Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2014

Kokosowo-brzoskwiniowy kopiec kreta




Pewnie znacie ciasto kopiec kreta. A jeśli nawet nigdy go nie jedliście, to domyślam się, że przynajmniej wiecie, jak wygląda. Jeszcze kilka lat temu taki kopiec z z pudełka cieszył się w naszym domu niesamowitym powodzeniem. Na tyle dużym, że przed postawieniem ciasta na stole, dzieliłyśmy je z Mamą na taką ilość równych porcji, ilu było głodomorów w pobliżu. Bez tego zabiegu zdolni byliśmy wyrywać sobie pozostałe kawałki z rąk :) 

Ten kopiec różni się od tradycyjnego w wielu elementach, ale ten najważniejszy- czyli wygląd- pozostał niezmieniony. Na spodzie odnajdziecie warstwę dobrego czekoladowego ciasta, pokrytego solidną porcją masy kokosowej i odrobiną brzoskwinek, a na nich ogromną czapę bitej śmietany. Wierzch stanowią oczywiście okruchy ciasta, przypominające usypaną ziemię. Jak smakuje? Dobrze, oj dobrze :)



Kokosowo-brzoskwiniowy kopiec kreta
przepis na ciasto czekoladowe pochodzi z książki "Baked Explorations" Matta Lewisa i Renato Poliafito,
przepis na masę kokosową pochodzi z książki "Magnolia Bakery Cookbook" Jennifer Appel i Allysy Torey,


ciasto:

  • 3/4 szklanki (180ml) ciemnego kakao w proszku,
  • 2/3 szklanki (160ml) kwaśnej śmietany 12% lub 18%,
  • 2 2/3 szklanki (660ml) mąki pszennej,
  • 2 łyżeczki (10ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 300g masła o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) cukru białego,
  • 1 szklanka (250ml) cukru trzcinowego,
  • 3 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 łyżka (15ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (opcjonalnie).
Rozgrzej piekarnik do temperatury 160 st.C. Trzy foremki* o średnicy ok. 20cm wysmaruj masłem lub innym tłuszczem, wyłóż papierem do pieczenia i natłuść też papier. Następnie oprósz formy mąką (jeśli użuwasz silikonowych foremek wystarczy, że wyłożysz ich dno papierem).

W średniej wielkości misce wymieszaj kakao ze śmietaną. Dodaj 1 1/4 szklanki (310ml) gorącej wody, dokładnie wymieszaj i odstaw do przestudzenia.

Do innej miski przesiej mąkę z proszkiem, sodą i solą.

W dużej misce utrzyj masło z cukrami na jasną i puszystą masę. Dalej miskując dodawaj po jednym jajku, za każdym razem dobrze mieszając składniki ze sobą. Następnie, miksując na wolnych obrotach, wsypuj na przemian suche składniki z mokrymi (zacznij od suchych i na suchych skończ). Miksuj tylko do połączenia składników. Rozłóż ciasto równo między foremki, wstaw do piekarnika i piecz ok. 35-40 minut (patyczek wbity w środek powinien wyjść suchy). Wyjmij z pieca i ostudź kompletnie.

* Do tego przepisu potrzebne jest oczywiście tylko jedno ciasto i możesz podzielić składniki podane wyżej na trzy. Ale w takich sytuacjach piekę wszystkie trzy placki- używam tylko tego jednego, a pozostałe dwa zawijam dokładnie w folię spożywczą i zamrażam. Dzięki temu mogę skorzystać z czekoladowego ciasta w dowolnym momencie, bez konieczności odpalania piekarnika. Wystarczy wtedy przygotować tylko krem do przełożenia blatów i tort lub inny kulinarny wymysł gotowy. 


masa kokosowa:
  • 175ml mleka,
  • 100g cukru,
  • 2 łyżki (30ml) mąki pszennej,
  • 200g wiórków (wiórek?) kokosowych, podprażonych delikatnie na suchej patelni.
Do niedużego garnka o grubym dnie wlej mleko, dodaj cukier i mąkę, i dokładnie wymieszaj trzepaczką. Podgrzewaj masę na średnim ogniu, cały czas mieszając, aż zgęstnieje i zacznie bulgotac. Zdejmij garnek z palnika, dodaj kokos, wymieszaj. Przełóż masę do miseczki i ostudź.

dodatkowo:
  • ok. 5-6 połówek brzoswiń z kompotu (moga być też brzoskwinie w syropie z puszki),
  • 500ml śmietanki 36%, schłodzonej,
  • 3 łyżki (45ml) cukru pudru (lub więcej/mniej- do smaku),
  • 3 łyżki (45ml) śmietanki do kawy w proszku (możesz zastapić jakimś śmietan-fixem, ale ja nigdy nie mam tego typu wynalazków pod ręką, więc używam śmietanki w proszku dla tego samego efektu).
Ostudzone ciasto wyjmij z formy i przełóż na płaski talerz lub paterę. Nożykiem zaznacz na górnej powierzchni ciasta 1cm margines. Łyżką wydrąż środek (do zaznaczonego marginesu, natomiast nie zbyt głeboko- staraj się pozostawić ok. 1cm ciasta na dnie). W wydrążonym cieście rozsmaruj gęstą masę kokosową. Na niej ułóż brzskwinie pokrojone w kostkę. Odłóż na bok i przygotuj śmietanę- schłodzoną ubij na sztywno z cukrem pudrem. Pod koniec ubijania wsyp śmietankę w proszku. Bitą śmietanę wyłóż na brzoskwinie i postaraj się rozsmarować ją tak, by przypominała półkole/kopiec. Wierzch posyp wydrążonymi okruchami ciasta. 

