeśli twarożek sojowy ma mdły lub "trocinowaty" posmak.
Serek pokrusz do misy/kielicha blendera, dodaj syrop z agawy i na początek 2-3 łyżki mleka (oraz ewentualnie sok z cytryny). Zmiksuj całość na gładką masę i skosztuj, by ocenić, czy konieczne jest dalsze dosładzanie. Dolej tyle mleka, by otrzymać 250ml masy i zmiksuj. Przełóż ją do rondelka, zmieszaj z agarem i zagotuj. Po 2-3 minutach bulgotania, zdejmij masę z palnika, odczekaj chwilkę (ok. 3 minuty) i ostrożnie nałóż "lukier" na wierzch ciasta, uważając, by nie spłynął po bokach. Zostaw na kilka minut, by masa zastygła, a następnie pokrój i delektuj się aromatem swojego małego dzieła sztuki kulinarnej ;)      


             

Co prawda weganką nie jestem, ale chętnie w taki właśnie sposób się odżywiam i pomyślałam, że mój przekładaniec może być ciekawą propozycją na "100% roślinne Święta". Tak więc zgłosiłam ciacho w akcji "Wegańskie Święta" :) 


sobota, 3 listopada 2012

Pierniczki pełnoziarniste


Śnieg, który zaskoczył nas wszystkich jakiś czas temu wprawił mnie w dość świąteczny nastrój. Chciałam poczuć Boże Narodzenie, choć tak na prawdę stanie się to za niecałe dwa miesiące. Jako, że Święta zimowe pachną zawsze dość intensywnie, postanowiłam zrobić pierniczki. Po raz pierwszy! Gdy byłam mała wydawało mi się, że upieczenie takich korzennych ciasteczek w domu jest niemalże niewykonalne. Myślałam, że potrafią robić to tylko panowie w fabrykach słodyczy i nikt inny nie może im dorównać. A kiedy sama zaczęłam gotować, kruche maślane od razu stały się hitem na naszym bożonarodzeniowym stole, więc innych ciasteczek na tę okazję nawet nie szukałam.
Aż do teraz- kiedy rozkochałam się w przyprawach, które są niezbędnym składnikiem pierniczków. Boże Narodzenie pachnie mi przede wszystkim goździkami (Babcia zawsze wbijała je w mandarynki, które rozsiewały cudowny aromat po całym pokoju) i cynamonem. I te właśnie przyprawy oraz cała masa innych uderzają w nozdrza za każdym razem, gdy otwieram puszkę, by skubnąć ciasteczko. Pierniczki są aromatyczne, delikatnie słodkie i- uwaga!- pełnoziarniste, czego nie zgadnie nikt, komu nie został zdradzony ten sekret. Ponad to są mięciutkie i odrobinę puszyste, choć leżakują w naszej kuchni już co najmniej od tygodnia.  Niesamowicie smaczne i w dodatku jakie zdrowe! :)




Pierniczki pełnoziarniste
przepis Ani D. z forum wegedzieciak.pl
  • 2 szklanki (500ml) mąki pszennej razowej,
  • 1 szklanka (250ml) mąki żytniej razowej,
  • 400g miodu lub słodu,
  • 1 szklanka (250ml) wody,
  • 1/2 szklanki (125m) oleju,
  • 1 czubata łyżeczka (ok. 7ml) sody,
  • szczypta doli,
  • 1 łyżeczka (5ml) ziela angielskiego,
  • 1 łyżeczka (5ml) goździków,
  • 1 łyżeczka (5ml) kolendry,
  • 2 łyżki (30ml) cynamonu,
  • 1 łyżeczka (5ml) mielonego imbiru,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) startej gałki muszkatołowej,
  • 1 łyżka (15ml) mielonego kardamonu (dodałam zdecydowanie mniej, bo miałam tylko cały kardamon w ziarenkach i nie chciała, by przytłumił innej przyprawy. Użyłam 3 ziarenek, a ich aromat i tak był bardzo mocno wyczuwalny),
  • 1/2 łyżeczki (2ml) kurkumy.
Do młynka na przyprawy wsyp ziele angielskie, goździki, kolendrę i zmiel je na drobny proszek. 
W misce wymieszaj mąkę pszenną, żytnią, sodę, sól i przyprawy. W garnku zagotuj wodę z miodem i olejem. Kiedy płyn zawrze, wsyp do niego mieszankę mączno-przyprawową i dokładnie wymieszaj łyżką, by składniki połączyły się. Przestudź ciasto, a następnie dokładnie je wyrób (to jest bardzo przyjemny etap. Bardzo miło ugniata się takie cieplutkie ciasto, które jednocześnie uwalnia przepiękny zapach. Ręce jeszcze długo pachną przyprawami po takim ugniataniu ;) ). Przykryj i odstaw w chłodne miejsce na co najmniej 1 dzień lub nawet kilka tygodni. 

