Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 maja 2014

Przekładaniec czekoladowo-orzechowy


Przy pieczeniu ciast bardzo ważna jest dobra organizacja pracy. Dobrze jest przemyśleć cały proces przygotowana deseru, żeby wiedzieć, od którego komponentu zacząć, a który wymaga naszej uwagi w ostatniej chwili. Bez tego można spędzić cały dzień w kuchni, popadając przy tym w depresję i skutecznie obrzydzając sobie jakiekolwiek cukiernicze eksperymenty. Dlatego też lubię pewne elementy deseru przygotować sobie wcześniej, by później móc w spokoju złożyć je w jedną całość, bez większego stresu i zniecierpliwienia. Czasem jest to budyń do tarty ugotowany dzień wcześniej, czasem owoce zamienione w apetyczne nadzienie do pucharków lodowych, innym razem będzie to kruche ciasto przygotowane na zapas i spokojnie czekające na odpowiednią okazję w zamrażarce. Bywa i tak, że kiedy dopada mnie wena piekę blaty ciasta- waniliowego czy czekoladowego- i zamiast wykorzystywać od razu, szczelnie owijam je folią spożywczą i chowam w czeluściach tej mroźnej szafy. Dzięki temu mogę w bardzo krótkim czasie stworzyć rozmaite torty i im podobne frykasy.

Tak było właśnie z tym przekładańcem. Miałam ochotę na mocno czekoladowy deser z dużą ilością kremu. Przypomniało mi się, że w zamrażarce spokojnie wyleguje się spory kawał mojego ulubionego ciasta, pozostało więc zająć się nadzieniem. Ugotowałam prosty budyń czekoladowy, po wystudzeniu utarłam go z margaryną i efekt nie był zbyt zachwycający. Po chwili zastanowienia dodałam do masy sporą ilość masła orzechowego i... petarda! (jakby to uczestnicy Top Chefa powiedzieli). Smak- jak dla mnie- fenomenalny. Czekoladowy z aromatem i kawałeczkami orzeszków tu i ówdzie. Gęsty i nieco ciężki od budyniu, ale nie zapychający, jak zwykły krem maślany. Zaspokoiłam swoje pragnienie kremowego deseru i już żałuję, że został mi w lodówce tylko jeden kawałek... :)


Przekładaniec czekoladowo-orzechowy
przepis na dużą blachę

  ciasto:
  • 2 łyżki (30ml) zmielonego siemienia lnianego,
  • 6 łyżek (90ml) bardzo  gorącej wody,
  • 1 szklanka (250ml) mleka sojowego,
  • 1 łyżka (15ml) soku z cytryny,  
  • 120g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałeczki,
  • 3/4 szklanki (180ml) gorącej kawy,
  • 2 szklanki (500ml) mąki pszennej,
  • 1/4 szklanki (60ml) gorzkiego kakao w proszku,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 6 łyżek (90ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 1/2 szklanki (125ml) oleju.     

Siemię lniane wsyp do miseczki i zalej bardzo gorącą wodą. Zamieszaj dokładnie i dostaw na ok. 10 minut, by utworzył się kleik. W dużej misce wymieszaj mleko z sokiem z cytryny i również odstaw na 10 minut, by zgęstniało (ścięło się) i z wyglądu przypominało maślankę.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Prostokątną formę o wymiarach mniej więcej 25cm x 30cm wyłóż na dnie i po bokach papierem do pieczenia.

W miseczce umieść połamaną na kawałeczki czekoladę, zalej gorącą kawą i odstaw na 1 minutę. Następnie dokładnie wymieszaj tak, by rozpuścić czekoladę (mogą pozostać grudki). Odłóż na bok. Do osobnej miski przesiej mąkę, kakao, proszek, sodę i sól. Do miski, w której utworzyła się "sojowa maślanka" dodaj cukier trzcinowy i biały, olej oraz kleik z siemienia, a następnie dokładnie wymieszaj trzepaczką. Do tej mieszanki wsyp zwartość miski z  suchymi składnikami, wymieszaj tak, by pozbyć się wszelkich grudek. Wlej czekoladę rozpuszczoną w kawie i ponownie zamieszaj. Masę wylej do foremki i wstaw do piekarnika na ok. 20-25 minut (patyczek wbity w środek ciasta powinien wyjść suchy). Wyjmij i ostudź kompletnie. Następnie odetnij z każdego brzegu 1cm margines (możesz go zjeść albo wymieszać z odrobiną kremu, by przygotować cake popsy. Jeśli zaś zastąpisz krem dżemem i dorzucisz bakalie oraz pokruszone herbatniki, otrzymasz bajaderkę). Poziomo przetnij ciasto na pół i odłóż, by przygotować krem.

krem:
  • 500ml mleka (użyłam sojowego naturalnego),
  • 1/4 szklanki (4 łyżki = 60ml) skrobii kukurydzianej,
  • 3 łyżki (45ml) cukru,
  • 100g gorzkiej czekolady,
  • 200g wegańskiej margaryny o temp. pokojowej (możesz zastąpić masłem, jeśli jesz nabiał),
  • 1 szklanka (250ml) masła orzechowego z kawałkami orzechów,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru pudru.
Około 3/4 podanej ilości mleka wlej do garnuszka i podgrzewaj na średnim ogniu. Pozostały płyn wymieszaj dokładnie ze skrobią i cukrem. Kiedy mleko w garnku zagotuje, ciągle mieszając trzepaczką, wlej roztwór ze skrobią. Gdy masa ponownie zawrze, gotuj ją przez kolejne 1-2 minuty, następnie zdejmij z palnika i wsyp połamaną na kawałeczki czekoladę. Dokładnie wymieszaj i odstaw do całkowitego ostudzenia, od czasu do czasu mieszając (nie wstawiaj budyniu do lodówki! Ma pozostać w temperaturze pokojowej, inaczej margaryna zetnie się w grudkowatą masę). 
W misce utrzyj mikserem margarynę z masłem orzechowym na puszystą masę. Następnie dodawaj do masy po łyżce budyniu, cały czas miksując. Na koniec dodaj cukier puder, miksuj jeszcze chwilę, aż składniki dobrze się połączą.

Na jednym blacie ciasta rozsmaruj 1/3 kremu, przykryj drugim plackiem. Na nim ułóż kolejną porcję (1/3) masy. Resztę kremu rozsmaruj po bokach. Jeśli zostanie Ci trochę tej pysznej czekoladowo-orzechowej masy, możesz wykonać dekoracje przy pomocy rękawa cukierniczego lub po prostu odłożyć do pojemniczka i używać, jak Nutelli. Przygotowane ciasto wstaw na ok. 1 godzinę do lodówki, by stężało, a smaki połączyły się. Potem pokrój ciacho na porcje i rozkoszuj się jego smakiem.

Enjoy!




poniedziałek, 17 lutego 2014

Czekoladowo-orzechowe serniczki w szklankach



Upiekłam ostatnio sernik i zostało mi troszkę mielonego twarogu, z którym nie bardzo wiedziałam co zrobić. Za mało go, żeby zrobić cokolwiek konkretnego lub choćby odpalać piekarnik na mini serniczki. Po przemyśleniu sprawy i małej improwizacji powstały te niewielkie cuda.