Ciasto przechowuj w lodówce. Najlepiej prezentuje i kroi się tego samego dnia, w którym zostało przygotowane. Później też smakuje wybornie, tylko śmietanka troszkę  opada ;)

 Enjoy!



wtorek, 24 września 2013

Tarta malinowo-kokosowa



Całkiem niedawno Tata sprawił nam obojgu dość ciekawy prezent- książkę. I to nie byle jaką, bo z przepisami tylko na tarty i placki (taka wspaniała polska nazwa dla angielskich pajów). No, dobrze- ktoś mógłby pomyśleć- dla maniakalnego cukiernika-amatora taki podarunek to norma. Ale co w tej całej sytuacji robi mój Tata? Jak już opowiadałam przy okazji przepisu na tartę z jabłkami, budyniem i kruszonką, Tata po prostu uwielbia tego rodzaju ciasta. Więc kiedy wypatrzył wspomnianą książkę w sklepie, wiedział, że może NAM nieźle posłużyć. I chyba się nie mylił...

Na początek wybraliśmy tartę z malinami i kokosem, bo akurat mieliśmy całkiem sporo tych owoców w domu. Przepis jest prosty i całkiem szybki w przygotowaniu. Składniki też nie wymagają wędrówek do specjalistycznych sklepów z żywnością, bo wszystko można dostać w najbliższym spożywczaku. Świetnie! Wszystko przygotowałam, upiekłam i niedługo po wyjęciu z piekarnika (jak zalecano w książce) podałam Tacie, by skosztował. Sama też troszkę skubnęłam, żeby wiedzieć co i jak. I się skrzywiłam. Kwaśne to, brejowate i ogólnie bleee... Mój entuzjazm wobec książki w jednej sekundzie sięgnął podłogi. No nic, zjemy na siłę, żeby się nie zmarnowało- pomyślałam. Wstawiłam foremkę na noc do lodówki i poszłam spać. Następnego dnia skosztowałam ponownie i... oniemiałam. Pyszota! Deliktanie i słodkie ciasto idealnie kontrastowało z kwaskowatymi malinami, dodatkowo podkręconymi wiórkami kokosa. Krojenie też nie sprawiało większego problemu Z każdym kolejnym kawałkiem moje uczucia wobec tej tarty zmieniały się na lepsze. Później okazało się, że wszyscy mieliśmy podobne doświadczenia w tej kwestii. I w ten właśnie sposób pochłonęliśmy całą tartę w dwa dni, co na początku wydawało się zadaniem niewykonalnym... :)

Jaki jest morał tej historii? Wierzcie swojej kulinarnej intuicji, a nie podążajcie ślepo za tym, co ktoś gdzieś w odległej krainie napisał.


Tarta malinowo-kokosowa
przepis z książki "Tarty i placki" Carli Bardi i Rachel Lane


ciasto:

  • 2 1/2 szklanki (625ml) mąki pszennej,
  • 1 szklanka (250ml) cukru pudru,
  • szczypta soli,
  • 200g zimnego masła, pokrojonego na kawałeczki,
  • 2 żółtka,
  • 2 łyżki zimnej wody.
W misce wymieszaj mąkę, cukier puder i sól. Dodaj masło i opuszkami palców delikatnie, ale szybko wgnieć tłuszcz w sypkie składniki. Kiedy masa będzie przypominać kruszonkę z większymi i mniejszymi kawałeczkami masła, dodaj do żółtka i 1 łyżkę wody, wymieszaj i zagnieć ciasto. Jeśli to konieczne, wlej resztę (lub więcej) wody. Zawiń ciasto w folię spożywczą i wstaw do lodówki na co najmniej 30 minut.

Wyjmij ciasto z lodówki i podziel je na dwie części. Każdą z nich rozwałkuj na grubość ok. 0.5cm. Jeden placek przełóż do formy do tarty i wylep nim spód i brzegi formy. Drugi placek wyłóż na duży talerz lub dużą blachę do ciasta i przykryj folią spożywczą. Obie formy wstaw ponownie do lodówki na 30 minut.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. 

Formę do tarty z ciastem przykryj dokładnie folią aluminiową lub pergaminem i wysyp dno suchą fasolą/grochem/ryżem lub specjalnymi obciążnikami do pieczenia. Piecz przez ok. 15 minut, aż ciasto delikatnie zarumieni się. Wyjmij z piekarnika, zdejmij folię z ciężarkami i przygotuj nadzienie.

nadzienie:
  • 1 szklanka (250ml) wiórków kokosowych,
  • 1/3 szklanki (80ml) roztopionego masła,
  • 1/3 szklanki (80ml) cukru,
  • 3 łyżki (45ml) gęstej kwaśnej śmietany (ja użyłam mascarpone),
  • 2 żółtka,
  • 4 szklanki (1000ml) świeżych malin,
  • 1 łyżka (15ml) mleka.
W misce wymieszaj 3/4 szklanki wiórków kokosowych, masło, cukier, śmietanę i 1 żółtko. Dodaj maliny i ostrożnie połącz składniki. Nadzienie wyłóż na podpieczony spód i przykryj drugim plackiem ciasta (tym, który umieściłeś/aś na talerzu lub blasze i czekał sobie spokojnie w lodówce), lekko dociśnij brzegi i odetnij nadmiar ciasta. Na środku zrób nożykiem kilka otworów, by para miała ujście podczas pieczenia. Drugie żółtko wymieszaj z mlekiem i posmaruj pędzelkiem cienką warstwę na powierzchni ciasta. Wierzch posyp resztą wiórków kokosowych. Wastaw do piekarnika i piecz ok. 20-25 minut, aż ciasto będzie rumiane. 