Ciasto o temperaturze pokojowej rozwałkuj i wykrawaj ciasteczka (moje miały grubość ok. 2-3mm). Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez ok. 10-15 minut (w zależności, jak duże i grube są pierniczki).

* Pierniczki na początku wydają się mieć zbyt intensywny smak, ale z biegiem czasu aromaty przypraw słabną i po kilku dniach już nie szczypią w język ;)



sobota, 7 lipca 2012

Wegańskie babeczki czekoladowe z awokado


Ciasto z awokado? Ohyda? Nieeee! Pyszności! Delikatne, puszyste, czekoladowe i wegańskie. Ciasto jest wilgotne, jak najlepszy murzynek. I bez obaw- awokado jest niewyczuwalne.

Przepis zaczerpnięty jest stąd . Ja jednak upiekłam je (dwukrotnie) w formie babeczek, żeby było szybciej.Pierwszy raz upiekłam według receptury Joy the Baker, za drugim razem pokusiłam się o drobne modyfikacje, które uczyniły je zdrowszym- obie wyszły prze-smaczne. Babeczki wspaniale smakowały posypane cukrem lub z polewą czekoladową i orzeszkami nerkowca na wierzchu. Nie za bardzo pasował mi do nich krem z awokado, choć jego czekoladową wersję podaną samodzielnie bardzo lubię. Wybór jest spory ;) Ciasto jest na prawdę godne wypróbowania i polecenia- jako samodzielny deser lub baza do tortów czy cupcake'ów- tych wegańskich i nie tylko.


Wegańskie babeczki czekoladowe z awokado
przepis Joy the Baker; w nawiasach podana wersja zdrowsza :)


  • 3 szklanki (750ml) mąki pszennej uniwersalnej (2 1/2 szklanki mąki orkiszowej razowej);
  • 6 łyżek (90ml) kakao;
  • 1/2 łyżeczki (2ml) soli;
  • 2 łyżeczki (10ml) proszku do pieczenia (2 1/2 łyżeczki);
  • 2 szklanki (500ml) cukru (1 szklanka cukru trzcinowego);
  • 1/4 szklanki oleju;
  • 1/2 szklanki (125ml) dobrze rozgniecionego awokado (ok. 1 średnia sztuka);
  • 2 szklanki (500ml) wody (1 szklanka mleka lub śmietanki sojowej, 1 szklanka wody);
  • 2 łyżki (30ml) białego octu winnego;
  • 2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii.
Nagrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Natłuść i wysyp mąką:
- 2 foremki o średnicy 20cm lub 23cm- jeśli chcesz upiec tort tak, jak Joy;
- foremki do babeczek/muffinek (chyba, że używasz silikonowych foremek lub papierowych papilotek)- jeśli chcesz upiec babeczki tak, jak ja.

Do miski przesiej mąkę, kakao, sól i proszek. W osobnym naczyniu zmieszaj olej, awokado, wodę (płyny), ocet i wanilię- do tego dodaj cukier i wymieszaj, aż się rozpuści. Do mącznej mieszanki wlej mokre składniki i dobrze wymieszaj- tak, by masa była gładka. Przelej ciasto do foremek.
Piecz ok. :
- 30-40 minut, jeśli używasz tortownic;
- 20 minut, jeśli przygotowujesz babeczki.
Patyczek wbity w środek powinien wyjść suchy. Ostudź i posyp cukrem pudrem lub polej czekoladowym ganache czy inną polewą i ewentualnie posyp orzeszkami..

