Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosy i polewy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosy i polewy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 sierpnia 2013

Polewa z masła orzechowego i syropu klonowego



Mamy lato, mamy upał, czego więc chce się najbardziej? Lodów!

Ale po co zjadać tylko lody, skoro można je trochę podrasować i przeobrazić w deser marzeń. Bardzo lubię tworzyć takie lodowe pucharki, wypasione, okraszone czym tylko się da i niemal wylewające się z naczynia. Najprościej można przeobrazić lody w wymyślny deser poprzez różne polewy i sosy. Oczywiście najbardziej uniwersalne są czekoladowe i karmelowe, ale ostatnio "nutellowa" skradła moje serce. Ale oprócz Nutelli uwielbiam też masło orzechowe (no ba!) i jak tylko zobaczyłam przepis na sos orzechowo-klonowy, nie mogłam się wprost oprzeć, by go nie wypróbować. I dobrze zrobiłam!

Polewa jest bardzo gęsta i trochę "lepka", co jest wyłącznie pozytywem w moim świecie. Nie za słodka i lekko karmelowa. Idealnie sprawdza się nie tylko w towarzystwie lodów, ale też ciasteczek i ciast. A jeśli wstawi się ją do lodówki i zapomni o niej na chwilę, zgęstnieje jeszcze bardziej i przybierze konsystencję cudnej pasty, którą można posmarować pieczywo. Albo własne palce...


Polewa klonowo-orzechowa
przepis mocno zainspirowany tym z bloga Veggie and the Beast


  • 1/3 szklanki (80ml) syropu klonowego,
  • 1/2 szklanki (125ml) masła orzechowego (użyłam tego z kawałkami orzeszków).
Do malutkiego garnuszka wlej syrop klonowy i podgrzej. Kiedy będzie ciepły, dodaj masło orzechowe i dokładnie wymieszaj trzepaczką. Ja jeszcze całość zagotowałam, ale nie mam pojęcia, czy było to konieczne.

Czy może być coś prostszego i równie smacznego? Wątpię.

Enjoy!



sobota, 29 czerwca 2013

Sos z Nutelli



Dzisiaj przepis szybki, prosty i tak smaczny, że aż brakuje mi słów, żeby to opisać. No dobrze, może napiszę, że będą nim zachwyceni głównie wielbiciele Nutelli i innych ultra-słodkich frykasów. Pasuje fantastycznie, jako polewa do lodów czy deserów, które zdobi kleks bitej śmietany. Ale prawda jest też taka, że zupełnie jak wielbiony przeze mnie krem kakaowo-orzechowy można wyjadać go łyżeczką prosto ze słoiczka. Z tym, że jest tak słodki, że wiele go nie zjecie- a mówi Wam to największy słodyczoholik na świecie ;) Tak czy inaczej, jeśli macie wolną chwilkę i troszkę Nutelli w domu, ugotujcie sobie ten sosik. Jest na prawdę wart grzechu :)



Sos z Nutelli
przepis zaczerpnięty z bloga Top with Cinnamon



  • 1/2 szklanki (125ml) cukru,
  • 3 łyżki (45ml) gorzkiego kakao,
  • 1 łyżka (15ml) skrobi kukurydzianej,
  • 2 łyżki (30ml) syropu kukurydzianego (zastąpiłam miodem, można użyć glukozy, sztucznego miodu lub słodu),
  • 1/3 szklanki (80ml) wody,
  • 1/3 szklanki (80ml) mleka,
  • 1 łyżeczka (5ml) ekstraktu z wanilii,
  • 1/2 szklanki (125ml) Nutelli.
W garnuszku wymieszaj cukier, kakao, skrobię, syrop, wodę, mleko. Ustaw na palniku i zagotuj, cały czas mieszając. Zdejmij z ognia, dodaj wanilię i Nutellę, dobrze wymieszaj. I... gotowe!

Przechowuj w zamknietym pojemniczku w lodowce, nawet przez kilka tygodni. 