Wyjmij z pieca i podawaj ostudzone lub nawet schłodzone, wbrew temu, co piszą autorki ;)



środa, 14 sierpnia 2013

Ciasteczka owsiane "ze śmieciami"


Bardzo smaczne i trochę mniej ciążące na sumieniu ciasteczka z całą górą "śmieci" w środku- pestek słonecznika i dyni oraz kokosem. Z podanych proporcji wychodzi niemała ilość ciasteczek, więc dobrze jest je odpowiednio przechowywać (w szczelnie zamkniętym pojemniku), aby nie straciły swojej chrupkości. Albo można zabrać je w drogę i poczęstować bliskich. Warto :)



Ciasteczka owsiane "ze śmieciami"
przepis Marthy Stewart, zmodyfikowany



  • 225g masła o temp. pokojowej,
  • 1 szklanka (250ml) cukru trzcinowego muscovado (w przepisie jest jeszcze 1 szklanka białego cukru, którą pominęłam, a i tak moje ciasteczka wyszły całkiem słodkie),
  • 2 jajka o temp. pokojowej,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstraktu z wanilii,
  • 3 szklanki (750ml) płatków owsianych górskich,
  • 1 szklanka + 2 łyżki (280ml) mąki pszennej,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • 1/2 szklanki (125ml) zarodków pszennych,
  • 1/2 szklanki (125ml) pestek dyni,
  • 1/2 szklanki (125ml) pestek słonecznika,
  • 1/2 szklanki (125ml) wiórków kokosowych.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Masło utrzyj mikserem z cukrem, aż będą jasne i puszyste. Dodaj jajka oraz wanilię, zmiksuj. Do osobnej miseczki przesiej mąkę i zmieszaj ją z płatkami owsianymi, sodą, proszkiem, solą i zarodkami. Wsyp tą mieszankę do miski z masłem i jajami, a następnie zmiksuj krótko, tylko do połączenia się składników. Dodaj pestki dyni i słonecznika, a także wiórki kokosowe i zamieszaj łyżką.

Na blachę nakładaj porcje ciasta wielkości dużego orzecha włoskiego (lub innej wielkości, jeśli wolisz mniejsze lub większe ciasteczka- pamiętaj jednak, żeby zmienić wówczas czas pieczenia). Wstaw do piekarnika i piecz przez ok. 13-15 minut, aż będą rumiane. Wyjmij z pieca i odczekaj 2-3 minuty, zanim zdejmiesz je z blachy- są dość delikatne, a potem twardnieją.

Enjoy!







piątek, 28 czerwca 2013

Maślane ciasteczka z kokosem


Natrafiłam na te ciasteczka przypadkiem gdzieś w internecie. Spodobały mi się i od tej pory nie chciały mi wyjść z głowy, choć bardzo się starałam :) A że natrafiła się okazja, by nieco wyżyć się kulinarnie, nie mogłam się powstrzymać przed upieczeniem ich. I okazało się, że to był bardzo dobry wybór. Reakcja Rodzinki przerosła moje najśmielsze oczekiwania... Spodziewałam się, że każdy z grzeczności skubnie kilka ciastek, a resztę (to znaczy ten ogromny stos, wysypujący się z dużej miski) będę jeść na śniadanie, obiad i kolację przez najbliższy tydzień. A tymczasem większość ciasteczek zniknęła w ciągu jednego dnia!

W smaku są bardzo maślane i rozpływają się w ustach, jednocześnie pozostając kruchymi. Kokos jest tak na prawdę gdzieś tam w tle, nie wybija się na pierwszy plan i można nawet nie zwrócić na niego uwagi, gdyby nie chrupiące tu i ódzie wiórki. Są bardzo delikatne i tylko trochę słodkie. Jako, że przygotowuje się je z miękkiego masła, trzeba zarezerwować dla nich co najmniej dwie godziny w lodówce, gdzie odpoczną sobie i stwardnieją odpowiednio. Wałkowanie też wymaga dość delikatnej ręki- zbyt twarde (zimne) ciasto kruszy się (ale to nie problem, łatwo można je zebrać i połączyć z resztą ciasta), a zbyt miękkie przykleja do wałka. Mimo wszystko warto je upiec, bo ich smak wynagrodzi Wam te wszystkie trudy ;)


Maślane ciasteczka z kokosem
przepis zaczerpnięty z bloga Eat me!, z moimi modyfikacjami



  • 325g masła o temp. pokojowej,
  • 150g cukru pudru,
  • 1 jajko o temp. pokojowej,
  • 75g wiórków kokosowych zmielonych na mąkę (np. w młynku do kawy lub można kupić gotową mąkę kokosową),
  • 75g wiórków kokosowych,
  • 325g mąki pszennej,
  • szczypta soli.
Masło utrzyj z cukrem pudrem na jasną, puszystą masę. Dodaj jajko i dobrze zmiksuj. Wsyp mąkę kokosową, wiórki, mąkę pszenną i sól, a następnie zmiksuj tylko do połączenia składników. Masę zawiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na co najmniej 2 godziny (ja podzieliłam ciasto na 4 części, każdą z nich zawinęłąm w folię, dzięki czemu szybciej stężały. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że część ciasta można upiec później lub nawet zamrozić, bo wychodzi go na prawdę sporo).