Serniczki w szklaneczkach są niekłopotliwe w przygotowaniu. Zrobienie ich zajmuje dosłownie kilka chwil, a co ważniejsze nie trzeba zaprzatać sobie głowy temperaturą i czasem pieczenia. Nie wspominając o odwiecznym problemie opadania tradycyjnego sernika, czy też jego puszystości. W tej wersji połączyłam jedne z moich ulubionych smaków- masła orzechowego i czekolady.Wyszło na prawdę pysznie :)


Czekoladowo-orzechowe serniczki w szklankach
proporcje na 4 nieduże porcje



  • 8 ciasteczek Oreo lub innych markiz czekoladowych,
  • 250g mielonego twarogu,
  • 5 łyżek (75ml) słodzonego mleka skondensowanego*,
  • 2 łyżki (30ml) cukru pudru (lub więcej do smaku),
  • 1/2 szklanki (125ml) gładkiego masła orzechowego,
  • 2 łyżeczki (10ml) gorzkiego kakao w proszku,
  • 50g ulubionej czekolady (użyłam deserowej),
  • 1 łyżka (15ml) śmietanki 30% lub mleka skondensowanego.
Ciasteczka przełóż do robota kuchennego (malaksera) i rozkrusz je na drobny "piasek" (jeśli nie masz robota, włóż markizy do plastikowego woreczka i pokrusz je uderzając wałkiem w woreczek). Podziel masę równo między 4 szklaneczki.
Twaróg wymierszaj dokładnie z mlekiem skondensowanym, cukrem pudrem i masłem orzechowym. Możesz zrobić to mikserem lub przy użyciu łyżki/gumowej szpatułki. Spróbuj masę i oceń, czy chcesz dodać więcej cukru pudru. Jeśli tak- do dzieła! A jeśli uważasz, że wszystko smakuje tak, jak należy, podziel masę na dwie części. Do jednej z nich dodaj kakao i dokładnie wymieszaj, by nie pozostały żadne grudki. Teraz rozłóż obie masy (jasną i ciemną) do przygotowanych szklaneczek z pokruszonymi ciasteczkami. Możesz ułóżyć je warstwami lub tworząc takie plamy/ciapki, jak ja to zrobiłam. 
Czekoladę rozpuść ze śmietanką/mlekiem w miseczce ustawionej na garnuszku z niewielką ilością gotującej się wody. Dobrze wymieszaj, odstaw na chwilkę, żeby przestygła. Kiedy nie będzie już ciepła, podziel ją równo między przygotowane szklaneczki i rozsmaruj. Wstaw do lodówki na kilka-kilkadziesiąt minut, żeby nieco zastygła. I gotowe! 
Takie serniczki możesz jeść prosto z lodówki albo w temperaturze pokojowej. Ja wypróbowałam też wersję lekko zmrożoną- mmmm... pyszotka.

Enjoy!

* Ja użyłam mleka, bo akurat miałam w domu taką niewielką ilość, pozostałą z innego przepisu. Jeśli nie chcesz kupować całej puszki mleka dla kilku łyżek potrzebnych do tej receptury, dostępne są też mleczka słodzone w tubkach. Jeśli natomiast wogóle nie masz ochoty używać mleka skondensowanego, zastąp je śmietanką 30%. Pamiętaj jednak, aby zwiększyć ilość cukru pudru w przepisie. 







Love masło orzechowe edycja III

środa, 29 stycznia 2014

Tort czekoladowy z masłem orzechowym



Chodził za mną taki torcik, chodził, aż sobie wychodził. 
Wymyśliłam sobie połączenie czekolady z masłem orzechowym w formie piętrowego ciasta, długo opierałam się przed jego zrobieniem, ale w końcu nie wytrzymałam i oto jest. Smakował na prawdę bosko :) Trzy warstwy czekoladowego ciasta, ganache z gorzkiej czekolady, mus orzechowy, a na wierzchu krem typu "czekoladowa krówka".  Wyszło bardzo czekoladowo i orzechowo. Raj na Ziemii... przynajmniej dla mnie :)




Tort czekoladowy z masłem orzechowym
przepis na krem "czekoladowa krówka" i inspiracja dla ciasta- Anna Olson
pozostałe elementy i ogólny pomysł- własne



ciasto:
  • 2 łyżki (30ml) zmielonego siemienia lnianego*,
  • 6 łyżek (90ml) bardzo  gorącej wody*,
  • 1 szklanka (250ml) mleka sojowego,
  • 1 łyżka (15ml) soku z cytryny,  
  • 120g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałeczki,
  • 3/4 szklanki (180ml) gorącej kawy,
  • 2 szklanki (500ml) mąki pszennej,
  • 1/4 szklanki (60ml) gorzkiego kakao w proszku,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 6 łyżek (90ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 1/2 szklanki (125ml) oleju.     

Siemię lniane wsyp do miseczki i zalej bardzo gorącą wodą. Zamieszaj dokładnie i dostaw na ok. 10 minut, by utworzył się kleik. W dużej misce wymieszaj mleko z sokiem z cytryny i również odstaw na 10 minut, by zgęstniało (ścięło się) i z wyglądu przypominało maślankę.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Dwie foremki o średnicy ok. 20cm wysmaruj olejem, dno wyłóż papierem do pieczenia, a boki wysyp mąką.

W miseczce umieść połamaną na kawałeczki czekoladę, zalej gorącą kawą i odstaw na 1 minutę. Następnie dokładnie wymieszaj tak, by rozpuścić czekoladę (mogą pozostać grudki). Odłóż na bok. Do osobnej miski przesiej mąkę, kakao, proszek, sodę i sól. Do miski, w której utworzyła się "sojowa maślanka" dodaj cukier trzcinowy i biały, olej oraz kleik z siemienia, a następnie dokładnie wymieszaj trzepaczką. Do tej mieszanki wsyp zwartość miski z  suchymi składnikami, wymieszaj tak, by pozbyć się wszelkich grudek. Wlej czekoladę rozpuszczoną w kawie i ponownie zamieszaj. Masę rozłóż między dwie foremki i wstaw do piekarnika na ok. 35 minut (patyczek wbity w środek ciasta powinien wyjść suchy). Wyjmij i ostudź kompletnie. Następnie przekrój każdy blat na dwa placki (jeśli wcześniej schłodzisz ciasto lub nawet lekko przymrozisz, to zadanie będzie o wiele łatwiejsze). Przykryj folią, aby ciasta nie wyschły, a w tym czasie przygotuj pozostałe części tortu.