Mozesz tego sosu uzyc, jako bazy do mleka czekoladowego, jak zaleca autorka.








A tymczasem, zostawiam Was z tym wspanialym przepisem i jade opalic sie na czekoladke :)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Niezastygająca polewa kakaowa


Po produkcji tego wspaniałego tortu zostało mi troszkę mleka kokosowego, z którym musiałam coś zrobić zanim szlag go trafi. Za mało go, żeby zrobić coś konkretnego, za dużo, żeby wykorzystać do śniadania czy innych "drobnych" celów kulinarnych. A wyrzucać jedzenia nie lubię. I tak zaświtała mi w głowie myśl, że może zrobię z niego trufelki albo ganache, który później ozdobiłby jakieś ciasto. Szkoda tylko, że jednego nie wzięłam pod uwagę- braku czekolady w domu... Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Postanowiłam przygotować polewę kakaową do lodów, która by na nich nie zastygała i nie tworzyła nieapetycznej "skórki" w zetknięciu z niską temperaturą. I z efektów swoich eksperymentalnych działań jestem zadowolona :) Polewa jest słodka, ale też mocno kakaowa, pozostaje płynna, a w dodatku ma jeszcze kilka innych zastosowań. Można stosować ją jako syrop do kawy (jeśli ktoś lubi- ja niekoniecznie, ale wiem, że są miłośnicy takich wariacji) albo przygotować z niej w kilka sekund mleko czekoladowe (do ciepłego mleka dodałam kilka łyżeczek polewy, dobrze zamieszałam i voila- błyskawiczne kakałko bez grudek gotowe!). A w akcie czekoladowej desperacji można ją nawet wyjadać prosto z lodówki ;)



Niezastygająca polewa kakaowa

  • 1/2 szklanki (125ml) cukru,
  • 1/2 szklanki (125ml) wody,
  • 1/2 szklanki (125ml) ciemnego kakao,
  • 1/2 szklanki (125ml) mleka kokosowego (z puszki), ew. śmietanki.
Do garnka wsyp cukier, zalej wodą, dodaj kakao i dokładnie wymieszaj trzepaczką tak, by pozbyć się grudek. Całość doprowadź do wrzenia, a kiedy cukier rozpuści się, wlej mleko kokosowe. Dobrze wymieszaj masę, ponownie zagotuj i pozwól jej wrzeć przez 2-3 minuty, by nieco zgęstniała. Zdejmij garnek z palnika i użyj od razu (mmmmm... lody z ciepłą polewą...) albo przelej do słoiczka/buteleczki, ostudź, a następnie przechowuj w lodówce.

P.S. Polewa świetnie komponuje się z lodami karobowymi   :)



czwartek, 7 czerwca 2012

Snickers Cupcakes


No i dopadła mnie. Pogromczyni wolnego czasu i dobrego humoru. Sesja. Chyba każdy student/studentka wie, o czym mówię. Chociaż z tym wolnym czasem, to niekoniecznie jest tak, jakby się mogło wydawać. Jakoś tak dziwnie się składa, że w tym okresie wzmożonej pracy umysłowej, bardzo podnoszą się statystyki na Facebook'u. Na tym portalu społecznościowym w czasie sesji można nawet zauważyć nadzwyczajną aktywność osób, które zazwyczaj się na nim nie pojawiają. Ale tak to już jest z nami, Polakami- w chwilach kryzysu bardzo się mobilizujemy i stajemy jednością, czując ból osób w podobnie krytycznej sytuacji do naszej :)

A skoro mózg pracuje na najwyższych obrotach, warto go odżywić czymś konkretnym. Nie od dziś wiadomo, że jest to największy pochłaniacz naszej energii, więc warto zaserwować mu coś pysznego i... kalorycznego. Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi- Snickers. Pamiętam, jak w licealnym sklepiku Pan Buła pouczał zaspanych uczniów, że koniecznie mają kupić sobie na śniadanie (!) ten właśnie batonik i kawę, a na pewno za chwilę obudzą się i pozyskają energię na resztę dnia w szkole. Pomijając zastraszającą ilość cukru, Snickers ma też orzechy, więc może coś w tym jest, do tego czekolada, zawierająca magnez, no i kaloryczność- na tyle spora, że w czasie sesji można sobie na nią pozwolić.

