Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Deser bananowo-brzoskwiniowy


Wiosna już czai się za rogiem, słońce grzeje coraz mocniej i częściej, wywołując uśmiechy na twarzach. Chciałoby się w końcu spróbować rodzimych soczystych, słodkich owoców, dających orzeźwienie w ciepły dzień. Ale póki co musimy jeszcze troszkę poczekać, by móc rozkoszować się tymi przyjemnościami. Dlatego też postanowiłam przygotować deser z tego, co jest na razie dostępne. Egzotyczne i aromatyczne banany połączone z brzoskwiniami utworzyły zadziwiająco dobry duet smaków. Wzmocniłam go dodatkowo aksamitnym budyniem waniliowym, chrupiącą kruszonką i kleksem puszystej bitej śmietany. Całość wypadła na prawdę apetycznie i lekko. W sam raz na ten czas :)


 Deser bananowo-brzoskwiniowy
z budyniem, kruszonką i bitą śmietanką


budyń:
  • 2 szklanki (500ml) mleka,
  • 3 żółtka,
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 3 łyżki (45ml) skrobii kukurydzianej,
  • 1 łyżka (ok. 15g) zimnego masła.
Mleko wlej do garnka o grubym dnie i zagotuj. W misce wymieszaj dokładnie trzepaczką żółtka z cukrem i skrobią. Kiedy mleko zacznie wrzeć, zdejmij je z palnika i powolutku wlewaj je do miski z żółtkami, cały czas mieszając. Gdy wszystkie składniki połączą się, przelej masę ponownie do garnka i na średniej mocy palnika podgrzewaj całość (nie zapominaj o mieszaniu!). W momencie, gdy budyń zgęstnieje i zaczną pojawiać się pierwsze bąbelki, wyłącz palnik i natychmiast dodaj zimne masło. Wymieszaj całość i od razu przelej masę do miseczki lub pojemniczka. Przykryj folią spożywczą tak, by dotykała bezpośrednio powierzchni budyniu. Odstaw do całkowitego wystudzenia.

kruszonka:
  • 2/3 szklanki (180ml) mąki pszennej,
  • 1/3 szklanki (90ml) płatków migdałowych,
  • 3 łyżki (45ml) cukru
  • 60g zimnego masła.
Rozgrzej piekarnik do temp. 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Połącz wszystkie suche składniki z miseczce. Dodaj masło i opuszkami palców wgnieć je w tłuszcz, tworząc mniejsze i większe grudki. Wysyp równą warstwą na przygotowaną blachę i piecz ok. 10-15 minut, aż kruszonka będzie rumiana i dobrze upieczona (w połowie pieczenia przemieszaj kruoszonkę, żeby upiekła się równomiernie). Wyjmij z pieca i ostudź kompletnie.

dodatkowo:
  • ok. 3-4 połówki brzoskwiń z kompotu lub syropu,
  • 1 duży lub 2 mniejsze dojrzałe banany,
  • ok. 200ml śmietanki 30%, schłodzonej,
  • 1 łyżka (15ml) cukru pudru.
Brzoskwinie i banany pokrój w podobnej wielkości kostkę.
Śmietankę ubij z cukrem pudrem na sztywno.
W szklaneczkach lub pucharkach układaj warstwami: kruszonkę, następnie budyń, owoce i tak dalej. Wierz przykryj czapą bitej śmietany i posyp kruszonką.

Najlepiej podawać od razu, ale jeśli deser ma troszkę poczekać, to wstaw go do lodówki. Pamiętaj jednak, że kruszonka może wtedy nieco rozmoczyć się. Jeśli więc chcesz zrobić deser wcześniej, to przygotuj wszystkie jego elementy (poza śmietanką, oczywiście- ją musisz ubić w ostatniej chwili), zapakuj w szczelne pojemniczki i wstaw do lodówki. A dopiero przed podaniem go, ułóż wszystkie warstwy deseru w całość.

Enjoy! 









Lekkie desery bez piekarnika

środa, 14 sierpnia 2013

Ciasteczka owsiane "ze śmieciami"


Bardzo smaczne i trochę mniej ciążące na sumieniu ciasteczka z całą górą "śmieci" w środku- pestek słonecznika i dyni oraz kokosem. Z podanych proporcji wychodzi niemała ilość ciasteczek, więc dobrze jest je odpowiednio przechowywać (w szczelnie zamkniętym pojemniku), aby nie straciły swojej chrupkości. Albo można zabrać je w drogę i poczęstować bliskich. Warto :)



Ciasteczka owsiane "ze śmieciami"
przepis Marthy Stewart, zmodyfikowany



  • 225g masła o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) cukru trzcinowego muscovado (w przepisie jest jeszcze 1 szklanka białego cukru, którą pominęłam, a i tak moje ciasteczka wyszły całkiem słodkie),
  • 2 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstraktu z wanilii,
  • 3 szklanki (750ml) płatków owsianych górskich,
  • 1 szklanka + 2 łyżki (280ml) mąki pszennej,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • 1/2 szklanki (125ml) zarodków pszennych,
  • 1/2 szklanki (125ml) pestek dyni,
  • 1/2 szklanki (125ml) pestek słonecznika,
  • 1/2 szklanki (125ml) wiórków kokosowych.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Masło utrzyj mikserem z cukrem, aż będą jasne i puszyste. Dodaj jajka oraz wanilię, zmiksuj. Do osobnej miseczki przesiej mąkę i zmieszaj ją z płatkami owsianymi, sodą, proszkiem, solą i zarodkami. Wsyp tą mieszankę do miski z masłem i jajami, a następnie zmiksuj krótko, tylko do połączenia się składników. Dodaj pestki dyni i słonecznika, a także wiórki kokosowe i zamieszaj łyżką.

Na blachę nakładaj porcje ciasta wielkości dużego orzecha włoskiego (lub innej wielkości, jeśli wolisz mniejsze lub większe ciasteczka- pamiętaj jednak, żeby zmienić wówczas czas pieczenia). Wstaw do piekarnika i piecz przez ok. 13-15 minut, aż będą rumiane. Wyjmij z pieca i odczekaj 2-3 minuty, zanim zdejmiesz je z blachy- są dość delikatne, a potem twardnieją.

Enjoy!







środa, 19 czerwca 2013

Deser truskawkowy z bitą śmietaną


Ileż ja się do tego deseru zbierałam, to wiem chyba tylko ja sama... A i tak wyszło mi coś zupełnie innego od tego, co sobie zaplanowałam. Bo w pierwotnym założeniu miałam tutaj teraz pisać Wam o tym, jak bardzo wszyscy w domu lubimy ser mascarpone. I że Mama kupiła duże opakowanie, i mieliśmy zjeść sobie pyszną tartę z nim w roli głównej, ale że zmieniłam zdanie i postanowiłam zrobić coś na kształt truskawkowego trifle. I nawet już wszystko (prawie wszystko) przygotowałam dzień wcześniej- ugotowałam mus owocowy, upiekłam owsianą kruszonkę. Pozostało tylko ubić kremówkę, delikatnie wmieszać ją do osłodzonego serka, by następnie złożyć wszystkie trzy komponenty w jedną całość. Ale mascarpone się na mnie wypiął i na chwilkę przed tym, jak miałam podać deser, okazał się być okropnym, skwaszonym draniem, niezdatnym do spożycia.