* Jeśli nie masz lub nie chcesz stosować siemienia lnianego, zastąp go 2 jajkami. Nie dodawaj też podanej w przepisie gorącej wody.

ganache:
  • 200g czekolady gorzkiej lub deserowej,
  • 200ml śmietanki 30%.
Czekoladę połam lub posiekaj na mniejsze kawałeczki. W garnuszku podgrzej śmietankę i kiedy zawrze wylej ją na przygotowaną czekoladę. Odczekaj 1-2 minuty, a następnie dokładnie wymieszaj masę, aż będzie gładka. Przykryj i odłóż na bok do przestudzenia.

mus orzechowy:
  • 3/4 szklanki (180ml) gładkiego masła orzechowego,
  • 6 łyżek (90ml) cukru pudru (ja użyłam trzcinowego),
  • 3 łyżki + 3/4 szklanki (45ml + 180ml) śmietanki 30%, schłodzonej.
Masło orzechowe utrzyj mikserem z cukrem pudrem do momentu, aż składniki połączą się (jeśli masło jest zbyt zwarte, możesz troszeczkę je podgrzać w mikrofalówce albo w misce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą. Wtedy stanie się bardziej płynne i łatwiej połączy się z cukrem pudrem. Pamiętaj jednak, żeby kompletnie ostudzić masę przed dodaniem śmietanki). Następnie wlej 3 łyżki śmietanki i ponownie zmiksuj na gładko.
W osobnej misce ubij pozostałe 3/4 szklanki śmietanki na sztywno. 1/3 ubitej śmietany dodaj do masła orzechowego i wymieszaj energicznie, by nieco rozluźnić masę. Potem dodaj resztę bitej śmietany, tym razem mieszając już delikatniej, jednak stanowczo i w miarę szybko. Wstaw mus na chwilkę do lodówki, by w tym czasie przygotować krem "czekoladowa krówka".

krem "czekoladowa krówka":

  • 2 szklanki (500ml) cukru pudru,
  • 1/3 szklanki (80ml) gorzkiego kakao w proszku,
  • 115g masła,
  • 120g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałeczki,
  • 2/3 szklanki (160ml) gęstej, kwaśnej śmietany 18%.
Do miski przesiej cukier puder i kakao.
Masło i czekoladę rozpuść w dużej misce umieszczonej nad garnkiem z parującą wodą. Póki masa jest jeszcze ciepła wmiksuj do niej cukier puder z kakao, a następnie śmietanę. 

Teraz czas na wielkie wykończenie- składanie tortu.
Na talerzu/paterze/czymkolwiek połóż jeden blat ciasta. Połowę kremu "czekoladowa krówka" przełóż do rękawa cukierniczego (jeśli go nie masz, weź gruby foliowy worek- taki na mrożonki- nałóż do niego kremu, a następnie odetnij końcówkę jednego rogu torebki) i na brzegach wyciśnij nim rant z ciasta (zapobiegnie to wyciekaniu ganache i musu na boki tortu, co nie wyglądałoby najlepiej). Na środku rozsmaruj warstwę ganache (jeśli troszkę za bardzo zastygło i ciężko je rozsmarować, podgrzej je odrobinkę w mikrofalówce lub w miseczce ustawionej nad garnkiem z niewielką ilością gotującej się wody), a na nim połowę musu orzechowego. Następnie powtórz całą procedurę. Na wierzchu ułóż trzeci blat ciasta (tak, wiem, zostanie jeszcze jeden blat, ale na prawdę tak bardzo Cię to martwi? To przecież wspaniała nagroda za Twoją ciężką pracę w kuchni i śmiało możesz skubnąć kawałeczek lub dwa. Albo nawet cały blat...). Na nim i po bokach rozsmaruj pozostały krem "czekoladowa krówka". Z resztek kremu pozostałych w rękawie cukierniczym możesz wykonać ozdoby. Tort wstaw do lodówki (na ok. 0.5-1h), żeby nieco stężał i przegryzł się.

Enjoy!



czwartek, 19 września 2013

Brownies z masłem orzechowym i precelkami


Od pewnego czasu bardzo mocno promuje się czekoladę z różnymi "dziwnymi" dodatkami. Dość popularne stało się połączenie czekolady z papryczką chilli czy solą morską. Próbowałam też zestawu z lawendą, słyszałam o bekonie... I chociaż kakao z chilli odrzucają mnie na kilometr (drażni mnie ta ostra papryczka, bo zakłóca  naturalny aromat mojego przysmaku, zamiast go podkreślać), za bekon też serdecznie podziękuję, tak słodko-słone desery totalnie uderzają w moje kubki smakowe. Czekolada posypana płatkami soli, masło orzechowe w cieście czy ciasteczkach, no i najwspanialszy solony karmel.

Te brownies od dawna mnie kusiły, bo oprócz klasycznego i niezawodnego zestawu kakao + masło orzechowe kryły w sobie pecelki. Co prawda w oryginalnym przepisie występują słone paluszki, ale przecież to jedno i to samo, tylko kształt nieco inny. I jaki był efekt tej wybuchowej mieszanki? Wspaniały! Na spodzie intensywne w smaku brownie, później delikatnie słodkie masełko i na wierzachu niespodzianka w postaci kruchego precelka. Czy można chcieć czegoś więcej?



Brownies z masłem orzechowym i precelkami
przepis z bloga Joy the Baker, delikatnie zmodyfikowany


brownies:

  • 115g masła,
  • 170g gorzkiej czekolady,
  • 1 łyżeczka (5ml) kawy rozpuszczalnej w proszku,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru,
  • 3 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstarktu z wanilii,
  • 2/3 szklanki (80ml) mąki pszennej,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) proszku do pieczenia,
  • szczypta soli.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 160 st.C. Kwadratową foremkę o boku 20cm wyłóż papierem do pieczenia tak, by brzegi wystawały ponad krawędź blaszki (ułatwi to później wyciągnięcie ciasta z formy).

W misce umieszczonej na garnku z niewielką ilością gotującej się wody umieść masło, czekoladę i kawę. Podgrzewaj na niewielkim ogniu (tak, by woda jedynie mrugała, delikatnie gotowała się), od czasu do czasu mieszając, aż całość rozpuści się i połączy. Zdejmij miskę znad garka i odstaw na chwilkę, by czekolada nieco przestygła. Następnie wsyp cukier i dokładnie wymieszaj trzepaczką. Dodawaj po jednym jajku, za każdym razem dobrze mieszając. Do tej mieszanki wlej ekstrakt z wanilii, a potem wsyp mąkę wymieszaną z proszkiem i solą. Wymieszaj łyżką lub szpatułką, przełóż do przygotowanej foremki.

warstwa orzechowa:

  • 60g rozpuszczonego masła,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru pudru,
  • 3/4 szklanki (180ml) gładkiego masła orzechowego,
  • garść precelków lub słonych paluszków.
Wszystkie składniki (oprócz precelków) wymieszaj dokładnie. Następnie nakładaj nadzienie na przygotowane ciasto brownie porcjami, a na koniec zrób nożem lub patyczkiem marmurkowy wzorek (nie, nie jest to konieczne :) ). Na wierzchu ułóż precelki lub słone paluszki.

Wstaw do piekarnika na ok. 35-40 minut. Pamiętaj, żeby nie piec brownies zbyt długo, bo będą suche! Lepiej pzostawić je niedopieczone.







 

wtorek, 17 września 2013

Czekoladowe whoopie pies z masłem orzechowym



O tym, że czekolada i masło orzechowe to starzy dobrzy kumple, wie chyba każdy, kto kiedykolwiek spróbował tego połączenia. Lekko słone masełko wspaniale dopełnia smak ziaren kakaowych. Najwspanialesze jednak jest to, że trzymając się tej konkretnej kombinacji można stworzyć niezliczoną ilość deserów. Tym razem padło na klasykę w amerykańskim wydaniu, czyli whoopie pies.