Babeczki są baaaaardzo dobre. Słodkie, o smaku orzechów i karmelu, z delikatną nutką czekoladową. Mi oczywiście zasmakowały- są to dokładnie takie aromaty, jakie najbardziej lubię. Ale inni też nie narzekali. Bratowa stwierdziła nawet, że to mój najlepszy wypiek do tej pory- a to o czymś świadczy! ;) Na prawdę pycha!

 Przepis pochodzi z bloga Cioccolato Gatto i jest genialny :)

Snickers Cupcakes
przepis na 12 mniejszych lub 8 większych (jak u mnie na zdjęciu) babeczek

ciasto:
  • 100g masła,
  • 45g miodu,
  • 60g gorzkiej czekolady,
  • 4 batoniki Snickers (po 51g każdy),
  • 3 jajka,
  • 90g cukru trzcinowego,
  • 100g mielonych orzechów laskowych lub innych,
  • 55g mąki,
  • szczypta soli,
  • szczypta proszku do pieczenia.
Rozgrzej piekarnik do 180 sr.C, foremki wyłóż papierowymi papilotkami  lub wysmaruj masłem (nie jest to konieczne, jeśli używasz foremek silikonowych). 

Na małym ogniu rozpuść masło z miodem i czekoladą oraz 2 posiekanymi batonami. Ostudź. Pozostałe batony posiekaj na 12 części. Mąkę przesiej z solą i proszkiem, wymieszaj z orzechami. Jajka ubij z cukrem do momentu, aż potroją objętość. Cały czas ubijając wlej przestudzoną masę czekoladową. Wsyp sypkie składniki i dokładnie wymieszaj. Napełnij foremki. Do każdego dołka wciśnij kawałek Snickers'a i przykryj ciastem. Piecz ok. 12 minut. Ostudź.

krem:
  • 250g serka mascarpone,
  • 50ml kremówki,
  • 1/3 szklanki sosu karmelowego,
  • 1 drobno pokrojony batonik Snickers (51g).
Mascarpone wymieszaj z karmelem. Dodaj ubitą śmietankę i delikatnie wymieszaj. Przełóż do rękawa cukierniczego i wstaw do lodówki na ok 20 minut. 
Udekoruj ciastka kremem, kawałkami batonika i dodatkowym sosem karmelowym.

    

środa, 16 maja 2012

Polewa Michaszkowa



Pomysł- Ktoś powie, że głupi i niezdrowy- pojawił się w mojej głowie, gdy... zasypiałam. To chyba wynik tego, że niedługo przed pójściem spać spałaszowałam jednego cukierka (a nie jadłam ich od dość dawna) i jakoś tak zamarzyła mi się polewa do lodów o ich smaku. Cóż miałam zrobić? Szybko przeanalizowałam, jak mogłabym tego dokonać i następnego dnia pomysł doczekał się realizacji. Smakował :) Przypomina zakrapianą alkoholem i okraszoną orzeszkami arachidowymi polewę czekoladową.





Polewa Michaszkowa:

  • 100g cukierków "Michaszki",
  • 200ml śmietanki (ja miałam w domu tylko śmietankę sojową i świetnie się sprawdziła).
W rondelku umieść pokruszone/pokrojone cukierki. Dolej śmietankę. Podgrzewaj na małym gazie, cały czas mieszając, by nic się nie przypaliło. Gdy cukierki będą się już rozpuszczać, rozgniataj je płaską stroną łyżki tak, by połączyły się ze śmietanką. Kiedy składniki połączą się w jednolitą masę, a polewa zacznie lekko bulgotać, wyłącz palnik i przelej polewę do miseczki, buteleczki lub pojemniczka. Przechowuj w lodówce.