Miałam dwa wyjścia: albo się załamać i wyskoczyć do sklepu po lody, albo zaimprowizować. Wybrałam bramkę numer dwa i nie było w niej czarnego kota (zupełnie jak w kultowym "Idź na całość"), na szczęście :)   Okazało się, że połączenie bita śmietana + truskawki jest jednak niezawodne i ponadczasowe. Delikatna, kremowa śmietanka świetnie łagodziła wyrazisty aromat musu owocowego, a całość uzupełniały chrupiące płatki owsiane. Może deser był improwizowany, ale za to jaki smaczny!


Deser truskawkowy z bitą śmietaną
proporcje na 4 solidne pucharki


mus truskawkowy:

  • ok. 700g truskawek bez szypułek, pokrojonych "w kostkę",
  • 2 łyżki (30ml) skrobi kukurydzianej,
  • 3-4 łyżki cukru (można dodać mniej lub więcej, jego ilość zależy od tego, jak słodkie są owoce).

Do blendera wsyp 450g truskawek i zmiskuj na gładko (jeśli Twój blender ma problem, by rozpocząć miksowanie, dodaj 2-3 łyżki wody, żeby mu nieco pomóc). Powstałą masę przetrzyj przez sitko, by pozbyć się pesteczek. Wlej mus do garnka o grubym dnie, dodaj cukier i skrobię, i dokładnie wymieszaj całość trzepaczką tak, by nie było grudek. Masę zagotuj, stale mieszając, a następnie wsyp resztę truskawek i ponownie doprowadź do wrzenia. Skosztuj musu- jeśli potrzeba dodaj nieco cukru.

Masę przelej do miski lub pojemniczka i ostudź kompletnie.


owsiana kruszonka:

  • 1 1/4 szklanki (310ml) płatków owsianych,
  • 5 łyżek (75ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 1/3 szklanki (80ml) mąki pszennej,
  • 100g stopionego masła.
Rozgrzej piekarnik do temp. 190 st.C.

Wszystkie składniki dobrze wymieszaj i wysyp na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Postaraj się rozłożyć masę w jednej równej warstwie. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 30 minut, aż płatki będą rumiane i chrupiące (w połowie pieczenia przemieszaj kruszonkę, by upiekła się równommiernie). Wyjmij z pieca i ostudź.

bita śmietana:
  • ok.700ml śmietanki 36%, dobrze schłodzonej,
  • 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią,
  • 1 łyżka mleka lub śmietanki do kawy w proszku.
Schłodzoną śmietankę ubij na sztywno z cukrem. Na koniec wsyp mleko/śmietankę w proszku, dobrze zamieszaj.

W pucharkach lub szklaneczkach układaj warstwy: kruszonki, następnie śmietanki, a na niej musu owocowego. I powtarzaj tak do wyczerpania składników. Podawaj od razu lub przechowuj w lodówce.

P.S. Jeśli nie masz zbyt wiele czasu, możesz zmodyfikować przepis i użyć kupnych składników: owsianą kruszonkę zastąp granolą, a zamiast musu owocowego użyj świeżych truskawek wymieszanych z dobrym dżemem truskawkowym- ale błagam, nie używaj bitej śmietany w sparyu lub (co gorsza) w proszku! Ubicie kremówki nie wymaga dużych nakładów czasu, ani pracy :) W wersji dietetycznej można ją zastąpić jogurtem naturalnym.









piątek, 12 października 2012

Single lady pumpkin millet pancakes- placuszki jaglano-dyniowe


Jak już wspominałam, obecnie bez dyni żyć nie potrafię :) Prawie każdy mój dzień zaczynam od owsianki lub kaszy jaglanej z dynią i dodatkami. I choć nadal bardzo mi takie zestawienie smakuje, to jednak znużenie nim powoli wdarło się do mego życia. Postanowiłam więc użyć tych samych składników, zmieniając jednak formę w jakiej będą podane. I zamiast aromatycznej paćki otrzymałam stertę przepysznych placuszków ;)

Pomysł zaczerpnęłam z książki "Joy the Baker Cookbook" Joy Wilson, gdzie można znaleźć przepis na Single Lady Pancakes, czyli naleśniki singielki. Nie ma w nich jednak nic, co nagle zmieniłoby mój stan cywilny- po prostu podane zostały proporcje na taką ilość placuszków, które wystarczą dla jednej osoby :) Pozmieniałam to i owo, a właściwie wszystko, i otrzymałam jedne z najlepszych pancake'ów! I twierdzę tak nie bez powodu, bo smakują zupełnie, jak ciasto dyniowe- są mięciutkie, puszyste, wilgotne w środku, aromatyczne, rozpływające się w ustach... Mmmmniam! A jakby tego było mało, placuszki są mega zdrowe i można się nimi zajadać do woli bez wyrzutów sumienia :) I od razu robi się miło na samym początku dnia!



Placuszki jaglano-dyniowe
proporcje dla 1 osoby

  • 1/3 szklanki (80ml=50g) mąki jaglanej,
  • 2 łyżki (30ml=15g) mąki owsianej,
  • 1/2 łyżeczki (2,5ml) proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • 1/2 łyżeczki (2,5ml) mielonego cynamonu,
  • 1/4 łyżeczki (1ml) mielonego imbiru,
  • 1 łyżka (15ml=20g) miodu,
  • 5 łyżek (75ml=120g) puree z dyni (opis jego przygotowania można znaleźć przy przepisie na ciasto dyniowe ),
  • 1/4 szklanki (60ml) mleka (u mnie ryżowe waniliowe).
Zacznij rozgrzewać patelnię na małym ogniu- najlepiej taką z nieprzywierającą powłoką, abyś mógł/mogła smażyć placuszki bez tłuszczu. Jeśli jednak takiej nie posiadasz, konieczne będzie smażenie z dodatkiem oleju, mieszanki oleju z masłem lub masła klarowanego (ghee).
W misce wymieszaj mąkę jaglaną, mąkę owsianą, proszek, sól, cynamon i imbir. W osobnej miseczce zmieszaj miód, puree z dyni i mleko. Wlej płynne składniki do sypkich i wymieszaj łyżką (kilka grudek może pozostać- przy "produkcji" pancakes i muffinów grudki są mile widziane). Kiedy patelnia będzie już dobrze rozgrzana, zwiększ płomień na średni i łyżką nakładaj porcje ciasta, a następnie delikatnie je rozsmaruj. Gdy spód placuszków będzie dobrze przypieczony, a wierzch stanie się matowy (jakby nie był już surowy), spróbuj delikatnie podważyć łopatką placuszki. Jeśli nie będą się przyklejać, oznacza to, że są gotowe, by je przewrócić na drugą stronę. Dosmaż z drugiej strony i przełóż na talerz.
Można podawać polane miodem, syropem klonowym czy syropem z agawy, choć same w sobie placuszki są wystarczająco słodkie. Dodatek owoców czy masła orzechowego na pewno się sprawdzi :)  



środa, 26 września 2012

Ciasteczka owsiane


Bardzo owsiane :)

Bez dodatku innych zbóż, jajek czy masła. Całkiem udany eksperyment, który zamierzam na stałe wpisać do swojego repertuaru kulinarnego. Jeszcze tylko popracuję nad wyeliminowaniem cukru, żeby móc się nimi całkowicie bezkarnie objadać i będzie cacy. Mniam!