Te małe słodkie kanapeczki wyglądają jak markizy, stworzone z kruchych ciasteczek i nadzienia w środku. Ale to tylko pozory, bo tak na prawdę są to dwa blaty ciasta przełożone kremem- w wersji mini, oczywiście. Troszkę tak, jakby ktoś pomniejszył tort, by móc wygodnie zjeść go wtedy, gdy o talerzykach i sztuccach można jedynie pomarzyć. W Ameryce trwają spory co do tego, jak powstały te kanapeczki, bo w różnych stanach królują odmienne teorie na ten temat. Jedni uważają, że to dzieło przypadku (lub gospodarności)- ponoć pewnej pani w jednej piekarni zostało nieco surowego ciasta, z którego postanowiła upiec małe ciasteczka. A po wystygnięciu przełożyła je kremem, którego też nie było na tyle dużo, by użyc go do tortu. Inna wersja jest taka, że amiszowe panie domu piekły małe ciasta dla swoich pociech i mężów, by stanowiły część ich lunchboxów. Legenda głosi, że gdy dzieci/panowie otwierali pudełeczka i widzieli, jakie słodkie skarby się w nich kryją, na znak radości wołali: "whoopie!". Jest jeszcze wiele historii, które teoretycznie wskazują na to, jak whoopie pies powstały i pewnie nigdy nie dojdziemy prawdy. Faktem jest natomiast to, jakim uwielbieniem darzą te ciasteczka Amerykanie. Tworzą przeróżne kombinacje smakowe, przerabiają ulubione smaki tortów na ich miniaturki i zajadają się nimi na potęgę.

Sama długo zabierałam się za tworzenie whoopie pies, aż w końcu się doczekałam. Nie wiedziałam dokładnie, czego się spodziewać, bo przecież nigdy dotąd ich nie kosztowałam. I jakie są moje wrażenia? Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia... Z jednej strony trochę mnie zawiodły i nie zwaliły z nóg, jak przewidywałam. A z drugiej- są bardzo intrygujące i na prawdę dają spore pole do popisu. Ich główną zaletą jest chyba to, że łatwo je przetransportować albo zabrać ze sobą na przekąskę, jako alternatywę dla tradycyjnej drożdżówki czy ciasteczek. Te, które zrobiłam bardzo mi smakowały, choć było w nich za mało kremu. Przeważał jednak smak ciasta, a nie masełka orzechowego. Ale następnym razem będę wiedzieć, jak się z tymi kanapeczkami obchodzić ;)



Czekkoladowe whoopie pies z masłem orzechowym
przepis na ciasteczka (bez kremu) pochodzi z książki Joy Wilson "Joy the Baker Cookbook"


ciasteczka:

  • 2 szklanki (500ml) mąki,
  • 1/2 szklanki (125ml) gorzkiego kakao,
  • 1 1/4 łyzeczki (6ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 1 łyżeczka (5ml) rozpuszczalnej kawy w proszku,
  • 115g masła o temp. pokojowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru białego (u mnie domowy waniliowy),
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 1 jajko o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) maślanki.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Blachę (najlepiej z niskimi brzegami) wyłóż papierem do pieczenia.

Do miski przesiej mąkę, kakao, sodę, sól i kawę. W osobnej misce utrzyj masło z cukrami na jasną, puszystą masę. Dodoaj jajko i dokładnie zmiksuj. Dodaj połowę mieszanki z mąką i miksuj na wolnych obrotach. Wlej maślankę, a następnie wsyp resztę mąki i krótko zmiksuj. Łyżką lub szpatułką przemieszaj masę, by upiewnić się, że składniki dobrze się połączyły.

Nakładaj na blachę porcje ciasta wielkości łyżki, pozostawiając nieco miejsca między nimi (urosną delikatnie). Piecz przez ok. 12 minut. Bądź bardzo uważny, bo trzeba "wstrzelić się" w idealny moment, kiedy ciasteczka nie są już surowe, ale nie są jeszcze wysuszone. Trzeba tutaj działać podobnie, jak przy brownie, czyli nie przesuszyć. Pierwsza partia moich ciasteczek piekła się o 1-2 minuty za długo i niestety dało się to wyczuć, za to następna była już idealna. Wyjmij z pieca, po ok. 2-3 minutach zdejmij je z blachy, by przestygły.

krem*:
  • 1 szklanka (250ml) dowolnego masła orzechowego,
  • 60g masła o temperaturze pokojowej,
  • 1/2-1 szklanki (125ml-250ml) cukru pudru.
Masła utrzyj na gładką, puszystą masę. Dodaj cukier puder i zmiksuj ponownie, by dokładnie połączył się z resztą składników. Skosztuj kremu i jeśli to konieczne, dodaj więcej cukru (weź też pod uwagę to, jak slodkie są ciasteczka).

Ciasteczko posmaruj solidną porcją kremu i przykryj drugim ciasteczkiem.

Kanapeczki przechowuj w lodówce, najlepiej owinięte folią spożywczą.

* Ten krem przygotowałam w pośpiechu- to takie najprostsze nadzienie z masła orzechowego. Jeśli jednak masz nieco więcej czasu, to gorąco polecam przygotowanie mojego najlepszego na świecie kremu z masła orzechowego . Sprawdziłby się tutaj o niebo lepiej.







wtorek, 3 września 2013

Marzenie pożeracza masła orzechowego




Chyba nie zaskoczę nikogo stwierdzeniem, że własne urodziny to jeden z najlepszych dni, jakie przypadają w ciągu roku. Nie tylko dostaje się wtedy masę miłych słów i uśmiechów, ale też coś, czego nie potrafię przecenić- możliwość stworzenia deseru tylko dla siebie. Chociaż mam to szczęście, że bliscy dają mi na prawdę dużą swobodę w wyborze słodkości, to i tak zawsze z tyłu głowy kołacze mi się pytanie "czy aby na pewno to zasmakuje wszystkim?". Nie każdy lubi to samo, niektórzy wolą desery lżejsze, inni przeciwnie, ktoś tam wogóle nie przepada za słodyczami i przez to ciężko jest jednym ciastem uszczęśliwić wszystkich. Ale kiedy na horyzoncie pojawiają się urodziny- nie ma zmiłuj. Można wybrać dokłądnie to, na co ma się akurat ochotę, a inni powinni to uszanować. Tak przynajmniej jest w naszym domu. Dlatego też nikogo nie dziwi, że dla siebie przeważnie wybieram coś konkretnego, kremowego i tłustego, a i ja nie obrażam się, gdy większość ciasta zjadam sama.