* Mimo, że polewę należy przechowywać w lodówce, świetnie smakuje na ciepło. Warto przed użyciem podgrzać ją w mikrofalówce lub w rondelku i polać nią np. lody waniliowe.




 

wtorek, 8 maja 2012

A co Ty trzymasz w swojej lodówce?




No właśnie. Jak odpowiedzielibyście na pytanie: "Co absolutnie zawsze można znaleźć w Twojej lodówce?". Ja z pewnością odparłabym, że orzechy. Uwielbiam je, są niemalże podstawą mojej codziennej diety i nie wyobrażam sobie bez nich mojego śniadania. Zawierają dużo tłuszczu (na szczęście tylko tego dobrego dla naszego zdrowia), więc należy im się specjalne traktowanie: szczelny pojemnik, słaby dostęp światła i przyjemny, ledwie kilkustopniowy chłodek. W zamian za to odwdzięczą się nam świeżością, pełnią witamin i związków odżywczych oraz wspaniałym smakiem. 

Jednak moja lodówka ma jeszcze dwóch stałych lokatorów. Zdecydowanie mniej zdrowych, ale za to jakich pysznych! Dwa sosy- bo to o nich mowa- a nieskończenie wiele możliwości i spokój ducha w razie nagłych zachcianek lub niezapowiedzianych gości. Jeśli tylko zechcą, mogą być gwiazdą pierwszego planu: jako polewa okrywająca skromną porcję lodów waniliowych, sos nadający charakteru pieczonym jabłkom, towarzysz serka mascarpone w formie kremu do babeczek lub jako warstwa oddzielająca kolejne smaki tortu lodowego. Ale jak przystało na prawdziwą gwiazdę potrafią usunąć się chwilowo w cień, by inni mogli błyszczeć, będąc jedynie dekoracją talerza- fikuśnym wzorkiem.

Sos karmelowy odkryłam przy okazji tworzenia tortu na własne urodziny. Tort był lodowy, a sos oddzielał od siebie warstwy ciasteczkowego spodu, lodów waniliowych i o smaku białej czekolady. Część polewy pozostała niewykorzystana, zapakowana do pojemniczka i zapomniana. Dosłownie! Odnalazłam ją po kilku (!) miesiącach w czeluściach lodówki, w stanie kompletnie nienaruszonym. Ale nie ma się czemu dziwić- taka ilość cukru może odstraszyć nie tylko dietetyków ;) Sos jest dość "bogaty" w smaku, niewielka ilość wystarczy, by poczuć jego głębię. Smakuje zupełnie inaczej niż sklepowe polewy karmelowe, bo nie ma w sobie sztucznych dodatków i aromatów. Można wyczuć na języku nutkę maślaną, choć masła nie dodajemy (wszystko dzięki śmietance). I na prawdę sporo jest w stanie wytrzymać w naszej lodówce!
Sos kakaowo-miodowy jest równie niezastąpiony. Pasuje do większości deserów, a niejednym nieudanym wybrykom kulinarnym pozwala być zjadliwym. Przepis dostałam w spadku po Babci- zapisany w jej zeszycie, więc dokładne pochodzenie jest nieznane. Jest pyszny, ma delikatny kakaowy smak (jeśli mamy na to ochotę, możemy zwiększyć ilość kakao). Miód nie jest wyczuwalny, ale jego brak- owszem. Nadaje polewie "tego czegoś" oraz sprawia, że pozostaje płynna, a cukier nie krystalizuje. Można go zastąpić syropem klonowym (uzyskamy wtedy lekką nutkę karmelu), golden syrupem, syropem kukurydzianym lub sztucznym miodem- ważna jest przede wszystkim jego konsystencja.

