Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Małpi chlebek (monkey bread)

A więc sprawa wygląda tak- dziś jest jedenasty dzień lutego, co dla większości ludzkości znaczy, że za trzy doby dotrze do nas "Święto Miłości". Ja rozumiem motylki w brzuchu i cały ten stan ducha, gdy jest się zakochanym, przyznam nawet, że jest to całkiem przyjemne uczucie :) Ale pomimo mojej bezgranicznej (nomen omen) miłości do kultury amerykańskiej, po prostu tego wielkiego zamieszania nie rozumiem. Kochać powinniśmy się cały rok, a nie wyłącznie tego jednego dnia, prawda? Jednak ten cały szum wokół Walentynek nie obszedłby mnie nawet odrobinkę, gdyby nie wszędobylski atak przepisów z tej okazji. Jestem słodyczoholikiem, a co ważniejsze maniakiem wszystkiego, co związane z jedzeniem. Codziennie czytam i przeglądam czasopisma, książki albo blogi i strony o tej tematyce. I powiem szczerze, że kolory różowy i czerwony uszami mi już wychodzą. Podobnie połączenie czekolady z malinami lub w bardziej "odważnych" wersjach czekolady i buraków. Jest przecież tyle innych, równie ciekawych przepisów...

Dlatego też ja nie zamierzam tutaj chwalić się ciasteczkami w kształcie serduszek (czekoladowymi z różowym lukrem, ma się rozumieć), ani torcikiem czy naleśnikami o podobnym wzorze. Nie znaczy to, że tego dnia nic nie upiekę, wręcz przeciwnie- każda okazja jest wystarczająco dobra, by zrobić deser, a ja planuję przygotować torcik z przepisu Anny Olson. Ale generalnie moje życie będzie toczyło się tak, jak do tej pory ;)

Tak więc dzisiaj prezentuję ciasto, które skradło nasze serce. Może na zdjęciach nie wygląda zbyt zachęcająco (są dość ciemne, bo były robione bardzo szybko i bardzo późno- tak, żebyśmy mogli jak najprędzej spróbować tego cuda, póki jeszcze było ciepłe), ale na żywo prezentuje się o wiele lepiej. Nie wspominając nawet o genialnym smaku i uroczej metodzie jego przygotowania. Skąd nazwa? Tego się nie doszukałam, ale przypuszczam, że chodzi tutaj o to, że odrywa się ciasto po kawałeczku ze wspólnej michy. Może nawet troszkę przypomina to małpki iskające inne osobniki? Tak czy inaczej, ciasto jest nieziemsko smaczne. Cóż się dziwić? Aromat drożdży połączony ze sporą dawką masła, brązowego cukru i cynamonu nie może wróżyć czegoś niedobrego. Sam proces przygotowania tego chlebka jest ciekawy, bo z wyrośniętego ciasta toczy się niewielkie kuleczki, które następnie obtacza się w tłuszczu i cukrze. Całość ponownie rośnie, a potem trafia do piekarnika i znów rośnie jak szalone. Po około pięciu minutach od wyjęcia z piecyka trzeba chlebek wyłożyć na talerz, o ile chcemy by wyszedł z formy w całości. Jest z tym trochę nerwów, bo nagle dopadają mroczne myśli ("A co jeśli połowa tych kuleczek przykleiła się do dna i już nie wyjdzie?"), ale jak już wszystko potoczy się po naszej myśli, to nie można powstrzymać się od uśmiechu. Osobiście byłam bardzo dumna z tego ciasta (chociaż wszystkie drożdżowe wypieki napawają mnie dumą, jeśli się udają), a nawet Tata zwołał na tę okoliczność resztę domowników do kuchni :)  Dodam jeszcze tylko tyle, że z tego brązowego cukru tworzy się na powierzchni apetyczny sosik, który po zjedzeniu każdej kuleczki oblizuje się dźwięcznie z palców. Pyszności!

Warto też nadmienić, że ciasto z natury rzeczy przygotowuje się bez jajek. Tak więc, jeśli zastąpi się masło margaryną roślinną, otrzymamy bardzo efektowne i smaczne wegańskie ciasto.