Rozgrzej piekarnik do temp. 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Schłodzone ciasto rozwałkuj na grubość ok. 0.5cm i wytnij z niego ciasteczka (ciasto możnaby pewnie też schłodzić zwinięte w rulonik, a następnie odkrawać plasterki o tej samej grubości i układać je na blasze). Piecz przez ok. 10-12 minut, aż ciasteczka będą lekko rumiane. 

Ciasteczka można zjadać tak po prostu lub posypane cukrem pudrem. Ja część ciastek zanurzałam do połowy w roztopionej czekoladzie i posypywałam je prażonymi wiórkami kokosowymi. Wyglądały dzięki temu nieco bardziej "wyrafinowanie", a przy okazji zmieniły nieco swój smak. Jednak te zwykłe, bez żadnych dodatków smakowały wszystkim najbardziej.

Przechowuj je najlepiej w szczelnie zamykanym pojemniczku, by nie chłonęły wilgoci z powietrza.





A jeśli nie masz ochoty na kokos, to może spróbujesz takich ciasteczek maślanych, hm?


środa, 12 czerwca 2013

Kokosanki- po prostu!





Co można zrobić, kiedy nawet lodówka buntuje się przeciwko tej "letniej" pogodzie i odmawia jakiegokolwiek chłodzenia, a w zamrażarce kryje się cały pojemniczek białek? To proste- trzeba kombinować :) Co prawda jest kilka opcji do wyboru- jak na przykład tradycyjne bezy albo Pavlova, można też zrobić najlepszy na świecie krem z masła orzechowego (ale o tym napiszę Wam innym razem) lub inny maślany krem do dekorowania babeczek czy przekładania tortu. Tym razem postawiłam jednak na stare, dobre kokosanki, które od dzieciństwa niezmiennie kojarzą mi się z Babcią Kazią, Wujkiem Romkiem i odpustem w kościele. I chociaż doskonale znam ich smak, wiem dobrze z czego się je przygotowuje, tak dopiero teraz udało mi się upiec je samodzielnie.

Aby nacieszyć się tymi cudownymi kuleczkami potrzeba zaledwie kilku składników: białek, cukru, odrobiny wanilii i kokosa, oczywiście! Cała akcja (włączając pieczenie) nie powinna zająć więcej niż 20-30 minut, a potem można już spokojnie delektować się niesamowitym aromatem wiórków kokosowych, podkręconym wanilią. Ciasteczka są słodkie, ale taka już uroda kokosanek :) Jeśli jednak chcecie, możecie spokojnie zmniejszyć ilość cukru w przepisie- nie powinno to wpłynąć na ich konsystencję. A czekoladoholikom zalecam polanie lub zanurzenie kuleczek w roztopionej czekoladzie i odstawienie na chwilę na papier pergaminowy, by nieco zastygła- otrzymacie ciasteczka bardzo przypominające batonik Bounty. Podobne połączenie aromatów znajdziecie też w kokosankach biszkoptowych , które wprost uwielbiam! Zupełnie, jak te tutaj :)



Kokosanki
przepis zaczerpnięty z bloga Call Me Fudge





  • 4 szklanki (1000ml) wiórków kokosowych,
  • 1 szklanka (250ml) cukru,
  • 4 białka,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstarktu z wanilii (ja pominęłam, ale w zamian użyłam domowego cukru waniliowego w miejscu zwykłego).


Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

W misce wymieszaj wiórki kokosowe (ja podprażyłam je leciutko na suchej patelni- dzięki temu pozostały chrupiące po upieczeniu również w środku. Jeśli jednak lubisz kokosanki, które są chrupkie z zewnątrz, a mięciutkie w środku, nie zawracaj sobie głowy prażeniem) z cukrem, białkami i wanilią. Całość bardzo dokładnie wymieszaj- zajmie to dobrą chwilkę, zanim wszystkie składniki dobrze się połączą, ale nie trać wiary i nie przestawaj mieszać, a ciasteczka na pewno Ci to wynagrodzą ;)

Łyżeczką nabieraj porcje ciasta wielkości nieobranego z łupiny orzecha włoskiego i delikatnie "zagnieć" każdą z nich w rękach (ściskając z każdej strony, tworząc ładne kuleczki). Układaj na blasze w niewielkich odstępach, a następnie wstaw do piekarnika na ok. 10 minut (ale po ok. 7-8 zacznij spoglądać na nie uważnie, bo przypiekają się bardzo szybko). Kiedy ciasteczka będą rumiane, wyjmij je z piekarnika i odczekaj kilka minut, zanim zdejmiesz je z blachy (są bardzo delikatnie i jeśli zdejmiesz je zbyt szybko, musisz liczyć się z tym, że połowa kokosanki znajdzie się w Twojej dłoni, a druga część nadal będzie tkwiła na blaszce). Ostudź lub zjadaj póki ciepłe.