Jednak najdziwniejsze jest to, że tego roku na moich urodzinach zabrakło tortu. Uwielbiam rozmaite przekładańce. Tworzenie ich to przyjemność, która narasta podczas ich konsumpcji. Ale tym razem wogóle nie miałam ochoty na tort, za to masło orzechowe chodziło za mną od dawna. I bardzo szybko zdecydowałam się na deser, który wydaje się być dość popularny za oceanem- Peanut Butter Pie. I na prawdę nie dziwię się, że cieszy się dobrą sławą. Dla mnie to był strzał w dziesiątkę i nie żałuję, że zastąpił mi w tym roku tradycyjny tort. Pomyślcie sami, czy może być coś wspanialszego? Spód z pokruszonych ciasteczek Oreo, cienka warstwa kajmaku okraszonego solonymi fistaszkami, pokrytymi grubą warstwą delikatnego musu z masła orzechowego, a wszystko to zwieńczone rozpływającym się w ustach czekoladowym ganache. Ach, cudo! Najlepsze w tym paju jest to, że dominuje w nim aromat masełka fistaszkowego. I jest go na prawdę sporo! Jak wszystkie moje ulubione desery, jest bardzo intensywny w smaku i obfituje w kalorie :) Ale nie potrzeba dużego kawałka, wytraczy cienki plasterek, by pojawił się uśmiech na twarzy. A jeśli to Was jeszcze nie przekonało, to dodam tylko, że nie potrzebujecie piekarnika, by stworzyć to arcydzieło. Wystarczy tortownica, kilka półproduktów i dobre chęci, a efekt na prawdę niesamowity ;)



Paj z masłem orzechowym
(Peanut Butter Pie)

spód:
  • 35 ciasteczek Oreo,
  • 7 łyżek (105ml) roztopionego masła,
  • 3/4 szklanki (180ml) kajmaku*,
  • 1/2 szklanki (125ml) solonych orzeszków ziemnych.
Ciasteczka przełóż do robota kuchenngo i rozkrusz na najdrobniejsze okruszki (jeśli nie masz robota, możesz zrobić to ręcznie, np. wałkiem do ciasta, jednak zajmie to nieco więcej czasu). Dodaj masło i zmiksuj wszystko dokładnie, by składniki dobrze się połączyły. Przełóż masę do tortownicy o średnicy ok. 24cm i palcami ugnieć z niej spód i brzeg deseru. Wstaw do lodówki na 15-20 minut, aż masło stężeje.
Następnie wyjmij z lodówki i na dnie rozsmaruj masę kajmakową, by później rozłożyć na niej orzeszki. Wstaw do lodówki na czas, kiedy będziesz przygotowywać mus.

mus orzechowy:
  • 250g (1 małe opakowanie) serka mascarpone,
  • 1 szklanka (250ml) kremowego masła orzechowego,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru pudru,
  • 1 szklanka (250ml) śmietanki 30%, schłodzonej.
Serek zmiksuj z masłem orzechowym i cukrem pudrem tylko do połączenia się składników na jednolitą masę. W osobnej misce ubij śmietankę na sztywno. 1/3 bitej śmietany przełóż do masy orzechowej i wymieszaj (nie musisz być specjalnie ostrożna/y, bo na razie potrzebne jest delikatne rozluźnienie masy, a dopiero później ważne jest zachowanie bąbelków powietrza). Potem dodaj resztę śmietanki i teraz zdecydowanymi, ale delikatnymi ruchami zmieszaj obie masy, by zachować jak najwięcej puszystości. Przełóż mus do tortownicy i dokładnie rozsmaruj. Wstaw do lodówki.

ganache:
  • 100g czekolady deserowej,
  • 100g czekolady mlecznej,
  • 100ml śmietanki 30%.
Czekolady połam na kawałki i umieść w miseczce. Śmietankę zagotuj, a następnie wlej ją do miseczki z czekoladą. Odstaw na 1-2 minuty, potem dokładnie wymieszaj, aż masa będzie jednolita i gładka. Odstaw do ostudzenie, a potem wyłóż na mus orzechowy i rozsmaruj. Pozostaw do zastygnięcia w lodówce.

Paj możesz udekorować siekanymi orzeszkami ziemnymi, kleksem bitej śmietany lub czymkolwiek, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Deser najlepiej kroi się i smakuje schłodzony. Ze względu na mascarpone i bitą śmietanę należy go przechowywać w lodówce. gdy dłużej postoi w temperaturze pokojowej zaczyna nieco rozpływać się, ale nie traci na puszystości, ani tym bardziej na smaku :) Ach, no i dodam jeszcze, że naj-naj-najlepiej ten paj smakuje, gdy się go lekko zmrozi- smakuje wtedy jak najcudowniejszy tort lodowy.


* Kajmak to karmelowa masa z mleka skondensowanego. Możesz kupić gotową masę kajmakową w puszce lub przygotować ją samodzielnie. Należy puszkę słodzonego mleka skondensowanego (całą, zamkniętą) gotować w wodzie przez ok. 2-3 godziny (im dłuższy czas gotowania, tym gęstsza i bardziej karmelowa jest masa), następnie wyjąć z wody i ostudzić kompletnie przed otworzeniem (to bardzo ważne! Taka gorąca puszka przy otwieraniu najprawdopodobniej wybuchnie, co oprócz spektakularnego zabrudzenia kuchni może spowodować niemały uszczerbek na Twoim zdrowiu).











A tak cieszyłam się na swój pierwszy urodzinowy torcik (do dziś co roku reaguję tak samo!):




czwartek, 8 sierpnia 2013

Polewa z masła orzechowego i syropu klonowego



Mamy lato, mamy upał, czego więc chce się najbardziej? Lodów!

Ale po co zjadać tylko lody, skoro można je trochę podrasować i przeobrazić w deser marzeń. Bardzo lubię tworzyć takie lodowe pucharki, wypasione, okraszone czym tylko się da i niemal wylewające się z naczynia. Najprościej można przeobrazić lody w wymyślny deser poprzez różne polewy i sosy. Oczywiście najbardziej uniwersalne są czekoladowe i karmelowe, ale ostatnio "nutellowa" skradła moje serce. Ale oprócz Nutelli uwielbiam też masło orzechowe (no ba!) i jak tylko zobaczyłam przepis na sos orzechowo-klonowy, nie mogłam się wprost oprzeć, by go nie wypróbować. I dobrze zrobiłam!

Polewa jest bardzo gęsta i trochę "lepka", co jest wyłącznie pozytywem w moim świecie. Nie za słodka i lekko karmelowa. Idealnie sprawdza się nie tylko w towarzystwie lodów, ale też ciasteczek i ciast. A jeśli wstawi się ją do lodówki i zapomni o niej na chwilę, zgęstnieje jeszcze bardziej i przybierze konsystencję cudnej pasty, którą można posmarować pieczywo. Albo własne palce...


Polewa klonowo-orzechowa
przepis mocno zainspirowany tym z bloga Veggie and the Beast


  • 1/3 szklanki (80ml) syropu klonowego,
  • 1/2 szklanki (125ml) masła orzechowego (użyłam tego z kawałkami orzeszków).
Do malutkiego garnuszka wlej syrop klonowy i podgrzej. Kiedy będzie ciepły, dodaj masło orzechowe i dokładnie wymieszaj trzepaczką. Ja jeszcze całość zagotowałam, ale nie mam pojęcia, czy było to konieczne.

Czy może być coś prostszego i równie smacznego? Wątpię.

Enjoy!



sobota, 22 czerwca 2013

Krem z masła orzechowego- najlepszy na świecie!