Małpi chlebek (monkey  bread)
przepis pochodzi z bloga Katie At The Kitchen Door


  • 30g masła, 
  • 1 szklanka (250ml) mleka (miałam akurat sojowe niesłodzone),
  • 1/3 szklanki (80ml) wody,
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 2 1/4 łyżeczki (ok.11ml=7g) drożdży suszonych,
  • 3 1/4 szklanki (810ml) mąki pszennej,
  • szczypta soli,
  • 120g masła, rozpuszczonego,
  • 1 szklanka (250ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 2 łyżeczki (10ml) mielonego cynamonu.

W rondelku umieść 30g masła, mleko, wodę i podgrzej, aż masło się rozpuści, a mieszanina będzie ciepła w dotyku, ale nie gorąca. Dodaj cukier (u mnie waniliowy), zamieszaj, a następnie wsyp drożdże i odstaw na  kilka minut- utworzą się bąbelki na powierzchni.

Do dużej miski przesiej mąkę z solą. Pośrodku zrób dołek i wlej do niego mieszankę mleczno-drożdżową. Wymieszaj całość i wyrób gładkie, elstyczne ciasto. Kiedy zacznie odchodzić od ścianek miski, przykryj je folią lub ściereczką i odstaw na ok. 1 godzinę, by wyrosło.

Po tym czasie wyjmij ciasto z miski, wyłóż na lekko oprószony mąką blat i dłońmi uformuj kwadrat o boku ok. 20cm (nie, nie mierzyłam, oceniłam na oko). Pokrój go na 8 równych pasków, a każdy z nich podziel na 8 równych części. Powinieneś/naś  otrzymać w sumie 64 kawałeczki. Każdy z nich uformuj dłońmi w kuleczkę. Przy pomocy pędzelka posmaruj delikatnie dno i ścianki foremki do babki z kominkiem odrobinką rozpuszczonego masła. Następnie w  jednej miseczce umieść rozpuszczone masło, a w drugiej cukier muscovado wymieszany z cynamonem. Każdą kulkę zanurz najpierw w tłuszczu, by potem obtoczyć ją dokładnie w cukrze (proponuję przydzielić obowiązki każdej dłoni, jak przy robieniu czekoladowych trufli. Tzn. u mnie wyglądało to tak, że prawa była maślana, a lewa zajmowała się cukrem. Dzięki temu zachowuje się większy porządek na stanowisku pracy i na własnym ciele). Kuleczki układaj w foremce, starając się tworzyć w miarę równe warstwy. Całość przykryj i odstaw do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Piecz chlebek przez ok. 35 minut (radzę sprawdzać po 30 minutach czy za bardzo się nie przypieka). Wyjmij z pieca, odstaw na 5 minut, a następnie wyłóż na talerz- jeśli zrobisz to później, możesz mieć problem w wyjęciem ciasta z foremki. A teraz podziwiaj swoje dzieło i nie zawahaj się skubnąć kilka kawałków póki jest jeszcze ciepłe- wtedy smakuje najlepiej, choć po ostudzeniu też jest niczego sobie.

Autorka bloga, z którego zaczerpnęłam przepis zaleca polukrowanie ciasta mieszaniną 1 szklanki cukru pudru i 2 łyżek mleka. Ja pominęłam ten krok, bo ciasto zupełnie tego nie potrzebuje- ani smakowo, ani estetycznie.


 



niedziela, 27 stycznia 2013

Dyniowa babka drożdżowa (wegańska)

Ta babka jest jednym z tych wypieków, kiedy porażkę przekuwa się w sukces. Nie mam na myśli jakiejś totalnej katastrofy pod znakiem mega zakalca, którą udało mi się swoimi cudnymi rękami uratować. Chodzi mi raczej o jedną z tych sytuacji, kiedy wszystkie plany sypią się jak domek z kart... Miał być makowiec na kruchym cieście, ale główny składnik niespodziewanie się zbuntował i postanowił zgorzknieć (na starość, chyba...). Tylko, że jak ja sobie postanowię, że "coś" upiekę, to tak właśnie będzie. I szybciutko znalazłam sobie idealne zastępstwo- wykorzystałam resztki dyni, a przy okazji powstało ciasto drożdżowe i wegańskie.