Ciasteczka owsiane
przepis na ok. 16 sporej wielkości sztuk

  • 1 3/4 szklanki (430ml) mąki owsianej (drobno zmielone w młynku do kawy płatki owsiane),
  • 1 szklanka (250ml) płatków owsianych nie-błyskawicznych,
  • 2 łyżki (30ml) skrobi kukurydzianej,
  • szczypta soli,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) sody,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru trzcinowego muscovado (wyszły dość słodkie, następnym razem zmniejszę chyba ilość cukru do 1/2 szklanki),
  • 1/4 szklanki (60ml) kefiru lub ukwaszonego odrobiną soku cytrynowego mleka,
  • 1/3 szklanki (80ml) oleju.
Piekarnik rozgrzej 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.
W misce wymieszaj mąkę, płatki, sól i sodę. W osobnym naczyniu zmieszaj cukier, olej i kefir. Wlej płynne składniki do suchych i dobrze połącz. Łyżeczką lub gałkownicą do lodów nabieraj porcje ciasta, uformuj kuleczki, spłaszcz je delikatnie i ułóż na blasze. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 10-12 minut.






czwartek, 20 września 2012

Szarlotka / jabłecznik


Za oknem zimno, szaro, wieje i pada. Nienawidzę takiej pogody, więc najchętniej spędziłabym cały dzień przytulona do kubka z gorącą herbatką malinową, szczelnie opatulona kocykiem, oglądając programy kulinarne. A jak nie mogę tak, to przynajmniej lubię trochę się ogrzać ciepłem bijącym z piekarnika (tym dosłownie buchającym mi w twarz przy otwieraniu drzwiczek i tym metaforycznym- wiadomo przecież, że pieczenie słodkości automatycznie podnosi na duchu i poprawia nastrój). A cóż innego można piec jesienną porą, jak nie szarlotkę? Wspaniałych jabłek pod dostatkiem, a dodatek cynamonu doskonale rozgrzewa.

Ta szarlotka (a może jabłecznik? Do dziś nie wiem, jaka jest różnica...) pojawia się regularnie w naszym domu od dobrych kilku lat. Po raz pierwszy upiekła ją Mama jakiś czas temu i tak bardzo nam zasmakowała, że już na stałe wpisała się do naszego menu. Dla domowych wielbicieli szarlotki stanowi ideał i wszelkie zmiany w przepisie traktują ze sporą nieufnością. Zawiera wszystko, co najlepsze- duuużo kruchego ciasta i duuużo jabłek z solidną porcją cynamonu. Najlepiej smakuje podana na ciepło. Jeszcze lepiej z kulką waniliowych lodów u boku :)



Szarlotka / jabłecznik

  • 400g mąki pszennej,
  • 150g cukru pudru,
  • szczypta soli,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 250g zimnego masła,
  • 4 żółtka,
  • kilka łyżek kwaśnej śmietany,
  • 3 łyżki (45ml) płatków owsianych,
  • 2 kg jabłek,
  • cynamon w proszku do smaku,
  • ew. cukier lub sok z cytryny do smaku.
Przygotuj ciasto: do miski przesiej mąkę, cukier puder, sól, proszek. Dodaj masło pokrojone na mniejsze kawałki i wgnieć je w sypkie składniki opuszkami palców. Kiedy masa zacznie przypominać kruszonkę/owsiankę dodaj rozbełtane żółtka i tyle kwaśnej śmietany, by ciasto połączyło się w jednolitą całość. Podziel je na dwie części (teoretycznie na dwie równe połowy, ale my lubimy dużo "kruszonki" na wierzchu, więc dzielę je w proporcji 1/3 : 2/3), zawiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na ok. 1 godzinę. 
W tym czasie jabłka obierz ze skórki, wytnij gniazda nasienne i zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Jeśli Twoje jabłka są mało słodkie dodaj odrobinę (nie za dużo, ciasto jest słodkie) cukru lub nieco soku z cytryny, jeśli są mało kwaskowate, wymieszaj i odstaw, by puściły sok.
Rozgrzej piekarnik do temp. 180 st.C. Okrągłą foremkę (ja używam tortownicy o średnicy 23 lub 28 cm) wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą. Wyjmij jedną część ciasta (u mnie 1/3) i palcami rozłóż ją równomiernie na dnie i po bokach foremki. Przykryj ją papierem do pieczenia, na nim ułóż folię aluminiową, a na niej wysyp suchy ryż/fasolę- tak, by obciążyć dno. Wstaw do piekarnika na ok. 10 minut. Wyjmij, zdejmij obciążenie i pozostaw do ostygnięcia. Jabłka dokładnie odciśnij z soku i dodaj do nich cynamon. Spód z ciasta posyp płatkami owsianymi, a następnie rozłóż na nim owoce*. Resztę ciasta (2/3) zetrzyj na tarce o grubych oczkach lub porwij palcami na kawałeczki (ja preferuję tą metodę, ścieranie jest dla mnie zbyt nużące ;) ). Wstaw do piekarnika na ok. 40-50 minut- wierzch stanie się rumiany i chrupki. Ciasto najlepiej kroi się po przestudzeniu, choć bardzo ciężko jest się powstrzymać przed dobraniem się do niego wcześniej :)    

* Ostatnio dokonałam takiego eksperymentu, z którego jestem dość zadowolona. Trochę szkoda było mi wylać sok odciśnięty z owoców, dlatego wymieszałam go z kilkoma łyżeczkami skrobi kukurydzianej i zagotowałam, stale mieszając. Powstały gęsty kisiel wylałam na surowe owoce, wymieszałam i tak przygotowane jabłka ułożyłam na cieście, jak zwykle. Owoce bardzo dobrze utrzymywały kształt po pokrojeniu ciasta. 




środa, 15 sierpnia 2012

Pasta owsiankowa


Wygląd ma dość... nieciekawy- cóż się dziwić, owsianka dziełem sztuki też nie jest. Za to smak ma bajkowy. I tutaj też nie dzieje się nic nadzwyczajnego, żadnych fajerwerków, zero kuchni molekularnej. Ameryki nie odkryłam. Ale jeśli Ktoś lubi owsiankę na mleku i lubi orzechy czy pestki, taka pasta powinna Mu przypaść do gustu. Świetnie smakuje na waflach ryżowych. A jeszcze lepiej wyjadana łyżeczką prosto ze słoiczka. Bez poczucia winy- toż to samo zdrowie :)



Pasta owsiankowa
  • 5 łyżek płatków owsianych błyskawicznych,
  • 7 łyżek mleka (użyłam owsianego),
  • 4 łyżki z grubsza posiekanych orzechów włoskich,
  • 2 łyżki ziaren sezamu,
  • 2 łyżki ziaren słonecznika,
  • 2 łyżki pestek dyni,
  • 4 łyżki (lub więcej/mniej- do smaku) syropu z agawy lub innego słodzika.
Płatki owsiane zalej 5 łyżkami gorącego mleka i odstaw, by nieco zmiękły i wchłonęły płyn. Na suchej patelni podpraż orzechy i pestki, aż zaczną się delikatnie rumienić i pięknie pachnieć. Przełóż je do blendera lub młynka do mielenia kawy/przypraw i zmiel je najdrobniej, jak tylko się da (prawie na masło). Dodaj namoczone płatki z mlekiem i syrop z agawy. Zmiksuj na gładko- tak gładko, jak to Ci odpowiada. Jeśli potrzeba, dolej pozostałe 2 łyżki mleka, by ułatwić pracę blenderowi i uzyskać jednolitą konsystencję. Przechowuj w zamkniętym słoiczku lub pojemniczku w lodówce.