Pamiętacie, jak przy okazji kokosanek wspominałam Wam o kremie z masła orzechowego, do którego używa się białek? Nawet jeśli nie pamiętacie, to i tak Wam o tym kremie opowiem :) A wiecie, dlaczego? Bo jest absolutnie nieziemsko PYSZNY!!! Wiem, że z moich ust niekoniecznie brzmi to wiarygodnie, bo powszechnie wiadomo, że ja kocham wszelkie orzechy, a już masełko fistaszkowe w szczególności. Ale zaufajcie mi- ten krem Was nie zawiedzie.

Po pierwsze dlatego, że pozwoli Wam pozbyć się nadmairu białek, jaki czasem pozostaje po niektórych deserach (ciasto drożdżowe, krem cukierniczy, sernik). Ja notorycznie mam w zapasie kilka sztuk, które zazwyczaj mrożę i czekam, aż najdzie mnie wena na bezę czy inne wynalazki. Po drugie, ten krem jest niesamowicie stabilny. To właśnie białka ubite z cukrem w odpowiedniej temperaturze tworzą bardzo mocną masę (zupełnie jak ciepłe lody- smak dzieciństwa), odporną na wahania temperatury i pozwalającą cieszyć się ulubionym przekładańcem nawet w upalny dzień. Jakby tego było mało, krem pięknie zachowuje swój kształt, kiedy wyciśniemy go szprycą w ozdobny wzór na babeczce czy torcie (krem na zdjęciach ma temperaturę pokojową, a mimo to dekorowanie nie było wogóle kłopotliwe i kształty "nie gubiły się" po dłuższym czasie, spędzonym poza lodówką). Po trzecie i najważniejsze- smak. Cudowny, delikatny, niemal aksamitny, przyjemnie orzechowy. W przeciwieństwie do tradycyjnego kremu z masłem fistaszkowym, ten nie zapycha i (za przeproszeniem) nie staje w gardle. Nie za słodki, nie za mdły. Po prostu idealny!

Zdaję sobie sprawę z tego, że przygotowanie go może być niemałym problemem ze względu na to, że wymagany jest termometr. Jak wiadomo desery to nauka ścisła i skrupulatne trzymanie się receptur odgrywa ważną rolę, o ile zależy nam na uzyskaniu odpowiedniego efektu. A mi zależy na tym zawsze :) Tak więc już jakiś czas temu zaopatrzyłam się w termometr cukierniczy, by móc bez obaw różne akrobacje kulinarne wykonywać. Jednak Gretchen Price, od której przepis na ten krem pochodzi, wspomina, że ma już taką wprawę (no, nie dziwię się- jest cukiernikiem z kilkunastoletnim stażem) przy przygotowywaniu takich mazideł, że wystarczą jej jedynie jej własne dłonie, by ocenić odpowiednią temperaturę. Wy też możecie zastosować podobną metodę- powinno się udać, choć trzeba mieć na uwadze ryzyko z tym związane. Zanim zaczniecie gotowanie kremu, gorąco polecam obejrzenie tego filmiku:


Co prawda Gretchen (przy okazji- warto pooglądać też jej inne filmy, są bardzo profesjonalne i ciekawe) używa tutaj jedynie masła i tłuszczu roślinnego, ale metoda przygotowania kremu jest dokładnie taka sama. Jeśli chodzi o moje modyfikacje w przepisie, to jedyną zmianą byłą zastąpienie tłuszczu roślinnego (w Stanach to najczęściej Crisco, a u nas jego odpowiednikiem jest Planta) masłem. Zrobiłam też jakiś czas temu wegański krem, zastępując białka "glutem" z gotowanego siemienia (przepis na wegańskie bezy tutaj ), a tłuszcz roślinny margaryną Alsan. Smak był równie rewelacyjny, ale niestety konsystencja była zbyt rzadka. Krem wypływał pomiędzy warstwami niezbyt ciężkiego ciasta, a na babeczkach zupełnie się nie trzymał i kompletnie zanikał kształt wyciśnięty szprycą. Niestety...

I jeszcze jedna uwaga- krem bardzo długo może być przechowywany w szczelnym pojemniczku w lodówce lub nawet można go zamrozić. Tak więc spokojnie można przygotować go sobie wcześniej, a przed użyciem doprowadzić jedynie do temperatury pokojowej. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ten krem jest tak dobry, że z przyjemnością zjada się go nie tylko jako część tortu, babeczek czy ciasteczek, ale też jako gwiazda samotynych uciech- czyli wyjadany łyżeczką z pojemniczka. Po kryjomu, żeby nikt nie widział ;)



Najlepszy krem z masła orzechowego
przepis Gretchen Price


  • 90g białek,
  • 75g cukru,
  • 100g cukru pudru,
  • 75g masła o temp. pokojowej,
  • 260g masła orzechowego o temp. pokojowej,
  • 1 łyżka (15ml) naturalnego ekstarktu z wanilii (opcjonalnie).

W garnku zagotuj wodę. Do metalowej miski włóż białka z cukrem i podgrzewaj nad gotującą się wodą, aż misktura osiągnie temperaturę 46 st.C, a grudki cukru są niewyczuwalne pod palcami. Zdejmij miskę znad pary i zacznij miksować na wysokich obrotach, aż masa będzie biała, sztywna i błyszcząca. Kiedy białka będą na prawdę sztywne i przestudzone, dodaj do nich przesiany cukier puder (za jednym zamachem) i zmiksuj na wolnych obrotach, by uniknąć śnieżycy cukru w kuchni ;) Gdy cały cukier wmiesza się do białek, zwiększ prędkość miksera do maksimum i w 2-3 porcjach (czyli SZYBKO) dodaj masło i masło orzechowe oraz wanilię. Zmiksuj wszystko na gładko i... gotowe! Od teraz Twoje życie ma zupełnie inny smak- smak najlepszego kremu z masła fistaszkowego :)

Według Gretchen, gotowy krem możesz przechowywać 4 dni w temp. pokojowej, 2 tygodnie w lodówce lub 2 miesiące w zamrażarce.









poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Blondies z masłem orzechowym i kawałkami czekolady



Długo mnie tutaj nie było... Stęskniłam się :) 

Powracam więc z przepisem na amerykański od stóp do głów wypiek, który mocno przypadł mi do gustu.   Upiekłam w końcu swoje pierwsze blondies, czyli jasny odpowiednik brownies. Poszperałam trochę w internecie, trochę w swoich książkach i większość z nich jest zgodna co do jednej kwestii- blondies niekoniecznie muszą być zrobione z czekolady. Choć logika podpowiada, że wystarczy podstawowy przepis na brownies zmodyfikować, podmieniając jedynie ciemną czekoladę na białą, okazuje się, że wcale tak być nie musi. Od składników ważniejsza jest tutaj testura ciasta. Ma być ciężkie, zwarte, najlepiej ciągnące i lepkie. Takie wypieki uwielbiam! Dobrze, jak w składzie jest masło orzechowe, płatki owsiane albo słodkie mleko skondensowane. I jak w wielu amerykańskich ciastach typu bars & squares można wrzucić do nich wszystko, co tylko w glowie zagości- kawałeczki czekolady, ciasteczka Oreo, drażetki M&M's, orzechy, a nawet precelki. Te, które ja upiekłam są dość mocno orzechowe w smaku, całkiem słodkie i tłuste, przeplatane drobinkami deserowej czekolady. Nie mogłam się powstrzymać i posmarowałam je kremem orzechowym- to jest opcja nieobowiązkowa i bez niej blondies też smakowałyby wybornie. Wszystkim tym, którzy uwielbiają ciężkie wypieki, zupełnie różniące się od wyrafinowanych makaroników i czekoladowych musów rodem z paryskiej cukierni, powinny bardzo przypaść do gustu ;)