Ostudzone kokosanki można polać roztopioną czekoladą (gorzką, deserową, mleczną, białą) lub pozostawić nienaruszone- i tak są pyszne!







poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Paj kokosowo-bananowy z bitą śmietaną


Dziwna sprawa z tymi pajami. Nie wiem za bardzo, czy mi się takie spolszczenie podoba. Trochę podejrzanie brzmi. Ale prawda jest taka, że nie umiałam znaleźć innej nazwy oddającej charakter tego deseru. Przecież nie powiem, że to po prostu ciasto, bo kiedy słyszę to słowo, w głowie pojawia się jednoznaczne skojarzenie- coś raczej puchatego, może nawet miękkiego, o porowatej strukturze. "Tarta" też nie pasuje, bo one są przecież rakie wyrafinowane z natury- cienka wartswa kruchego ciasta, nieco więcej nadzienia, które też jest raczej delikatne i nienachalne w smaku. Takie zgrabniutkie i nieprzesłodzone. A paj? Paj to przecież kwintesencja amerykańskiej kuchni! Czy to taki owocowy, z kratką kruchego ciasta na wierzchu, który doskonale pamiętam z bajek. Albo też klasyka- paj dyniowy z kleksem bitej śmietany na wierzchu. No i różne wariacje: orzechowe, czekoladowe, karmelowe, klonowe... Paj musi być przaśny i wypaśny- czegoś zawsze musi być duuuużo. Jak szarlotka, to trzeba władować ze 2kg jabłek na małą foremkę ciasta. A jak nie owoce, to trzeba chociaż tonę cukru wrzucić. A żeby było jeszcze lepiej- jeśli tylko się uda, najlepiej wmieszać wszystkie nasze ulubione składniki, włączając w to "nadwyżki" słodyczy z halloween. I musi być wysokie. Mniej więcej tak, by z trudem można było nabrać wszystkie składniki widelcem obiadowym. Za to właśnie kocham Amerykę- nie znają granic! :)  

Powiem wprost- ten paj jest na prawdę wypasiony. Bardzo sycący, bardzo kokosowy, delikatnie bananowy. Mega smaczny! Każdy wielbiciel kokosowych słodyczy powinien być nim zachwycony, bo wiórki są po prostu wszędzie: na spodzie, w kremie budyniowym i na wierzchu. Istna rozpsta :) Nie trzeba zjeść dużego kawałka, by się nasycyć, więc deserem można poczęstować wiele osób. Przygotowanie też nie jest kłopotliwe, ani szczególnie trudne. Jednym słowem- ideał ;)



Paj kokosowo-bananowy z bitą śmietaną
przepis Joy Wilson z książki "Joy the Baker Cookbook"



spód:

  • 1/4 szklanki (60ml) prażonych wiórków kokosowych*,
  • 1 1/2 szklanki (375ml) drobniutko pokruszonych ciasteczek (np. zbożowych, owsianych albo zwykłych waniliowych herbatników),
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru (ja użyłam jedynie 1 łyżki cukru, bo uznałam, że ciasteczka są wystarczająco słodkie),
  • 1/3 szklanki (80ml=ok. 75-80g) rozpuszczonego masła.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st. C. Przygotuj "naczynie/talerz do pajów" o średnicy 23 cm. Jeśli- tak, jak ja- nie masz takiego naczynia, użyj formy do tarty o podobnym rozmiarze. Myślę, że w miarę głęboka pokrywka od naczynia żaroodpornego też dałaby radę.

W misce wymieszaj wiórki kokosowe, pokruszone ciasteczka i cukier. Wlej masło i dokładnie wymieszaj, a następnie przełóż miksturę do przygotowanego naczynia do pieczenia. Ugnieć masę na dnie i bokach formy (najlepiej zrobić to rękami lub dnem miarki). Piecz ok. 12 minut, aż całość pięknie się zrumieni. Wyjmij i ostudź.

nadzienie:

  • 1 1/2 szklanki (375ml) śmietanki 30% lub 36%,
  • 1 1/2 szklanki (375ml) mleka,
  • 1/2 szklanki (125ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 1/3 szklanki (80ml) skrobi kukurydzianej,
  • szczypta soli,
  • 3 żółtka o temp. pokojowej,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstarktu z wanilii (pominęłam),
  • 2 łyżki (30ml) zimnego masła,
  • 1 1/4 szklanki (310ml) prażonych wiórków kokosowych*,
  • 2 dojrzałe banany, pokrojone w kostkę lub plasterki.
Do garnka o grubym dnie wlej śmietankę i mleko, zagotuj.
W misce wymieszaj trzepaczką cukier, skrobię, sól, żółtka i wanilię, jeśli używasz. Kiedy mieszanka w garnku zawrze, dodaj odrobinę do kogla-mogla i szybciutko zamieszaj. Wlewaj pły stopniowo, cały czas mieszając. Następnie przelej całość ponownie do garnka i stale mieszając, podgrzewaj na średnik ogniu do momentu, gdy masa zgęstnieje i zacznie bulgotać. Zdejmij garnek z palnika i szybciutko dodaj zimne masło, wymieszaj dokładnie (zimne masło zatrzyma proces gotowania, dzięki czemu żółtka nie zetną). Przelej budyń do sitka ustawionego nad miską i przetrzyj masę, by pozbyć się ewentualych grudek. Krem przykryj folią spożywczą w taki sposób, by bezpośrednio dotykała powierzchni budyniu, a następnie ostudź kompletnie, by potem schłodzić go w lodówce. Do chłodnego kremu dodaj wiórki kokosowe i pokrojone banany, dokłądnie wymieszaj i wylej na przygotowany spód. 
Jeśli zamierzasz jeść paj od razu, przygotuj  śmietanę teraz. Jeśli nie, przykryj ciasto folią i wstaw do lodówki, a wierzch ubij tuż przed podaniem.

na wierzch:

  • 1 1/2 szklanki (375mnl) śmietanki 36%, schłodzonej,
  • 1/4 szklanki (60ml) cukru pudru,
  • 1/2 szklanki (125ml) prażonych wiórków kokosowych*,
  • 1 dojrzały banan, pokrojony na plasterki.
Schlodzoną śmietankę ubij z cukrem pudrem mikserem, aż będzie sztywna (jeśli chcesz, by zachowała swoje kształty na dłużej, dodaj pod koniec ubijania 1 łyżkę mleka w proszku, które wchłonie nadmiar wilgoci). Bitą śmietanę rozmsaruj na kremie, posyp wiórkami kokosowymi i udekoruj bananem (no chyba, że jesteś mną i zapomnisz o tym całkowicie). 