Na Gwiazdkę dostałam od Rodziców moją pierwszą prawdziwą foremkę do babki z kominkiem, więc teraz użyłam jej po raz pierwszy (ależ to było ekscytujące!). Ciasto bardzo przyjemnie się wyrabia, ładnie rośnie i smakuje wyśmienicie. Jest bardzo wilgotne, jak na drożdżowe i nie pachnie nimi tak mocno, jak zazwyczaj. No i ten kolor! Babka najbardziej zasmakowała chyba Mamie, ale właściwie każdy z nas nie mógł jej się oprzeć. Nawet Tata, największy przeciwnik drożdżowego ciasta, skusił się na kilka kawałków- a to jest dopiero wyczyn!

Jednym słowem- pyszotka :)



Dyniowa babka drożdżowa (wegańska)
przepis oryginalny tutaj 

  • 500g mąki pszennej,
  • 7g drożdży suszonych,
  • 100g cukru trzcinowego muscovado,
  • szczypta soli,
  • 60ml oleju,
  • 125ml mleka (użyłam ryżowego),
  • 250ml przecieru z dyni (najlepiej pieczonej, ale ja uparowałam dynię hokkaido- która nie jest zbyt wodnista- i ciasto udało się wspaniale).
Mąkę przesiej do miski, dodaj drożdże i cukier. W garnuszku podgrzej sól, olej, mleko i przecier z dyni do temperatury ok. 40-50 st.C (tak, że jak wsadzisz palec do garnka to parzy, ale potrafisz go utrzymać w mieszaninie przez kilka sekund). Wlej mokre składniki do suchych i dokładnie wymieszaj, a następnie odstaw pod przykryciem do podwojenia objętości- na ok. 1 godzinę. Po tym czasie wyrób ciasto tak, by odchodziło od ręki/łyżki, przełóż do natłuszczonej foremki i zostaw do wyrośnięcia na ok. 30-40 minut. Piecz w temperaturze 180 st.C przez ok. 30-35 minut- będzie rumiana i sprężysta przy dotyku.

Babka jest delikatnie słodka, więc by była słodsza możesz ją polukrować (mleko+cukier puder) lub po prostu posyp cukrem pudrem dla dekoracji.


          

wtorek, 16 października 2012

Strucla drożdżowa z makiem


Uwielbiam mak pod każdą postacią. Zarówno ten, którym posypuje się obwarzanki i precle (niezmielony, niesłodzony), jak i ten, który został przemielony na słodką masę napakowaną orzechami i suszonymi owocami. I choć moja miłość do tego niezwykle zdrowego ziarenka nie słabnie od lat, tak nigdy jeszcze nie upiekłam makowca w okresie innym niż Boże Narodzenie. Ale postanowiłam to zmienić i chcę, by makowe wypieki częściej wychodziły spod mojej ręki :)

Tak więc na pierwszy ogień poszła strucla, która od dobrych kilku lat regularnie pojawia się na naszym Świątecznym stole. Przepis dała mi Babcia (ta od murzynka ) i jak zwykle nie zawiodłam się ;) Strucla jest bardzo łatwa w przygotowaniu i pochłania nie tak dużo czasu, jak mogłoby się zdawać. Warto jednak przygotować większość farszu trochę wcześniej, by dać mu szansę ostygnąć. Dzięki temu ciasto krucho-drożdżowe nie zaparzy się, nie popęka i nie utworzy się pusta przestrzeń między nadzieniem a warstwą ciasta (wiem, że to niezwykle irytujące zjawisko, bo moje pierwsze strucle takie właśnie wychodziły). Masy makowej jest w tym wypieku bardzo dużo, na co nikt do tej pory nie narzekał :) Farsz jest wilgotny, nie za słodki, a tu i ówdzie odnajdziemy w nim kawałki migdałów i rodzynki. Dopełnia go otoczka z pysznego ciasta, które jednocześnie jest chrupkie i kruche na zewnątrz, a miękkie i pachnące drożdżami wewnątrz. Myślę, że najlepszą rekomendacją dla tego ciasta jest fakt, że zjedliśmy je całe w jedno niedzielne popołudnie :) No cóż...