Blondies z masłem orzechowym i kawałkami czekolady
przepis na ciasto autorstwa Anny Olson
krem własny


ciasto:
  • 1/2 szklanki (125ml=ok. 115g) masła o temp. pokojowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru (pominęłam),
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 2/3 szklanki (160ml) dowolnego masła orzechowego,
  • 2 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) mąki pszennej,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1/4 łyżeczki (1ml) sody,
  • szczypta soli (jeśli masło orzechowe jest solone, pomiń ten składnik),
  • 1 szklanka (250ml) ulubionej czekolady, posiekanej (ew. groszki czekoladowe).

Rozgrzej piekarnik do temp. 180 st.C. Kwadratową foremkę o boku 20cm wyłóż papierem do pieczenia tak, by delikatnie wystawał ponad krawędzie.

Utrzyj masło z cukrem na jasny, gładki i puszysty krem. Dodaj masło orzechowe, zmiksuj. Następnie dodawaj po jednym jajku, za każdym razem dokłądnie mieszając. Do miski przesiej mąkę, proszek, sodę i sól i wymieszaj całość. Wsyp czekoladę i łyżką lub szpatułką zamieszaj. Przełóż masę do foremki, rozsmaruj i piecz ok. 30 minut, aż brzegi pięknie się zarumienią, a całość dość mocno urośnie. Wyjmij z pieca i ostudź kompletnie, zanim dobierzesz się do blondies (ciasto opadnie, ale nie przejmuj się- tak ma być). 


krem:
  • 1/4 szklanki (60ml) masła o temp. pokojowej,
  • 3/4 szklanki (180ml) dowolnego masła orzechowego,
  • 3-4 łyżki cukru pudru.
Wszystkie składniki zmiksuj mikserem na gładką, puszystą masę. Jeśli potrzeba dodaj więcej cukru. A gdyby Twoim zdaniem krem okazał się zbyt sztywny, możesz dodać kilka kropli mleka o temp. pokojowej dla roluźnienia masy.
Krem rozmaruj na cieście i wstaw do lodówki, by nieco stężał, zanim pokroich blondies na kawałeczki. Wierzch udekoruj rozpuszczoną czekoladą i orzeszkami ziemnymi.


poniedziałek, 18 marca 2013

Czekolada z masłem orzechowym



Spodobały mi się te zabawy z czekoladą! :)
Nie wiedziałam, co zrobić z resztką czekolady, jaka pozostała mi w misce po zrobieniu pralinek i nasunęło mi się takie oto cudeńko. Jako, że połączenie czekolady i masła fistaszkowego uwielbiam nad życie, na punkcie tej czekoladki oszalałam. Zrobienie jej zajmuje kilka chwil (o ile nie temperuje się czekolady), wygląda uroczo, a smakuje jeszcze lepiej. Można komuś podarować, można poczęstować kogoś, kogo się bardzo lubi, można też pożreć nie dzieląc się z absolutnie nikim, jednocześnie oglądając gotującą Rachel Khoo. Szczególnie polecam to ostatnie ;)



Czekolada z masłem orzechowym

  • dowolna czekolada- gorzka, deserowa, mleczna, biała- byle nie nadziewana i nie taka z dodatkami,
  • kremowe masło orzechowe.
Zacznij od roztopienia czekolady w misce ustawionej na garnku z niewielką ilością gotującej się na wolnym ogniu wody.
Jeśli chcesz, by Twoja czekolada pięknie się prezentowała, masz zamiar podarować ją Komuś lub zależy Ci na tym, by nie topiła się w palcach, utemperuj ją tak, jak opisałam to na początku przepisu na pralinki chałwowe   .

W tym czasie podgrzej masło orzechowe- możesz zrobić to na kilka sposobów:
  1. w mikrofali;
  2. w misce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą- tak, jak topi się czekoladę;
  3. w słoiku włożonym do niewielkiej ilości gorącej wody- ten sposób polecam najmniej.
Nie chodzi tutaj o to, by masło stało się ciepłe. Tak na prawdę temperatura nie gra tutaj roli. Ważne jest, że po delikatnym podgrzaniu, masło jest nieco bardziej płynne i lepiej się z nim współpracuje. Jeśli nie masz ochoty tego robić, możesz spróbować użyć masła o temperaturze pokojowej, ale dużo trudniej miesza się taką masę z czekoladą. Roztopioną czekoladę wylej na silikonową matę lub papier do pieczenia. Możesz wylać całość, tworząc "tabliczkę" czekolady lub nakładać łyżką indywidualne porcje, tworząc niewielkie czekoladki. Łyżeczką nałóż "plamy" z masła orzechowego (nie potrzeba go wiele, kilka łyżeczek), a następnie przy pomocy wykałaczki spróbuj niedbale zamieszać obie substancje, tworząc piękny marmurkowy wzorek. Wstaw czekoladę do lodówki/zamrażarki lub pozostaw w temperaturze pokojowej do zastygnięcia. Jeśli zdecydowałaś/eś się na utworzenie tabliczki, a nie małych porcji, pokrój ją przy pomocy ostrego noża na kawałki.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Tort z masłem orzechowym i czekoladą

Każdy radzi sobie ze stresem i chandrą na swój własny sposób. Jedni biegają, inni rzucają talerzami, a ja... piekę. Wyjmuję swoje ulubione miarki i szpatułki, sięgam po jedną (a czasem kilka) z moich książek kulinarnych i uciekam w zupełnie inną rzeczywistość. To trochę dziwne, bo pieczenie pomaga mi choć na chwilę oddalić czarne myśli, a jednocześnie skłania do refleksji i nierzadko pozwala poukładać najbardziej skomplikowane puzzle w idealną całość. I nie chodzi tutaj wcale o to, by zjeść to wszystko, co udało mi się przez ostatnie pięć godzin stworzyć (choć prawdą jest, że zjedzenie wielkiego kawałka jeszcze ciepłego ciasta jest w stanie na chwilę ukoić nerwy). Szczerze mówiąc, w takich momentach mogłabym po prostu stać przy kuchennym blacie, nieustannie coś mieszając czy ubijając, a następnie wydawać gotowe produkty nieznajomym przechodniom. Najważniejszy jest dla mnie sam proces tworzenia. I poczucie satysfakcji, jeśli uda mi się wykonać coś, co smakuje innym.