No dobrze, ale po co ta cała zabawa? Jaki jest sens gotowania DWÓCH sosów skoro można je równie dobrze kupić lub wogóle żyć bez nich? Ano, sens jest taki, że wszystko, co domowe ma niewypowiedzianie większą wartość od sklepowych odpowiedników. Bez względu na to, czy uda nam się przygotować idealnie gładki sos karmelowy bez grudek, o głębokim smaku i kolorze, bez jednoczesnego przypalenia dziesięciu garnków, czy też zdarzy się mała wpadka- mamy pewność, że jemy dobry produkt. Byliśmy na każdym etapie jego przygotowania. Wiemy dokładnie jakich produktów użyliśmy- że śmietanka jest od szczęśliwej krowy, że miód jest rzepakowy z pasieki pana Zbigniewa, że kakao jest holenderskie. Zdajemy sobie sprawę, ile NA PRAWDĘ kosztuje taki sos, bez zbędnych prowizji i wyzysku. Czujemy satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Smak! Milion razy bardziej naturalny i... "smaczny". Poza tym posiadanie takich dwóch buteleczek w lodówce ułatwia nieco życie. Są zawsze pod ręką, gdy mamy na nie ochotę lub gdy dopada nas "słodyczowy głód" (lub dopadają nas goście- serwujemy lody z polewą i orzeszkami)- wystarczy otworzyć lodówkę, sięgnąć po pojemniczek i podgrzać go w garnuszku z ciepłą wodą (jak butelkę dla niemowląt) czy w mikrofalówce. Ponad to, czasem nasz deser czy ciasto zdaje się być niekompletny, brakuje mu tej kropeczki nad i. Nieco mdły sernik? Tarta bananowa bez wyraźnego akcentu? Bita śmietana obok szarlotki jakaś taka samotna? Machnij parę razy butelką z sosem, a spojrzysz na swój wypiek innym okiem. I owszem, można żyć bez polewy kakaowo-miodowej czy karmelowej. Ale ja lubię czuć się, jak profesjonalny cukiernik. Dlatego przy każdej możliwej okazji wyciągam swoje plastikowe buteleczki (kupione za 84 grosze w markecie) i operuję nimi nad talerzami, jak rasowy pastry chef :)



Sos karmelowy:

  • 2 szklanki cukru,
  • 1/2 szklanki wody,
  • 1 łyżeczka białego octu winnego (lub innego jasnego/soku z cytryny),
  • 1 1/3 szklanki śmietanki 30%.

W garnku o  grubym dnie (zapobiegnie to przypaleniu się cukru i zapewni równomierny rozkład temperatury- a więc i karmelizacji cukru) zagotuj wodę z cukrem i octem. Nie mieszaj roztworu łyżką, bo istnieje ryzyko, że nie będzie gładki i przezroczysty. Aby zamieszać składniki, zakołysz lekko garnkiem. Jeśli cukier zacznie krystalizować na ściankach garnka, "obmyj" jego boki mokrym pędzlem kuchennym. Gotuj mieszaninę do uzyskania bursztynowego, karmelowego koloru (uwaga! od tego momentu karmel będzie zmieniał swoją barwę bardzo szybko, należy więc być ostrożnym, by go nie przypalić). Zdejmij naczynie z palnika. Przy użyciu trzepaczki wmieszaj śmietankę- mieszanina będzie bulgotać, buzować parą i lekko pryskać. Jeśli widoczne są jeszcze grudki i nierozmieszane kawałki karmelu, należy dalej mieszać podgrzewając sos na małym ogniu. Podawaj ciepłe lub odstaw do ostygnięcia i przelej do zamykanego naczynia.


Sos kakaowo-miodowy:

  • 100g masła,
  • niepełna szklanka cukru pudru,
  • 1 solidna łyżka miodu,
  • 3 łyżki kakao,
  • 3 łyżki śmietanki 30% (lub więcej, w zależności od własnych preferencji smakowych).
W garnuszku podgrzej masło z miodem, aż się rozpuszczą. Dodaj cukier, kakao i śmietankę. Podgrzewaj stale mieszając (najlepiej trzepaczką) do momentu, gdy cukier się rozpuści (najlepiej jest po prostu zagotować masę). Zdejmij z palnika. Podawaj od razu lub ostudź i przełóż do zamykanego pojemnika.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...