Babeczka z kremem avo-cao
Babeczka z ganache i prażonymi nerkowcami
  

piątek, 1 czerwca 2012

Cud, miód i orzeszki


Dzień Dziecka jest suuuuuper! Wszyscy są dla siebie mili, odnajdują nagle w sobie "wewnętrzne dziecko", pozwalają sobie na mniejsze i większe grzeszki- zwłaszcza te kulinarne :) Każdy lubi poczuć smak beztroski, jaką przepełnione było dzieciństwo. Dla mnie takimi smakami są wszelkie mączne produkty (przygotowywane przez Babcię lub Mamę), czyli racuszki z jabłkiem i cynamonem, serowe pączki-oponki z dziurką, lane kluski i- mój ponadczasowy faworyt- naleśniki. Cóż więc innego mogłam sobie wymarzyć na dzisiejszy obiad, jeśli nie te płaskie pszenne placki? Ale żeby nie było tak zwyczajnie chciałam usmażyć też naleśniki z innego przepisu, niż zwykle- przypadkowo znalezione razowe naleśniki z orzechami. Spojrzałam na listę składników- cud! Mąka razowa, moje ulubione mielone orzechy laskowe i miód- to musi być znak z niebios, skoro wszystkie te produkty tak bardzo lubię. Zakasałam rękawy, wyciągnęłam wszystko, co było potrzebne, wzięłam się do roboty i... klapa! No, może nie taka totalna, ale jednak- dla mnie, starej naleśnikowej wygi (tak, śmiem się właśnie tak nazywać nie bez powodu- napisałam pracę zaliczeniową na studia o tej właśnie tematyce), był to szok. Placuszki rwą się niemiłosiernie, raz się przypalają, a chwilkę później okazują się być niedopieczone- jak rozkapryszona panienka! Wiem, że mąka razowa zachowuje się inaczej, niż biała, ale nie od dziś zajadam się pełnoziarnistymi odpowiednikami. Próbowałam wszystkiego, co tylko mi przyszło do głowy (łącznie z czułymi słówkami), byle tylko się w końcu udało- na nic. Ale co tam! Nie będę się przecież poddawać :) Na pewno jeszcze kiedyś zmierzę się z przepisem Hanny Szymanderskiej i dam Wam znać, jak mi poszło. Mogę za to podzielić się niezawodnym, uniwersalnym, milion razy wypróbowanym przepisem na zwykłe naleśniki. Są świetne, bo można użyć ich do dań słodkich i wytrawnych. Nie używam żadnego spulchniacza (proszku, sody czy wody gazowanej), bo uznaję to za zbędne- puchate placuszki nie są moim marzeniem. Mimo wszystko te wychodzą lekkie i cieniutkie, smażone na suchej patelni. Przygotowuję je także w wersji razowej (najczęściej miksując kilka rodzajów i typów mąk). Gorąco polecam!

A skoro już nie wyszły mi te orzechowe naleśniki, postanowiłam pofolgować sobie bakaliową bombą kaloryczną. W końcu Dzień Dziecka jest raz w roku! Pomyślcie tylko- orzechy, rodzynki, żurawina i słodzone mleko skondensowane- to musi być pyszne. Doskonałe solo, jak i w towarzystwie Pana Naleśnika (zarówno tego białego przystojniaka, jak i pokiereszowanego mulata)

P.S. Bez obaw, Nutella też odegrała niemałą rolę w dzisiejszym naleśnikowym przedstawieniu ;) Czy to danie mogłoby obejść się bez mojej kakaowo-orzechowej przyjaciółki? :)