 

środa, 8 sierpnia 2012

Owsiane biscotti z masłem orzechowym


Czas na słodkie suchary! Bo tym właśnie są biscotti- ciasteczka, które (jak sama nazwa wskazuje) piecze się dwa razy i które idealnie nadają się do maczania ich w kawie. Tak postępują rodowici Włosi, co to najedzeni po sutej kolacji nie mają ochoty na porządne i sycące śniadania. Dlatego o poranku raczą się (nie może być inaczej!) kawą i pogryzają przy tym biscotti, żeby było im miło i słodko na początek dnia. Swoje pierwsze biscotti upiekłam jakieś 6 lat temu i okazały się klapą. Zobaczyłam piękne zdjęcia ciasteczek Marty Gessler w "Wysokich Obcasach", bardzo mi się spodobały i uznałam, że będą mi smakować. Zabrałam się do pracy (a niedoświadczonym, początkującym kuchcikiem wtedy byłam), wszystko przygotowałam zgodnie z recepturą. Tak bardzo zgodnie, że mąkę odmierzałam niemal co do jednego ziarenka. Byłam mocno nastawiona na sukces tych ciastek i chciałam, żeby wszystko wyszło idealnie. Byłam tak dokładna w każdej czynności, że pieczenie zajęło mi prawie cały dzień. I niestety efekt nie wynagrodził mi tego wysiłku. Moje biscotti okazały się przeraźliwie twarde- ugryzienie ich groziło natychmiastową utratą połowy uzębienia, a maczanie w herbacie czy kawie tylko troszkę zmieniało ten stan. Byłam zła (choć Rodzice i Babcia, dla której miały być ciastka pocieszali mnie i z uśmiechem na twarzy mówili, że smaczne). Zraziłam się i już nigdy więcej nie chciałam nawet słyszeć słowa "biscotti". Ale minął już niezły kawał czasu, a i moje umiejętności kulinarne nieco się polepszyły, więc zdecydowałam się przełamać traumę i upiec te nieszczęsne suchary ;)

I tym razem los wynagrodził mi tamtą katastrofę z nawiązką! Te biscotti wyszły niesamowicie pyszne i nie przypominają w konsystencji kamienia. Są kruche i chrupiące, nie za suche, można zjadać je bez maczania w jakimkolwiek napoju. Uwielbiam masło orzechowe (no nie powiem, zakrawa to już trochę o fanatyzm), więc chciałam upiec ciasteczka o takim smaku. Jednak zwykłe Peanut Butter  Cookies  już jadłam i szukałam czegoś zupełnie innego. Ale kiedy natrafiłam na przepis Joy the Baker i już zabierałam się do realizacji planu, okazało się, że w domu nie ma mąki... To nie był problem- jak już mam na coś ochotę, to będę tak długo kombinować, aż uzyskam pożądany efekt :) Pozmieniałam mąki oraz ilość i rodzaj cukru. Coś zmieniłam, czegoś się pozbyłam i wyszły najpyszniejsze biscotii na całym świecie! (tak to sobie tłumaczę). Trochę obawiałam się, że mąka owsiana przyćmi wszystkie inne składniki, ale tak się wcale nie stało. Tak na prawdę, ciężko jest poznać, że użyto jakiejś innej mąki do tych ciasteczek. No, co ja będę dalej klepać- pyszne są i tyle! Warto je piec i zajadać nad klawiaturą laptopa, pozostawiając problem wydobycia okruszków ze szczelin między klawiszami na później :)



Owsiane biscotti z masłem orzechowym
przepis na ok. 25 ciasteczek

  • 1/4 szklanki (60ml=55g) masła o temperaturze pokojowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) masła orzechowego z kawałkami fistaszków (crunchy),
  • 1/2 szklanki + 2 łyżki (150ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 2 jajka o temperaturze pokojowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) mąki pszennej uniwersalnej,
  • 1 1/2 szklanki (375ml) mąki owsianej (bardzo drobno zmielone płatki owsiane),
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżka (15ml) mleka.
Rozgrzej piekarnik do temp. 165-170 st.C. Blaszkę do pieczenia ciasteczek (bez brzegów) wyłóż papierem do pieczenia lub posmaruj olejem i wysyp mąką.
Do miski przesiej mąki i wymieszaj z proszkiem do pieczenia.
W osobnym naczyniu utrzyj mikserem masło, masło orzechowe i cukier na puszystą, jednolitą masę. Dodaj jajko i żółtko (białka nie wyrzucaj, potrzebne będzie później) i ponownie zmiksuj na gładko. Wsyp mąkę z proszkiem i delikatnie zamieszaj (można zrobić to ręcznie, by nie pobrudzić całej kuchni fruwającą w powietrzu mąką). Ciasto podziel na dwie części. Z każdej uformuj wałek i delikatnie spłaszcz go na wierzchu (mi wyszły 2 wałki długie na ok. 30cm i szerokie na 6cm). W miseczce wymieszaj pozostawione białko z mlekiem i tą mieszanką posmaruj przy pomocy pędzelka wałeczki. Wstaw do piekarnika na ok. 30 minut (ciasto nieco urośnie, przyrumieni się i popęka na bokach). Wyjmij blachę z piekarnika i odczekaj kilka minut, by wałeczki trochę przestygły. Kiedy będą jeszcze ciepłe, ale już nie parzą, pokrój je ostrym ząbkowanym nożem na ciasteczka- tradycyjnie kroi je się pod kątem, by ciekawiej wyglądały. Trzeba robić to bardzo delikatnie, bo ciasteczka kruszą się . Powstałe kawałeczki ciasta układaj ponownie na blaszce przeciętą stroną do góry (i do dołu). Wstaw do piekarnika i piecz jeszcze 10 minut. Wyjmij i ostudź albo nawet zjedz gorące- obie wersje są smaczne. I pamiętaj! Piętki nie są zbyt eleganckie, więc należą do osoby, która je piecze. A co najważniejsze- powszechnie wiadomo, że te kawałeczki można jeść bezkarnie i wcale, a wcale nie mają kalorii ;)


  

wtorek, 7 sierpnia 2012

Fasolowe brownie


Wiem, co większość osób czytających tego posta sobie myśli.
Żart? Nie.
Szaleństwo? Być może.
Ale fakty są takie, że to całkiem niezły pomysł na zdrowy deser. Strączki niekoniecznie kojarzą nam się ze słodkościami, ale prawda jest taka, że w kuchni chińskiej na przykład występują one dość często w towarzystwie cukru. Może dlatego azjatyckie desery są tak mało popularne? Sama nie wiem, czy skusiłby mnie deser z ryżu, fasolki adzuki i suszonych moreli, które gotuje się na parze, niczym tradycyjny angielski pudding. Ale postanowiłam zaryzykować i zobaczyć, co z tego dziwnego eksperymentu wyniknie. Już kiedyś przymierzałam się do tego brownie. Ale kiedy miałam wylać masę na blaszkę i upiec, piekarnik odmówił współpracy i skończyło się na tym, że wyjadałam (swoją drogą pyszną, idealną na kanapki jeśli pominąć sodę) pastę fasolowo-kakaową, zamiast ciasta. Tym razem piecyk działał jak należy.