Strucla drożdżowa z makiem
przepis na 2 strucle


nadzienie:
  • 400g maku,
  • 1 litr mleka,
  • 150g masła,
  • 3/4 szklanki (180ml) miodu,
  • 100g drobno posiekanych migdałów lub ulubionych orzechów,
  • 100g rodzynek,
  • 3 jajka,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru (ja użyłam 1/2 szklanki-125ml).
Sposób przygotowania maku nr 1 - tradycyjny, wg Babci (dla tych, co posiadają maszynkę do mielenia):

Mak zalej wrzącym mlekiem i gotuj na małym ogniu ok. 30 minut tak, by tylko lekko "mrugał". Następnie odsącz i zmiel trzy razy w maszynce o najdrobniejszych oczkach.

Sposób przygotowania maku nr 2- mój (dla tych, co nie mają maszynki, ale posiadają młynek do kawy/przypraw):

Mak zmiel najdrobniej, jak to tylko możliwe w młynku. Następnie wsyp do wrzącego mleka i gotuj, aż ziarenka wchłoną prawie cały płyn (zajęło mi to ok. 10-15 minut). 

W garnku rozpuść masło, dodaj miód i bakalie oraz mak. Smaż ok. 15 minut stale mieszając, a następnie ostudź. 
Żółtka utrzyj z cukrem na jasną masę i dokładnie wymieszaj z masą makową. Białka ubij z solą na sztywną pianę i delikatnie zmieszaj z resztą składników.   Farsz odstaw, a w tym czasie przygotuj ciasto.

ciasto krucho-drożdżowe:
  • 400g mąki pszennej,
  • 50g drożdży (do tej pory używałam świeżych w tej ilości, ostatnio jednak dodałam paczuszkę drożdży suchych, które odpowiadają 25g świeżych i ciasto wyszło równie dobre),
  • 3 łyżki mleka,
  • 2 łyżki cukru,
  • 2 jajka,
  • 150g chłodnego masła,
  • szczypta soli.
 Drożdże wymieszaj dokładnie z ciepłym mlekiem (ale nie gorącym! Jeśli włożysz palec do mleka i jesteś w stanie utrzymać go w nim przez 10 sekund, temperatura najprawdopodobniej jest odpowiednia) i cukrem. W czasie, gdy drożdże będą pracować, przesiej do miski mąkę z solą, dodaj masło posiekane na mniejsze kawałki i opuszkami palców wgnieć tłuszcz w mąkę. Dodaj jajka i zaczyn drożdżowy, zagnieć jednolite ciasto. Na dwóch oprószonych mąką  arkuszach pergaminu rozwałkuj dwa placki mniej więcej przypominające prostokąt, o wymiarach mniej więcej 20x25cm. Na każdym z nich rozłóż nadzienie, pozostawiając z każdej strony margines 2cm. Przy pomocy pergaminu zwiń niezbyt ciasno strucle, podwiń końce, by nadzienie nie wypłynęło. Każdą roladę owiń luźno pergaminem, a następnie przedziuraw zarówno papier, jak i ciasto nożem w kilku miejscach (dzięki temu para będzie miała ujście i strucle nie popękają) i pozostaw do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (bez obaw- raz o tym zapomniałam i ciasto też wyszło pyszne). Piecz ok. 40-50 minut w temperaturze 190 st.C- ciasto będzie rumiane i chrupkie z wierzchu (trzeba rozerwać papier, by się o tym przekonać). 
Można zjadać na ciepło- prosto z blachy albo cierpliwie poczekać, aż wystygnie, a następnie polukrować polewą przygotowaną z kilku łyżek mleka i cukru pudru.

* Jeśli zostanie Ci trochę nadzienia, które nie chce się zmieścić w strucli, możesz je upiec w silikonowych foremkach lub foremkach wyłożonych papierem- uzyskasz przysmak (makowiec bez spodu) szefa kuchni, o którym nikt inny nie musi wiedzieć i nikt poza Tobą nie musi go zjeść ;)  



 

piątek, 14 września 2012

Ciasto drożdżowe z kruszonką


Oj, dawno mnie tu nie było... Ale mam na to usprawiedliwienie i to nie byle jakie. Podczas, gdy tutaj hulała pustka, ja przeżyłam jedną z najbardziej niesamowitych przygód w moim życiu.