Paj jest dość delikatny i kroi się dość niezgrabnie, ale smak wynagradza wszystko. Przechowuj go w lodówce, gdzie powinien wytrzymać 2 dni. O ile Ty jesteś w stanie tak długo się od niego powstrzymywać :)


* Wiórki kokosowe możesz uprażych na dwa sposoby. Pierwszy (który ja preferuję): wsyp wiórki na suchą patelnię i podgrzewaj na średnim ogniu, mieszając od czasu do czasu. Drugi: wsyp wiórki na blachę do pieczenia i piecz w 180 st.C, co 2-3 minuty wyjmując ją z pieca, by przemieszać kokos. Bez względu na to, jaką metodę zastosujesz, pamiętaj, że wiórki są bardzo tłuste i rumienią się w mgnieniu oka. Trzeba mieszać je często i nie pozostawiać bez kontroli, bo zamiast rumianych kawałeczków otrzymasz malutkie węgielki.




środa, 27 lutego 2013

Ciasto czekoladowe z masą kokosową

Ech... można powiedzieć, że to ciasto to dzieło przypadku i nieoczekiwanych zwrotów akcji ;) Miał być murzynek z masą kokosową, o który dopominała się Mama. Ale... niekoniecznie widziało mi się przygotowywanie tej masy z białek, nie wiem czemu... I przypomniałam sobie o cieście, które zawsze siedziało sobie z tyłu mojej głowy i czekało na odpowiedni moment, żeby je upiec. Mam na myśli absolutną klasykę amerykańskiej kuchni- German Chocolate Cake (żeby nie było- german nie znaczy wcale tutaj, że to wypiek niemiecki, ale to po prostu nazwisko pewnego Pana, który wymyślił to ciasto- ale o tym kiedy indziej). Czyli czekoladowe ciasto przekładane słodką masą kokosowo-pekanową i obłożone czekoladowym kremem maślanym lub ganache. Pomyślałam nawet, że to się bardzo ładnie składa, jeśli upiekłabym je właśnie teraz, kiedy jest to wyzwanie Anny Olson na ten miesiąc. No i przeszukałam chyba cały internet w poszukiwaniu przepisu idealnego, upiekłam moje nowe ulubione ciasto czekoladowe (z tego tortu), ale w połowie gotowania kremu (który był jedną wielką mieszanką tysiąca różnych receptur) doszłam do wniosku, że nie dodam orzechów. Nie miałam pekanów, a więc użycie orzechów włoskich byłoby nie tylko profanacją, ale też niespecjalnie pasowało mi to do całości. Tak więc po tych wszystkich modyfikacjach modliłam się tylko o to, żeby ciasto było w miarę zjadliwe. Ale rzeczywistość mnie zaskoczyła- wyszło przepysznie! Niezawodne wilgotne ciasto, między nim wspaniały krem kokosowy, który można jeść bez końca, a całość zwieńczona czekoladowym ganache (a samo połączenie polewy i masy kokosowej smakuje zupełnie jak batonik Bounty). Niebo!



Ciasto czekoladowe z masą kokosową

 
ciasto:
  • 2 łyżki (30ml) zmielonego siemienia lnianego,
  • 6 łyżek (90ml) bardzo  gorącej wody,
  • 1 szklanka (250ml) mleka (tym razem użyłam domowego słonecznikowego),
  • 1 łyżka (15ml) soku z cytryny,  
  • 120g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałeczki,
  • 3/4 szklanki (180ml) gorącej kawy,
  • 2 szklanki (500ml) mąki pszennej,
  • 1/4 szklanki (60ml) gorzkiego kakao w proszku,
  • 1 łyżeczka (5ml) proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka (5ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru trzcinowego muscovado,
  • 6 łyżek (90ml) cukru (użyłam domowego waniliowego),
  • 1/2 szklanki (125ml) oleju.     

Siemię lniane wsyp do miseczki i zalej bardzo gorącą wodą. Zamieszaj dokładnie i dostaw na ok. 10 minut, by utworzył się kleik. W dużej misce wymieszaj mleko z sokiem z cytryny i również odstaw na 10 minut, by zgęstniało (ścięło się) i z wyglądu przypominało maślankę.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Dwie foremki o średnicy ok. 20cm wysmaruj olejem, dno wyłóż papierem do pieczenia, a boki wysyp mąką.