A smak? No, nie powiem, że smakują jak uwielbiane przeze mnie (na przykład te ), ciężkie i intensywnie czekoladowe brownie. Owszem, te fasolowe są dość zbite i podobnie, jak te tradycyjne najlepiej smakują lekko niedopieczone. Można wyczuć kakao, karob, delikatną słodycz miodu. Ale fasola też daje o sobie znać. I raczej nie liczyłabym na to, że ktokolwiek nie wyczuje różnicy. Mi smakowały (ale tylko, jako ciasto kakaowe, a nie brownie), choć niektórzy porównali je do smaku... gleby. No cóż, do odważnych świat należy! A ja lubię próbować nowych potraw. I co najlepsze- to chyba jedyne brownie, jakie mogę zjeść na śniadanie :)



Brownie fasolowe
przepis inspirowany tym  

  • 450g czerwonej fasoli (ja użyłam fasoli z puszki, którą dokładnie opłukałam pod bieżącą zimną wodą na sicie, ale można użyć samodzielnie ugotowanej fasolki- dodałabym wtedy jednak szczyptę soli do ciasta),
  • 1/4 szklanki (60ml) ciemnego kakao,
  • 1/4 szklanki (60ml) karobu,
  • 5 łyżek (75ml) oleju,
  • 5 łyżek (75ml) płatków owsianych błyskawicznych,
  • 6 łyżek (90ml) płynnego miodu,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) sody,
  • 1 łyżka octu (użyłam balsamicznego),
  • 2 łyżki (30ml) wody.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st. C. Foremkę o wymiarach 20x20cm wysmaruj olejem lub wyłóż papierem do pieczenia.
Wszystkie składniki przełóż do blendera i zmiksuj na gładką masę (jeśli blender ma nadal problemy z miksowaniem, dolej jeszcze parę łyżek wody). Przelej do foremki i włóż do piekarnika na ok. 35 minut (wbijanie patyczka, by sprawdzić czy się upiekło raczej nie ma sensu, bo ciasto i tak będzie lekko niedopieczone- ale tak ma być. Po prostu w tym przypadku trzeba działać na wyczucie.). Wyjmij i ostudź. 



 

środa, 11 lipca 2012

Apple pie


Każdy lubi szarlotkę, prawda? Być może nie wszyscy daliby się za nią pokroić (ja na pewno nie- za to mam na liście kilka czekoladowych ciast, które by tutaj zdecydowanie wygrały), ale jednak jest to jedno z "bezpieczniejszych" ciast, kiedy pragniemy Kogoś ugościć. Prawdą jest też, że każdy posiada swój ideał ciasta z jabłkami, ma też w zanadrzu swój ulubiony przepis. W naszym domu taka receptura istnieje od ładnych kilku lat- pierwszy raz naszą szarlotkę upiekła Mama i od tej pory już nie mieliśmy ochoty na eksperymenty w tej materii. Idealnie kruche, a jednocześnie miękkie ciasto (baaaardzo dużo ciasta!) w roli spodu i sporej warstwy "kruszonki" na wierzchu, kryjące w środku ogromną ilość startych jabłek (niegotowanych przed pieczeniem) z odrobinką cukru i sporą dawką cynamonu. Pewna "Grupa Trzymająca Władzę" w domu dopominała się tego jabłecznika na deser, co  nie bardzo  mi się podobało- uwielbiam nasze tradycyjne już wypieki, które każdy członek Rodziny bardzo lubi, ale ja mam zawsze ochotę na nowości- chcę próbować nowych, nieznanych mi technik kulinarnych i smakować dań dziwnych tak samo, jak tych, które wliczają się w klasykę kuchni światowej. Udało mi się przekonać Rodzinkę do Apple Pie, które już długo zaprzątało moją farbowaną głowę, jako sztandarowy deser amerykański. Jak zwykle w chwilach zwątpienia zwróciłam się więc do Anny Olson i mojej Biblii ("Back to baking").

Cisto wyszło całkiem smaczne. Nie dorównało co prawda naszej ukochanej szarlotce, ale też nie okazało się niezjadliwe. Wspaniałe było ciasto- na prawdę kruche. Już kiedyś przygotowałam je, jako spód do tarty bananowej i wówczas również byłam z niego zadowolona. Jest na prawdę kruche. Ze względu na sporą wilgoć owoców następnego dnia było już miękkie, ale trudno w tej sytuacji oczekiwać innego efektu. Natomiast falbanka na brzegu, która nie miała kontaktu z jabłkami, pozostała super-krucha do końca. Nadzienie- i tutaj pojawił się największy zawód- jak dla mnie do poprawki. Jabłka nie zdążyły chyba całkowicie zmięknąć (nie wiem czy jest to wina zbyt krótkiego czasu pieczenia czy też rodzaju jabłek, które wybrałam), a przez spore plastry konieczne było stoczenie walki o odkrojenie widelczykiem każdego kawałeczka- zdecydowanie nie było to eleganckie. Następnym razem- jeśli taki nastąpi- pokuszę się o drobniejsze pokrojenie owoców lub starcie ich na tarce. Wierzch zdobiła kruszonka z mąki, płatków owsianych, brązowego cukru i masła. Bardzo smaczna, choć wielbiciele dużych, kruchych bryłek byli nieco zawiedzeni- miała konsystencję grubego piasku raczej. All in all ciasto było smaczne, zwłaszcza z lodami waniliowymi, choć pewne elementy z chęcią zmienię. A kolejny klasyk kulinarny mogę odhaczyć na swojej liście "Wypieków do przygotowania zanim kopnę w kalendarz" :)


Apple pie 
przepis Anny Olson z książki "Back to baking"

ciasto:
  • 1 szklanka (250ml=ok. 240g) zimnego masła,
  • 2 1/3 szklanki (580ml) mąki pszennej,
  • 4 łyżeczki (20ml) cukru (jeśli lubisz słodkie ciasta kruche pod szarlotkę, zwiększ jego ilość),
  •  szczypta soli,
  • 1 jajko, prosto z lodówki,
  • 2 łyżki (30ml) zimnej wody,
  • 2 łyżki (30ml) białego octu winnego lub soku z cytryny.
Masło pokrój na małe kawałeczki i pozostaw na blacie. W tym czasie do miski przesiej mąkę z solą, dodaj cukier. W osobnym naczynku rozbełtaj jajko z wodą i octem. Dodaj masło do mąki i opuszkami palców (delikatnie) zacznij mieszać składniki ze sobą, wgniatając kawałeczki tłuszczu w mąkę. Staraj się zrobić to jak najszybciej, by nie ogrzać nadto masła oraz by uaktywnić jak najmniej glutenu. Kiedy masa zacznie przypominać grubą owsiankę/kruszonkę, wlej jajko z wodą i octem i zamieszaj (najlepiej nożem), aż ciasto zacznie się zbijać i tworzyć jednolitą masę. Podziel ją na dwie części i każdą zawiń w folię spożywczą, włóż do lodówki na co najmniej 1 godzinę.*

* Anna Olson zaleca użycie do jabłecznika jedynie połowy przygotowanego ciasta, jednak pisze również o użyciu dość płytkiego naczynia do  tego typu wypieków (pie). Ja go nie posiadam, piekłam więc w tortownicy i zużyłam prawie całe ciasto, by wypełnić brzegi formy.

Oprósz mąką naczynie do placków (pie) lub tortownicę o średnicy 23 cm. Ciasto (jeśli dzień nie jest upalny, wyjmij je z lodówki 10 minut wcześniej, by nie było twarde jak kamień) rozwałkuj na delikatnie podsypanej mąką stolnicy na grubość ok. 6 mm. Przełóż do formy i odetnij zwisające brzegi, pozostawiając 2,5cm margines. Ten właśnie margines podwiń i dopasuj do foremki, a następnie kciukiem i palcem wskazującym uformuj falbankę (możesz zamiast tego narysować wzorek dociskając widelec do ciasta). Ciasto włóż do lodówki i przechowuj je tam do momentu, aż nadzienie i kruszonka będą gotowe.