A wszystko zaczęło się od ponad 10-godzinnej podróży pociągiem ,wypełnionej trzema przesiadkami (niech żyje PKP!), by następnie przekonać się, że przejście prawie 6 kilometrów z niemałą walizką w ręce to dla mnie pikuś. Ale gdy już dotarłam tą wyboistą drogą do miejscowości Nieporęt i z ulgą rozłożyłam się na hotelowym łożu, nie zdawałam sobie sprawy, że los wynagrodzi mi ten trud z nawiązką. Przez kolejne dwa dni przebywałam w istnej krainie szczęśliwości- miejscu, gdzie nikt nie patrzył na mnie, jak na idiotę, gdy zachwycałam się babeczką w kształcie pieska. Dzięki moim  wspaniałym Rodzicom nauczyłam się robić takie dekoracje ze słodkiego kremu, jakie do tej pory mogłam tylko oglądać w telewizji. Mogłam zadawać tysiące pytań dotyczących trzymania rękawa cukierniczego w ręce, rozmiaru tylki, czy zastanawianiu się nad niebieskością błękitnego barwnika spożywczego. Dodatkowo Panie z Prosto z formy  zadbały o miłą atmosferę tak, byśmy wszystkie mogły skupić się na naszym największym hobby. Do domu wróciłam bogatsza nie tylko w profesjonalne przybory cukiernicze, ale też doświadczenia i wspomnienia. A w głowie aż roi mi się od pomysłów na cudne babeczki i torty, które będą aż uginać się od tych wszystkich dekoracji. Nie muszę tez chyba wspominać, że od kilku dni uśmiech nie schodzi mi z twarzy :)

Jednak zanim wyjechałam, musiałam coś po sobie w domu zostawić, by o mnie Rodzina nie zapomniała :) Padło na ciasto drożdżowe- klasyczne z kruszonką, które wybrała Mama. No, nie był to dla mnie najłatwiejszy wypiek. Nie dlatego, że jest szczególnie trudny w przygotowaniu, ale z powodu wspomnień i upodobań kulinarnych mojej rodzicielki. Nie dość, że Jej podniebienie jest wbrew pozorom całkiem wybredne, to jeszcze porwałam się na upieczenie ciasta z przepisu cioci. A jakby tego było mało, Mama ma swój ideał drożdżowego placka, które w Jej głowie istniało, jako bardzo wysokie, puszyste i wilgotne- takie, które co tydzień piekła moja prababcia Józia. Na szczęście udało mi się sprostać temu trudnemu zadaniu :) Mama była bardzo zadowolona z efektu mojej pracy, przyrównując ciasto do tego wymarzonego sprzed lat. I to był dla mnie największy komplement, kiedy widziałam Jej radość na twarzy ;)



Ciasto drożdżowe z kruszonką
przepis od cioci Marioli

ciasto:
  • 500g mąki pszennej,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru,
  • 3 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) mleka,
  • 65-70g masła,
  • 25g świeżych drożdży,
  • szczypta soli.
Przygotuj rozczyn- drożdże rozmieszaj z 2-3 łyżkami cukru oraz takich samych ilości mąki i ciepłego mleka. Przykryj i odstaw na 10-15 minut, by nieco podrósł.
W tym czasie masło podgrzej z resztą mleka, aż się rozpuści.
W misce umieść jajka z cukrem i podgrzewaj nad garnkiem z gotującą się wodą, cały czas ubijając trzepaczką. Kiedy masa będzie ciepła, zdejmij ją z ognia. Dodawaj do masy jajecznej na przemian bardzo ciepłe mleko i mąkę z solą, a na koniec rozczyn drożdżowy. Wyrób ciasto (zrobiłam to łyżką), aż zacznie odstawać od ręki/łyżki, następnie przykryj i odstaw do wyrośnięcia. W tym czasie przygotuj kruszonkę:

kruszonka:
  • 100g mąki,
  • 100g cukru,
  • 100g zimnego masła.
Wymieszaj mąkę z cukrem, dodaj pokrojone na kawałki masło i zacznij wyrabiać. Staraj się wgnieść tłuszcz opuszkami palców w sypkie składniki, aż uzyskasz masę o konsystencji grubej owsianki (pozostaw większe i mniejsze kawałeczki).