Zazwyczaj jest tak, że świadomie idę do kuchni, by troszkę się rozluźnić. Ale bywają też takie momenty, że robię to bez zastanowienia, tworząc różne dania pod wpływem impulsu. Tak było z tym tortem. Do dzisiaj nie wiem do końca dlaczego, ale dzień nie był wówczas dla mnie łaskawy. Dopadł mnie straszny pesymizm, czułam się paskudnie i niemal automatycznie pognałam do kuchni, by zastanowić się nad tym wszystkim, co mnie otacza. I zamiast jednego deseru postanowiłam zrobić dwa (o tym drugim napiszę wkrótce). A nim się obejrzałam, zamiast zwykłego orzechowego ciasta stał przede mną wysoki, kilkuwarstwowy tort o jasnobrązowej barwie.

Zaczęło się od tego, że już dłuższy czas "chodziło za mną" ciasto z "Joy the Baker Cookbook" z masłem orzechowym w roli głównej. Dzięki uprzejmości moich kochanych Rodziców mam niezły zapas tego cudownego kremu, który jeszcze nigdy nie dotrwał w tak dużej ilości, bym mogła upiec wspomniany torcik. Jednak staram się ostatnio ćwiczyć swoją silną wolę i z wielkim trudem powstrzymuję się przed wyjadaniem masełka łyżeczką wprost ze słoiczka. Tak więc tego feralnego dnia uznałam, że czas jest właściwy i ciasto fistaszkowe powstanie, czy się to komuś podoba czy nie. Upieczenie blatów nie było trudne, a w otaczającej mnie depresyjnej aurze- wręcz zbyt banalne, by na nim poprzestać. Gdy tylko wpakowałam foremki do piekarnika, zaczęłam zastanawiać się nad tym, czym mogłabym przełożyć placki. Uznałam, że tradycyjny krem maślano-orzechowy nie może być złym pomysłem. W kilka chwil ubiłam masło zwykłe z fistaszkowym oraz cukrem pudrem i odrobinką śmietanki, by otrzymać "lukier" idealny dla każdego miłośnika takich kremowych specjałów. Żeby nie było zbyt monotonnie, postanowiłam też przygotować warstwę czekoladowego ganache dla przełamania smaków. A dla dodatkowego "utrudnienia" każdy blat ciasta przekroiłam jeszcze na pół.

W ten sposób otrzymałam cztery warstwy ciasta orzechowego, z czego (prawie) każda przełożona była kremem orzechowym- nie za słodkim, niezbyt mdłym, o bardzo charakterystycznym aromacie. A czekolada ukazała się nie tylko w postaci truflowego nadzienia w samym środku, ale też jako wiórki zdobiące wierzch tortu. Dla moich kubków smakowych to był strzał w dziesiątkę. I myślę, że każdemu wielbicielowi masła fistaszkowego przypadnie on gustu tak bardzo, jak bardzo posmakował mi.

W sumie dobrze, że czasem dopada mnie zły nastrój- przynajmniej przez kilka następnych dni mogę cieszyć swoje oko i podniebienie takimi specjałami... :)




Tort z masłem orzechowym i czekoladą

ciasto:
(przepis Joy Wilson z książki "Joy the Baker Cookbook")
  • 2 1/4 szklanki (560ml) mąki pszennej,
  • 2 łyżeczki (10ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody oczyszczonej,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki (180ml) gładkiego masła orzechowego,
  • 6 łyżek (90ml=ok.90g) masła o temp. pokojowej,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 3 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka + 2 łyżki (280ml) maślanki o temp. pokojowej.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 175-180 st.C. Posmaruj masłem i wysyp mąką dwie okrągłe foremki o średnicy ok. 21-23cm (użyłam tej pierwszej).

Do miski przesiej mąkę, proszek, sodę i sól. W osobnej misce utrzyj mikserem masło, masło orzechowe i cukry na gładką, puszystą masę (trwa to ok. 3 minuty). Dodawaj po jednym jajku, za każdym razem dokładnie łącząc ze sobą wszystkie składniki. Następnie wsyp połowę mąki, zamieszaj, dodaj całą maślankę, zamieszaj, a na koniec wsyp resztę mąki i krótko zmiksuj. Tu i ówdzie mogą pozostać nierozmieszane cząsteczki, które po wyłączeniu miksera połącz z resztą masy za pomocą łyżki lub szpatułki. 
Podziel ciasto między dwie foremki (możesz to zrobić na oko, ale ja chcąc utrudnić sobie pracę oraz pragnąc stworzyć idealny torcik, każdą  foremkę zważyłam, by mieć pewność, że w każdej jest równa ilość ciasta. Wreszcie poczułam się, jak Martha Stewart!). Wstaw je do piekarnika na 30-40 minut, sprawdzając po pół godzinie patyczkiem, czy jest już upieczone (moje było gotowe po 30 minutach). Wyjmij z pieca i ostudź.

krem z masła orzechowego:
  • 125g masła o temp. pokojowej,
  • 300g masła orzechowego z kawałkami orzeszków,
  • kilka łyżek śmietanki 30% o temp. pokojowej (ilość zależy od konsystencji masła arachidowego),
  • kilka łyżek cukru pudru (do smaku).
Masło utrzyj z masłem orzechowym na jednolitą, puszystą masę. Dodaj najpierw 2-3 łyżki śmietanki i trochę cukru pudru. Zmiksuj, a następnie spróbuj masy- jeśli jest za mało słodkie, dodaj jeszcze cukru. Gdy osiągniesz zadowalający Twoje kubki smakowe poziom słodyczy, przyjrzyj  się konsystencji kremu. Powinien być gładki i nie za sztywny, by łatwo się rozsmarowywał. Uważaj jednak, by nie przesadzić ze śmietanką, bo krem zacznie spływać. 

ganache:
  • 100g śmietanki 30%,
  • 50g gorzkiej czekolady, połamanej na mniejsze kawałki,
  • 50g mlecznej czekolady, połamanej na mniejsze kawałki.
Śmietankę przelej do garnka i podgrzej. Czekolady umieść w miseczce i zalej wrzącą kremówką. Poczekaj 1-2 minuty, a następnie dokładnie wymieszaj masę i odstaw do ostudzenia.

dekoracja:
  • 50g gorzkiej czekolady startej na tarce o grubych oczkach,
  • orzeszki arachidowe.

Z każdego placka orzechowego odetnij wystające czubki, by wyrównać powierzchnię (pozostałe ciasto możesz zjeść tak po prostu lub zrobić z nich cake pops . Ja wymieszałam okruszki z masłem orzechowym i odrobinką śmietanki- wyszły mi najlepsze ciasteczkowe kulki, jakie do tej pory jadłam!) . Następnie oba blaty przetnij jeszcze na pół tak, by finalnie otrzymać 4 równe spody. Na jednym placku rozmsaruj 1/4 kremu orzechowego, przykryj blatem z ciasta, na nim rozsmaruj ganache, przykryj ciastem, posmaruj 1/4 kremu, połóż ostatni placek. Na nim umieść 1/4 kremu, a pozostałą 1/4 kremu rozsmaruj po bokach tortu. Utartą czekoladę przyklej dłońmi do bocznych ścian ciasta i posyp niewielki margines na wierzchu, następnie ułóż na górze orzeszki.

Ciasto przechowuj w lodówce. Świetnie kroi się zarówno, gdy jest zimny, ale w temperaturze pokojowej równie dobrze zachowuje swój kształt.


                        
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...