nadzienie:
  • 3 łyżki (45ml) płatków owsianych górskich,
  • 6 szklanek (1,5 l) obranych i cienko pokrojonych na plastry jabłek (Anna zaleca użycie odmian Granny Smith, Honey Crisp, Cortland, Spartan, Mutsu lub ich mieszanek),
  • 2 łyżki (30ml) soku z cytryny,
  • 2/3 szklanki (160ml) cukru (jego ilość tak na prawdę zależy od kwaśności jabłek, ja użyłam  odrobinkę mniej),
  • 2 łyżki (30ml) masła pokrojonego na małe kawałeczki,
  • 2 łyżki (30ml) mąki pszennej,
  • 1 łyżeczka (5ml) mielonego cynamonu.
Płatkami owsianymi posyp spód ciasta (wchłonie wilgoć z jabłek i zapobiegnie rozmiękaniu ciasta). Wymieszaj jabłka z sokiem z cytryny, następnie dodaj cukier, masło, mąkę i cynamon, wymieszaj.  Przygotuj kruszonkę.

kruszonka:
  • 1 szklanka (250ml) mąki pszennej,
  • 1/3 szklanki (80ml) płatków owsianych górskich,
  • 1/4 szklanki (60ml) brązowego cukru muscovado,
  • 1 łyżeczka (5ml) mielonego cynamonu,
  • szczypta soli,
  • 6 łyżek (90ml) zimnego masła, pokrojonego na kawałeczki.
 Wymieszaj sypkie składniki. Dodaj masło i-podobnie, jak podczas przygotowania kruchego ciasta- wgnieć opuszkami palców tłuszcz w mąkę, aż powstanie grudkowata masa. 

Rozgrzej piekarnik do 190 st.C. Blachę wyłóż folią aluminiową (na tej blasze ułożysz foremkę z ciastem, a folia uchroni ją przed zniszczeniem, gdy wypłynie sok z jabłek, który może zacząć się przypalać i karmelizować). Wyjmij ciasto z lodówki. Foremkę wypełnij nadzieniem z jabłek, starając się ułożyć je dość płasko i dociskając. Na wierzchu rozsyp kruszonkę. Foremkę ułóż na przygotowanej blaszce i wstaw do piekarnika na 20 minut. Po tym czasie zmniejsz temperaturę do 180 st.C i piecz jeszcze ok. 45 minut, aż brzegi ciasta będą rumiane, a nadzienie będzie bulgotało radośnie w foremce. Ciasto studź co najmniej 3 godziny przed pokrojeniem. Podawaj w temperaturze pokojowej lub schłodzone, samotnie, z lodami, z bitą śmietaną lub polewami.  









środa, 20 czerwca 2012

Kuleczki sezamowo-owsiane


Co zrobić, kiedy żar leje się z nieba i nie można sobie wyobrazić włączania piekarnika, a ochota na słodkości nie odpuszcza? Kuleczki! Nie wymagają pieczenia, wystarczy wrzucić kilka składników do garnka, podgrzać, wymieszać ze zbożowymi dodatkami- i gotowe! Od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką tahini (pasty ze zmielonego sezamu, która konsystencją przypomina naturalne masło orzechowe), więc w myślach i w sieci pilnie poszukiwałam przepisu na słodkości z jej użyciem (wiadomo- hummus już w planach jest). Wszędzie jednak ten piekarnik... W pamięci miałam jednak ulubione kuleczki mojej Mamy i moje, które zawsze robiła Babcia. Owsiano-kakaowe, czasem z dodatkiem orzechów włoskich. Najlepsze. Postanowiłam więc odnaleźć przepis na ciasteczka z masłem orzechowym bez pieczenia i go przerobić. Tak też się stało ;)

Kuleczki są mięciutkie. Jeśli Ktoś nigdy nie jadł tego typu słodkości, może być nieco zaskoczony ich konsystencją. Nie są to trufle- przyjemnie rozpływające się z ustach. Nie są chrupiące. Są... dziwne. Ale smaczne, słodziutkie, o lekkim aromacie chałwy. I aż trudno uwierzyć, że są takie zdrowe, a takie słodkie! Nie dodałam do nich cukru, jedynie odrobinka powędrowała do obtoczenia kuleczek. Płatki owsiane też można zapewne zamienić- ryżem dmuchanym, amarantusem ekspandowanym, płatkami jęczmiennymi albo kukurydzianymi, pokruszonymi herbatnikami... Możliwości jest całe mnóstwo :)


Kuleczki sezamowo-owsiane
  • 1/2 szklanki (125ml) mleka zagęszczonego niesłodzonego (myślę, że można zastąpić mleczkiem kokosowym),
  • 1/4 szklanki (60ml) płynnego miodu,
  • 2 łyżeczki (10ml) melasy (u mnie z trzciny cukrowej),
  • 1/2 szklanki (125ml) daktyli bez pestek,
  • 1/2 szklanki (125ml) tahini,
  • 2 łyżki (30ml) masła,
  • 3 szklanki (750ml) płatków owsianych (użyłam górskich, można pewnie zastąpić całość lub część innymi zbożami lub ciasteczkami),
  • do obtoczenia: mielone migdały, posiekane orzechy, podprażone wiórki kokosowe, mielony sezam, kakao, cukier puder.
W garnku wymieszaj wszystkie składniki, poza płatkami. Podgrzej masę i doprowadź do wrzenia, pogotuj chwilkę (2 minuty). Jeśli daktyle nie zdążyły się rozpaść, zmiksuj masę blenderem (najlepiej ręcznym). Wrzuć do niej płatki i wymieszaj. Póki masa jest ciepła, formuj z niej kuleczki i układaj na papierze do pieczenia (przygotuj sobie wcześniej miseczkę z wodą, w której będziesz zwilżać dłonie- dzięki temu kuleczki łatwiej się formują i nie przylepiają się do rąk). Obtocz je w wybranych posypkach (ja użyłam: mielonych migdałów; prażonych wiórków kokosowych; mielonego sezamu wymieszanego z odrobiną cukru pudru; gorzkiego kakao wymieszanego z odrobiną cukru pudru). Kuleczki możesz jeść od razu lub wstawić je do lodówki albo zamrażarki i podać chłodne lub zmrożone.




 

piątek, 15 czerwca 2012

Trifle jabłkowy z burbonem


Nie jest to chyba odpowiedni deser na tą pogodę, ale co tam! Mimo, że ma bardziej jesienny niż letni charakter (wiadomo-jabłka, cynamon, płatki owsiane, burbon są takie rozgrzewające), to warto go przygotować o każdej porze roku. Wspaniały maślany, karmelowy smak słodkich jabłek, chrupiąca kruszonka,  rozpływający się w ustach krem z nutką alkoholu, a wszystko zwieńczone kleksem bitej śmietany i orzeszkami- czy można się oprzeć? Burbon można pominąć lub zastąpić ulubionym trunkiem, a jeśli nie mamy czasu, by przygotować krem cukierniczy (domowy "budyń"), wystarczy upiec owoce pod kruszonką i zaserwować je z kulką lodów waniliowych.  Jak każdy trifle, także i ten sprawdzi się zarówno, jako wykwintny deser dla gości (dobór ładnych naczyń wielce wskazany) oraz jako nieskomplikowany przysmak dla domowników. Jest to również wspaniały obiekt eksperymentów kulinarnych- możemy wprowadzić sporo modyfikacji, dostosowując smak deseru do własnych upodobań, nie martwiąc się nadto, że coś pójdzie źle (co jest całkiem częstym zjawiskiem podczas modyfikacji ciast i ciasteczek).