W miseczce umieść połamaną na kawałeczki czekoladę, zalej gorącą kawą i odstaw na 1 minutę. Następnie dokładnie wymieszaj tak, by rozpuścić czekoladę. Odłóż na bok. Do osobnej miski przesiej mąkę, kakao, proszek, sodę i sól. Do miski, w której utworzyła się "sojowa maślanka" dodaj cukier trzcinowy i biały, olej oraz kleik z siemienia, a następnie dokładnie wymieszaj trzepaczką. Do tej mieszanki wsyp zwartość miski z  suchymi składnikami, wymieszaj tak, by pozbyć się wszelkich grudek. Wlej czekoladę rozpuszczoną w kawie i ponownie zamieszaj. Masę rozłóż między dwie foremki i wstaw do piekarnika na ok. 35 minut (patyczek wbity w środek ciasta powinien wyjść suchy). Wyjmij i ostudź kompletnie.


masa kokosowa:
  • 2 szklanki (500ml) mleka kokosowego (z puszki) lub śmietanki 30%,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru,
  • 1/4 szklanki (60ml) skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej,
  • 2 1/2 szklanki (625ml) wiórków kokosowych podprażonych wcześniej na suchej patelni.
1 1/2 szklanki mleka wlej do garnka, wsyp cukier i zagotuj. Zmniejsz ogień i pogotuj masę przez ok. 5 minut, by nieco zgęstniała. Resztę mleka wymieszaj ze skrobią tak, by pozbyć się wszystkich grudek, a następnie wlej do garnka stale mieszając masę trzepaczką. Całość zagotuj (nadal mieszając), następnie zdejmij z palnika, wsyp wiórki i wymieszaj. Przestudź.

Kiedy masa będzie jeszcze delikatnie ciepła, ale nie gorąca, rozsmaruj połowę na jednym placu czekoladowym, przykryj drugim blatem z ciasta, na którym rozsmaruj resztę masy. Wyrównaj i zostaw do zastygnięcia.

polewa:
  • 200g gorzkiej czekolady,
  • 35g cukru (można pominąć, ja dodałam, bo moje czekolady były bardzo gorzkie),
  • 115g mleka kokosowego (z puszki) lub śmietanki 30%.
Czekoladę połam na kawałki, wsyp do miseczki, dodaj cukier i całość zalej gorącym mlekiem/śmietanką. Zostaw na ok.1-2 minuty, a następnie dokładnie wymieszaj, by uzyskać jednolitą masę. Przestudź, aż osiągnie temperaturę pokojową (mniej więcej). Polej ciasto polewą- jeśli chcesz, możesz rozsmarować ją po bokach przy pomocy łopatki albo pozwolić jej skapnąć, by wyglądała bardziej "rustykalnie".


Ciasto najlepiej smakuje i przechowuje się w temperaturze pokojowej (po przekrojeniu jednak trzeba przykryć, by nic nie wysychało).




wtorek, 1 stycznia 2013

Karmelowe batoniki z czekoladą i orzeszkami


 Po pierwsze, i najważniejsze- szczęśliwego Nowego Roku! :)

A teraz, do rzeczy- czyli do słodkości ;) Bardzo słodkich... bo takie właśnie są te batoniki. Karmelowe (to zasługa kajmaku, jaki tworzy się poprzez pieczenie słodzonego mleka skondensowanego), z kawałeczkami gorzkiej czekolady i słonych fistaszków (wspaniale neutralizujących wspomnianą słodycz, dzięki czemu można zjeść więcej niż jeden kawałek) oraz wiórkami kokosowymi, na które można trafić tu i ówdzie. Kiedy przygotowywałam ten deser, byłam psychicznie przygotowana na to, że będę mogła delektować się nim samotnie przez długi czas. Nie oczekiwałam, że ktokolwiek uzna je za zjadliwe ani tym bardziej smaczne, a na pewno nie przypuszczałam, że znikną w mgnieniu oka. Jak bardzo się myliłam... Okazało się, że batoniki zasmakowały nawet tym, którzy po zjedzeniu JEDNEGO cukierka mają dość słodyczy na kilka dni. Zgodnie stwierdziliśmy, że bardzo przypominają batoniki Snickers (może gdyby pominąć kokos, którego rzecz jasna w oryginale nie ma). Warto jednak pamiętać, że to bardzo sycący i "bogaty" w smaku przysmak, dlatego jedna mała foremka jest w stanie nakarmić sporo ludzi. I podobnie jak z wielkanocnymi mazurkami, trzeba je pokroić na małe kwadraciki, by mieć pewność, że poczęstowana osoba zdoła zjeść cały kawałek. No i najważniejsze- przygotowanie tych batoników zajmuje nie więcej niż 10 minut. I na tym kończy się ich prostota. Pieczenie trwa długo (ok. 50 minut), a czekanie aż całkowicie ostygnie jeszcze dłużej (mniej więcej 3 godziny). Ciężko się powstrzymać przed dobraniem się do nich znacznie wcześniej, stąd wielce polecam wpakowanie ich do piekarnika późnym wieczorem. Gdy tylko minutnik obwieści koniec pieczenia, można wyłączyć piecyk i po prostu pójść spać.
Nie jest to łatwe, ale warto. Na prawdę warto się poświęcić :)



Karmelowe batoniki z czekoladą i orzeszkami
zmodyfikowany przepis Anny Olson, stąd

  • 1 szklanka (250ml) drobniutko pokruszonych ciasteczek zbożowych,
  • 40g rozpuszczonego masła,
  • 1/2 szklanki (125ml) solonych fistaszków (jeśli nie masz słonych orzeszków, to zalecałabym mimo wszystko dodanie odrobiny soli- ona na prawdę zmienia smak batoników, a pozostaje niewyczuwalna),
  • 3/4 szklanki (180ml) groszków z ciemnej czekolady lub dość drobno posiekanej gorzkiej czekolady (nawet jeśli nie lubisz gorzkiej czekolady, nie dodawaj mlecznej- no chyba, że masz zamiar dostać nagłego ataku cukrzycy;) ),
  • 1/2 szklanki (125ml) podprażonych na suchej patelni wiórków kokosowych,
  • 1 puszka (533g) słodzonego mleka skondensowanego.
Rozgrzej piekarnik do temperatury 165 st.C. Kwadratową foremkę o boku ok. 18-19cm wyłóż papierem do pieczenia w taki sposób, by wystawał nieco ponad jej boki (lepiej nie rezygnować z papieru. Bez niego ciężko byłoby wyciągnąć batoniki, a dodatkowo łatwo wtedy uszkodzić blaszkę.).