Naleśniki
przepis na ok. 17 naleśników
  • 3 szklanki mąki,
  • duża szczypta soli,
  • 4 jajka, 
  • 2 łyżki oleju,
  • 2 szklanki mleka,
  • 2 szklanki wody.
Mąkę przesiej do miski, dodaj sól, jajka, olej i jedną szklankę mleka. Dokładnie wymieszaj tak, by pozbyć się wszystkich grudek. Stopniowo dolewaj resztę płynów, aż uzyskasz gładką masę. Przykryj miskę i wstaw do lodówki na co najmniej pół godziny.
Mocno rozgrzej patelnię. Wyjmij miskę z lodówki. Zamieszaj masę (rób to przed każdym wlaniem masy na patelnię) i jeśli za bardzo zgęstniała dolej nieco mleka lub wody (powinna mieć konsystencję gęstej śmietanki). Na środek patelni wlej chochelką ciasto, a następnie rozprowadź je kołysząc naczyniem na boki, okrężnymi ruchami, aż do samych brzegów. Kiedy powierzchnia naleśnika zrobi się matowa, a brzegi ciasta zaczną odchodzić od boków patelni, podważ delikatnie łopatką placuszek i przewróć na drugą stronę. Smaż jeszcze chwilkę i przełóż na talerz. Podawaj na ciepło, na zimno, z dżemem, Nutellą, lodami, serkiem, owocami, bakaliami, cukrem pudrem, miodem, syropem klonowym i... czymkolwiek jeszcze, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Ach! I skoro o wspomnieniach z dzieciństwa mowa- kiedy byliśmy mali zdarzało się, że zostawało kilka niezjedzonych naleśników po obiedzie czy kolacji. Mama kroiła je na paseczki i podsmażała na patelni na odrobinie masła, na koniec posypując cukrem. Pyszota!

Uwagi:   
  1. Mówi się, że pierwszy naleśnik jest zawsze nieudany. Nie do końca. W miarę, jak będziesz zdobywać doświadczenie, coraz mniej znajdzie się okazji, by skubnąć tego nieudanego ciasta. Tak więc nie poddawaj się i trenuj!
  2. Dość spore znaczenie ma odpowiednia patelnia- najlepiej, żeby była teflonowa (nie trzeba używać wtedy tłuszczu) i nie taka całkiem nowa, zużyta ;).
  3. Żeby zminimalizować ryzyko porażki, pierwszego naleśnika smażę na kilku kroplach oleju (tak na wszelki wypadek), ale resztę przygotowuję na suchej patelni.
  4. Patelnia powinna być bardzo dobrze rozgrzana (no, dobrze, dymić nie musi, ale jednak lepiej, by była gorąca). Z mojego doświadczenia wynika też, że utrzymywanie stałej temperatury patelni pomaga osiągnąć sukces.
  5. Naleśniki razowe to trochę wyższa szkoła jazdy. Są dość wymagające, ale jak tylko nauczysz się pewnych reguł, jakimi się rządzą, nie będzie to stanowiło dla Ciebie problemu. Trzeba dodać trochę więcej wody (otręby wciągają jej więcej) i odstawić na co najmniej pół godziny (to raczej oczywista oczywistość, takie z białej mąki też należy odstawić, by gluten mógł odpocząć, dzięki czemu otrzymasz delikatniejszy produkt końcowy). Warto też mieszać różne typy i rodzaje mąk, by uzyskać ciekawszy smak i zwiększyć ryzyko powodzenia (np. zmieszaj mąkę orkiszową razową z żytnią typ 720  lub pszenną razową z mielonymi płatkami owsianymi). Razowe naleśniki (wyłącznie z mąki razowej) kurczą się delikatnie na patelni oraz potrzebują spędzić na niej więcej czasu niż tradycyjne białe- pamiętaj o tym! 











A tak wyglądała moja orzechowa zmora naleśnikowa


Nadzienie bakaliowe 
  • ok. 1 szklanki różnych orzechów (u mnie nerkowce, fistaszki, orzechy laskowe, migdały w całości i w płatkach- lekko podprażone),
  • ok. 1/3 szklanki suszonych owoców ( u mnie rodzynki zwykłe i sułtanki oraz żurawina),
  • kilka łyżek słodzonego mleka skondensowanego (takiego z tubki)- wydaje mi się, że można je zastąpić płynnym miodem.
Orzechy i owoce posiekaj na mniejsze lub większe kawałeczki- tak, jak lubisz. Dodaj taką ilość mleka, by składniki zlepiły się. Masę możesz lekko podgrzać lub dodać więcej mleczka, by była bardziej płynna.


  


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...