Trifle jabłkowy z burbonem
przepis Anny Olson z książki "Back to baking", delikatnie zmodyfikowany

krem cukierniczy (na dole strony wersja bezjajeczna):
  • 1 szklanka (250ml) mleka,
  • 4 żółtka,
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru trzcinowego muscovado (nie radzę pomijać tego składnika. To właśnie on nadaje wyjątkowego aromatu deserowi. Jeśli akurat nie masz cukru muscovado lub innego trzcinowego, dodaj do białego cukru łyżkę melasy z trzciny cukrowej),
  • 2 1/2 łyżki (37,5ml) skrobi kukurydzianej,
  • 2 łyżeczki (10ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (można pominąć),
  • 2 łyżki (30ml) zimnego masła,
  • 3 łyżki (45ml) burbonu.
Wlej mleko do garnka i podgrzej. W misce wymieszaj trzepaczką żółtka z cukrem i skrobią. Kiedy mleko zacznie wrzeć, wlej je stopniowo i powoli do masy jajecznej, stale mieszając. Przelej masę ponownie do garnka i mieszając podgrzewaj na średnim ogniu, aż krem zgęstnieje, pozbędzie się kredowego posmaku i zacznie lekko bulgotać (powinno to zająć ok. 3 minuty). Zdejmij masę z ognia, natychmiast przełóż do miski i wmieszaj zimne masło i wanilię. Przykryj folią spożywczą tak, by bezpośrednio dotykała powierzchni kremu (zapobiegnie to powstawaniu kożucha), ostudź kompletnie. Wmieszaj alkohol i schłódź w lodówce.

owoce pod kruszonką:
  • 6 szklanek (1.5 l) obranych i pokrojonych w kostkę jabłek,
  • 3/4 szklanki (185ml) cukru trzcinowego muscovado (można zmniejszyć jego ilość),
  • 1 1/4 szklanki (310ml) płatków owsianych (przepis mówi o niebłyskawicznych, ale wypróbowałam zarówno takie, jak i zwykłe płatki- kruszonka udała się),
  • 1/3 szklanki (80ml) mąki pszennej uniwersalnej,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) cynamonu,
  • 1/2 szklanki (125ml- ok. 115g) niesolonego masła, rozpuszczonego,
  • szczypta soli.
Rozgrzej piekarnik do 180 st.C.
Wymieszaj owoce z 1/4 szklanki brązowego cukru i przełóż do naczynia żaroodpornego lub foremki.
W misce zmieszaj płatki owsiane, pozostałe 1/2 szklanki cukru, mąkę, cynamon i sól. Wlej rozpuszczone masło i dobrze wymieszaj z pozostałymi składnikami. Posyp kruszonką owoce mi piecz ok. 35-40 minut, aż owoce będą bulgotać, a wierzch zbrązowieje. Ostudź kompletnie.


dodatkowo:
  • 1 1/2 szklanki (375ml)  śmietanki 30% lub 36%,
  • 2 łyżki (30ml) cukru pudru,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (można pominąć),
  • 2 łyżki (30ml) burbona,
  • 1 1/2 szklanki (375ml) podprażonych orzechów pekan lub włoskich (można pominąć, bez nich deser również smakuje świetnie- wiem, bo wypróbowałam).
Schłodzoną śmietankę ubij na sztywno. 1 szklankę (250ml) ubitej śmietany- możesz odmierzyć "na oko"- delikatnie wmieszaj  do schłodzonego kremu cukierniczego. Do pozostałej śmietanki dodaj cukier puder, wanilię i burbon (jeśli przygotowujesz deser kilka godzin wcześniej możesz dodać jeszcze 1 łyżkę śmietanki do kawy w proszku, która wchłonie wilgoć ze śmietany i sprawi, że "nie podejdzie wodą").

Deser możesz przygotować w jednym dużym naczyniu  (o pojemności ok. 3l) lub w indywidualnych salaterkach. Układaj po sobie warstwy owoców z kruszonką (możesz dodatkowo pokropić je ekstra porcją alkoholu), kremu cukierniczego i orzechów. Na wierchu ułóż bitą śmietanę i posyp ją odrobinką cynamonu lub posiekanymi orzechami (deser na zdjęciu nie ma orzechów w środku, za to na wierchu są podprażone posiekane nerkowce). Do momentu podania przechowuj w lodówce.

krem cukierniczy bez jajek (jest na prawdę świetny! Nie ustępuje smakiem oryginalnej wersji- różnica jest niewyczuwalna- jest za to znacznie lżejszy. Wymyśliłam go, gdy pewnego razu zabrakło mi jajek do tego deseru i od tego czasu już nie zaprzątam sobie nimi głowy.):

  • 2 szklanki (500ml) mleka,
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru trzcinowego muscovado (nie radzę pomijać tego składnika. To właśnie on nadaje wyjątkowego aromatu deserowi. Jeśli akurat nie masz cukru muscovado lub innego trzcinowego, dodaj do białego cukru łyżkę melasy z trzciny cukrowej),
  • 5 łyżek (75ml) skrobi kukurydzianej,
  • 2 łyżeczki (10ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (opcjonalnie),
  • 1-2 łyżki zimnego masła,
  • 3 łyżki (45ml) burbonu.

1 1/2 szklanki mleka zagotuj w garnku. Pozostałe mleko zmieszaj dokładnie trzepaczką z cukrem, skrobią i wanilią. Gdy płyn zawrze, wlej rozrobioną mieszankę, stale mieszając. Gotuj na małym ogniu (wciąż mieszając, by nic nie przywarło i nie przypaliło się), aż masa zgęstnieje, a kredowy posmak skrobi wygotuje się. Zdejmij garnek z palnika i dodaj masło, dobrze wymieszaj, przełóż do pojemnika i przykryj (jeśli używasz folii spożywczej, powinna ona dotykać kremu kremu, by nie utworzył się kożuch), ostudź kompletnie. Następnie Zmiksuj masę mikserem (aby przywrócić jej gładką konsystencję), wlej burbon i zamieszaj. Dalej postępuj, jak w przypadku kremu na bazie żółtek.
        


środa, 23 maja 2012

Batoniki zbożowe z masłem orzechowym


Z góry przepraszam za jakość zdjęć:)

Pyszne batoniki zbożowe napakowane zdrowymi pestkami i rodzynkami oraz trochę mniej zdrowym masłem orzechowym. Bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu, już nie takie proste jest oczekiwanie, aż stężeją. Ale warto :) Dobrze się transportują, są więc idealne by zabrać je do pracy czy szkoły- dawka energii po jednym kawałku jest ogromna! Chciałam zrobić zdrowszą wersję i zastąpiłam brązowy cukier przecierem z daktyli (daktyle rozgotowane w małej ilości wody i zmiksowane na gładką masę). Mam co do tego mieszane uczucia- batoniki były słodkie, ale nie były już takie kruche (raczej miękkie) i przebijała się w nich nutka owocowa. Myślę, że następnym razem użyję słodu lub syropu klonowego. Mimo wszystko- polecam ;) Przepis oczywiście autorstwa Anny Olson.