Blaszkę (ja użyłam dużej keksówki) wysmaruj tłuszczem i wysyp mąką, a na dnie połóż kawałek pergaminu (ma być nim pokryte tylko dno, nie boki). 
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, wyłóż je na blaszkę i odstaw do ponownego wyrośnięcia.
Rozgrzej piekarnik do temp. 170-180 st.C.
Ciasto posyp kruszonką i wstaw do pieca na ok. 40-50 minut (należy sprawdzić, czy już się upiekło poprzez wbicie patyczka- jeśli wychodzi suchy, oznacza to, że placek jest gotowy. Mój upiekł się po ok. 40 minutach). 
Ciasto wspaniale smakuje na ciepło, zaraz po wyjęciu z piekarnika- choć nie jest to najzdrowsza metoda, a w dodatku trzeba liczyć się z ewentualnym zakalcem lub opadnięciem. Jednak ostygnięty placek doskonale smakuje z porządną porcją zimnego masła albo dżemu na wierzchu i kubkiem kawy czy herbaty w ręce. Idealne na nastające jesienne popołudnia :) 




poniedziałek, 18 czerwca 2012

I znowu drożdżowe :)


Tym razem padło jednak na truskawy- na specjalne życzenie Mamy ;) Korzystałam z tego przepisu , zastępując rabarbar taką samą ilością truskawek. Zastrzeżeń do kruszonki nie stwierdzono (sukces!), dzięki czemu w magiczny sposób w jedno popołudnie zniknęło pół blachy :)

Photo by: moja Mama :)


 

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ciasto drożdżowe z owocami


Klasyka letnich wypieków.

Pyszne, puszyste, mięciutkie i- co chyba w drożdżowym najważniejsze- wilgotne ciasto, które można przygotować z tymi owocami, na które akurat jest sezon. Tym razem uraczyliśmy się rabarbarem (lub jak to mówi Pewna Osoba labarbarem) z ogródka Wujka, ale rok temu zdecydowanie królowały w tym zestawieniu truskawki. Jedyną wadą, jaką wskazali moi testerzy, była kruszonka. Wyszła trochę zbyt sypka (teraz już wiem, że nie powinnam była użyć do niej mąki tortowej) i ogólnie, cytuję: "jakaś taka dziwna". Może zawinił rabarbar, a może ja- tego nie wiem :)  Ale ciasto i tak było dobre ;)


Ciasto drożdżowe z owocami

ciasto:
  • 1 1/3 szklanki ciepłego mleka,
  • 30g świeżych drożdży lub paczuszka (7g) suszonych drożdży,
  • 450g mąki tortowej,
  • cukier waniliowy,
  • 3/4 szklanki cukru,
  • szczypta soli,
  • 2 jajka,
  • 100g masła, roztopionego.
owoce:
  • 750g truskawek, rabarbaru lub innych owoców,
  • 1 1/2 łyżeczki cynamonu (można pominąć).
kruszonka:
  • 200g mąki uniwersalnej,
  • 100g zimnego masła,
  • 1/2 szklanki cukru,
  • 3 łyżki oleju,
  • 1 łyżeczka cynamonu.

Przygotuj kruszonkę: 
wymieszaj mąkę z cukrem i cynamonem. Dodaj masło posiekane na kawałeczki i olej. Palcami wgniataj tłuszcz w mąkę (w miarę szybko, żeby masło się nie rozgrzało), aż powstaną mniejsze i większe grudki. Wstaw do lodówki i przygotuj ciasto.

Przygotuj ciasto:
do ciepłego mleka dodaj pokruszone drożdże, rozmieszaj, przykryj i odstaw na 10 minut. Jajka ubij lekko z 2 łyżkami cukru. Do miski przesiej mąkę z solą, dodaj resztę cukru, ubite jajka i rozczyn. Wymieszaj ciasto, dodaj masło i dokładnie wyrób gładkie ciasto (masa będzie dość rzadka, lejąca. Nie przejmuj się tym- tak ma być. Kontynuuj wyrabianie przez ok. 10 minut). Przykryj i odstaw do wyrośnięcia. W tym czasie oczyść, osusz i pokrój owoce oraz wymieszaj je z cynamonem. Kiedy ciasto podwoi objętość, wymieszaj je przez chwilę łyżką/szpatułką i przełóż do formy (25x35cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Ułóż na masie owoce, posyp kruszonką i odstaw na ok. 30 minut. Piecz ok. 50 minut w temperaturze 190 st.C. Wyjmij, ostudź, posyp cukrem pudrem.  



 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...