Batoniki zbożowe z masłem orzechowym
przepis Anny Olson z programu "Fresh with Anna Olson"
  • 2 szklanki płatków owsianych (nie błyskawicznych),
  • 1 szklanka niesolonych orzechów ziemnych, całych lub posiekanych;
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych,
  • 1/2 szklanki rodzynek,
  • 1/4 szklanki pestek słonecznika,
  • 1/4 szklanki pestek dyni,
  • 1 szklanka masła arachidowego, 
  • 1 szklanka złocistego cukru trzcinowego,
  • 75 g masła,
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii,
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu,
  • 1/2 łyżeczki mielonego gałki muszkatołowej,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 1 jajko.
 Rozgrzej piekarnik do 175 stopni C. Natłuść kwadratową foremkę o boku 20 cm i wyłóż ją papierem do pieczenia tak, żeby brzegi papieru były dłuższe i wystawały poza formę. W dużej misce wymieszaj płatki, orzechy, rodzynki i pestki. W rondlu, na średnim ogniu, roztop masło orzechowe, cukier i masło z ekstraktem waniliowym, przyprawami i solą. Zalej zawartość miski maślaną mieszaniną i szybko wymieszaj. Dodaj jajko, wymieszaj i przełóż do przygotowanej formy. Ugnieć masę palcami zanurzonymi w zimnej wodzie i piecz przez 30 min. Następnie odstaw do ostygnięcia i wstaw do lodówki na 2 godziny przed pokrojeniem.



niedziela, 13 maja 2012

Truskawkowy trifle


Trifle jest tradycyjnym angielskim deserem. O jego istnieniu dowiedziałam się kilka lat temu, gdy dopiero niepewnie wkraczałam w otchłań świata kulinarnego. Moją pierwszą nauczycielką gotowania była Nigella Lawson, w której program "Nigella bites" wpatrywałam się z otwartą paszczą i marzyłam o przygotowywaniu takich potraw. "Nigella gryzie" był pierwszym zagranicznym programem kulinarnym, jaki widziałam i od pierwszego odcinka zawładnął moje serce. Był zupełnie inny od rodzimego Kuronia (nic do niego nie mam!), kręconego w sztucznie oświetlonym studiu. Nigella gotowała w swoim domu (obecnie robi to w studiu, które go tylko przypomina), była naturalna i niechlujna. Wiecznie coś jej kapało, rozsypywało się, a czasem i przypiekało niebezpiecznie mocno. W tle opowieści rodzinne, doświadczenia z podróży do Włoch i orientalne składniki. No właśnie, o ile brązowy cukier muscovado można dziś nazwać egzotycznym, wtedy był nieosiągalny ;) Ale i tak działo się w kuchni Lawson na tyle, że obejrzałam wszystkie możliwe powtórki każdego odcinka, a gdy zdjęto program z anteny gotowa byłam rozpocząć jednoosobowy strajk przed siedzibą stacji. Na szczęście pojawiła się wkrótce książka "Nigella gryzie", którą po zakupie traktowałam jak Biblię.

I to właśnie w tym programie Nigelli zobaczyłam trifle. Marzyłam zawsze, aby go przygotować, ale składniki mnie nieco przerażały. Tradycyjne warstwy stworzone z kupnego biszkoptu (nie wiedziałam, że takie coś istnieje w Polsce), sporo malin ugotowanych na dżem, super-słodki syrop z wykorzystaniem trawy cytrynowej (!), krem jajeczny custard (jego wykonanie graniczyło u mnie ze zdobyciem nagrody Nobla w dziedzinie fizyki kwantowej), tona bitej śmietany i płatki migdałowe. I tak zbierałam się i zbierałam, by go przygotować, aż mnie własne dwudziestolecie zastało.

Mój trifle jest inny niż ten Nigelli. Nie mogę nawet powiedzieć, że się nim inspirowałam, ale chciałam trochę powspominać moje pierwsze spotkanie z tym deserem. Chciałam przygotować coś z truskawek, niekoniecznie ciasto i oto powstało moje cudeńko. Składa się z warstw truskawkowego kisielu (nie użyłam chemicznych o tej porze roku owoców, wybrałam te z mrożonki), pysznego kremu jajecznego (znacznie delikatniejszy i wbrew pozoru nie tak ciężki, jak zwykły budyń), owsianej kruszonki i bitej śmietany na górze. Doskonale nadaje się na tę porę roku, gdy pragniemy już bardzo truskawek, ale nie możemy użyć świeżych (myślę, że domowy kompot truskawkowy też by się sprawdził). Owoce są lekko orzeźwiające i przełamują ewentualną ciężkość kremu, zaś kruszonka sprawia, że deser nie jest nudny i przyjemnie chrupie. Nie jest trudny w przygotowaniu, ale najlepiej jest ugotować kisiel i krem dzień wcześniej, by zdążyły się schłodzić, a żebyśmy my nie mieli zbyt wiele pracy ;) Trifle można przygotować w jednym większym naczyniu lub przygotować indywidualne porcje w osobnych salaterkach. Tak czy inaczej, będzie smacznie! :)

Truskawkowy trifle
składniki na 4 duże lub 6 mniejszych porcji


Kisiel truskawkowy: 
  • 500g truskawek,
  • 1/3 szklanki cukru (jego ilość zależy od tego, jak słodkie są owoce),
  • 1 1/2 łyżki skrobi kukurydzianej,
  • sok z połowy cytryny.
W misce wymieszaj truskawki z cukrem i odstaw na pół godziny. Po tym czasie zlej sok, jaki wytrącił się z owoców, odmierz jego ilość i (jeśli potrzeba) dopełnij wodą do objętości 1 1/2 szklanki (375ml). Przełóż truskawki do garnka, dodaj szklankę odmierzonego płynu, sok z cytryny i zagotuj. Pozostałe 1/2 szklanki płynu wymieszaj ze skrobią i wlej do wrzących owoców, stale mieszając. Zagotuj ponownie na chwilkę, przelej do miski lub pojemniczka i ostudź kompletnie (masa troszkę zgęstnieje, a truskawki wchłoną nieco płynu).

Krem jajeczny: 
  • 500ml mleka,
  • 4 żółtka,
  • 1/4 szklanki  brązowego cukru muscovado,
  • 2 1/2 łyżki skrobi kukurydzianej,
  • łyżeczka zimnego masła.
Mleko wlej do garnka i doprowadź do wrzenia. W czasie, gdy mleko się grzeje, w misce wymieszaj żółtka z cukrem i skrobią. Stopniowo wlewaj gorące mleko do mieszaniny jajecznej (stale mieszając trzepaczką), uważając by masa się nie zważyła. Następnie przelej masę z powrotem do garnka. Podgrzewaj na małym ogniu i nie przestawaj mieszać (żółtka się zetną). Gdy krem zacznie gęstnieć, a posmak skrobi nie będzie wyczuwalny, zdejmij garnek z palnika i od razu dodaj zimne masło, wymieszaj (zatrzymasz w ten sposób proces gotowania). Przelej krem do miski lub pojemniczka i przykryj folią spożywczą (folia powinna bezpośrednio dotykać powierzchnię kremu, dzięki temu nie utworzy się kożuch). Ostudź kompletnie.

 Owsiana kruszonka: 
  • 1 1/4 szklanki płatków owsianych (nie błyskawicznych),
  • 1/2 szklanki brązowego cukru muscovado,
  • 1/3 szklanki mąki pszennej uniwersalnej,
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu,
  • szczypta soli,
  • 1/2 kostki (100g) masła, stopionego.
Wszystkie składniki wymieszaj w misce. Przełóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz ok. 30 minut w temp. 190 st.C. Wyjmij z piekarnika, przemieszaj (powstaną mniejsze i większe kawałki) i ostudź.

Śmietana:
  • 200g śmietanki 30%,
  • 1 łyżeczka cukru pudru,
  • 1 łyżeczka śmietanki do kawy w proszku (ustabilizuje ubitą kremówkę i wchłonie wilgoć, dzięki czemu można deser przygotować kilka godzin wcześniej).
Schłodzoną śmietankę wymieszaj z pozostałymi składnikami i ubij.

Składanie deseru:

W dużym szklanym naczyniu lub w indywidualnych salaterkach układaj po sobie kolejne warstwy trifle, aż do wyczerpania składników. Najpierw kisiel truskawkowy, potem kruszonka, a następnie krem. Na wierzchu ułóż bitą śmietanę i posyp startą czekoladą/ wiórkami czekoladowymi/ kakao. Przechowuj w lodówce.

* Im dłużej gotowy deser "leży" w lodówce, tym bardziej mięknie kruszonka. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...