Pokruszone ciasteczka wymieszaj dokładnie z masłem i powstałą masą wylep dno foremki. Na spodzie ułóż równomiernie orzeszki, na nich groszki czekoladowe, a następnie wiórki. Całość zalej mlekiem i wstaw do piekarnika na ok. 50 minut (masa będzie bulgotać, a cukier zawarty w mleku skarmelizuje się i uzyska brązowy kolor). Wyjmij foremkę z pieca i zostaw do całkowitego ostudzenia (ok. 3 godziny). Ciągnąc do góry wystający papier do pieczenia, wyjmij deser z foremki i pokrój na małe batoniki (ok. 24-30 sztuki).


A tak wyglądają batoniki tuż po wyjęciu z piekarnika
      

wtorek, 11 grudnia 2012

Niemożliwy paj kokosowy



To ciasto jest na prawdę niezwykłe. Przede wszystkim dlatego, że nie wymaga specjalnych zdolności kulinarnych, by się udało. Wystarczy zmieszać wszystkie składniki, wpakować je do foremki i uzbroić się w cierpliwość, by po godzinie otrzymać dość nietypowy, ale smaczny deser. Tak, jak zapewniają autorzy, podczas pieczenia w "magiczny" (o ile prawa fizyki można nazwać magicznymi) sposób tworzą się trzy odrębne warstwy. Na dole powstaje cienki spód, jakby biszkopcik o dość delikatnej fakturze. W środku tworzy się krem custard, czyli jajeczny odpowiednik budyniu- gładki, lekko galaretkowaty, rozpływający się w ustach. A na wierzchu pięknie rumieni się skorupka z wiórków kokosowych. Dobrze smakuje samodzielnie, jak i w towarzystwie polewy czekoladowej, a ponad to doskonale się kroi i nie rozpada. Pachnie kokosem, ale nie przytłacza zbyt intensywnym aromatem. I jeśli mam być szczera- gdy włożyłam ten paj do piekarnika, nie wiązałam sporych nadziei z tym wypiekiem. Gdzieś z tyłu głowy plątała się wizja katastrofy, ale nie mogłam powstrzymać się przed wykonaniem tak dziwnego przepisu. I z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że opłacało się :)



Niemożliwy paj kokosowy
przepis z programu "Kudłacze na motorach: Nie ma jak u mamy"


  • 4 jajka o temp. pokojowej,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) proszku do pieczenia,
  • 60g roztopionego masła,
  • 200g cukru (użyłam 150g),
  • 60g mąki pszennej uniwersalnej (oryginalnie przepis zaleca użycie mąki ze środkiem spulchniającym, jaki dostępny jest w UK; ja użyłam zwykłej mąki pszennej typ 550 i wyszło świetnie),
  • szczypta soli,
  • 85g wiórków kokosowych,
  • 470ml mleka,
  • 1 łyżeczka (5ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (opcjonalnie).
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Foremkę (przepis nie podaje dokładnych wymiarów, użyłam więc prostokątnego naczynia żaroodpornego średniej wielkości) posmaruj delikatnie masłem.
Wszystkie składniki wymieszaj ze sobą przy użyciu trzepaczki i przelej do foremki. Piecz ok. 1 godziny (ciasto "nadmucha" się- po ostudzeniu opadnie- i przyrumieni na wierzchu), następnie wystudź.



         

sobota, 4 sierpnia 2012

Babeczki kokosowe


Wieeeeeem, znowu babeczki. Ale jakoś tak ostatnio sytuacja tego ode mnie wymaga ;) A poza tym są malutkie, okrąglutkie i urocze. Jak ich nie kochać?

Te są kokosowe. Powiem więcej- kokosowe z cytrynową nutką. I chociaż uwielbiam cytryny, mogę zjadać je surowe na kilogramy bez najmniejszego skrzywienia twarzy, tak tutaj nie za bardzo przypadły mi do gustu. Trochę przeszkadzały, zamiast dopełniać aromatu wiórków kokosowych. Ale nie jest to powód, by się zrażać! Następnym razem po prostu pominę skórkę, a sok zastąpię mlekiem zwykłym albo nawet kokosowym. I będzie super :)




Babeczki kokosowe
przepis pochodzi z bloga mojewypieki.blox.pl
proporcje na 7-8 sztuk (w zależności od wielkości foremek)

ciasto:
  • 150g mąki pszennej uniwersalnej,
  • 70g cukru,
  • 1/2 łyżeczki (2ml) proszku do pieczenia,
  • 1/4 łyżeczki (1ml) sody,
  • szczypta soli,
  • 60g wiórków kokosowych,
  • 2 jajka o temp. pokojowej,
  • 120g stopionego masła,
  • 50ml soku z cytryny,
  • skórka otarta z 2 cytryn (tylko wierzchnia, żółta warstwa- biała część jest gorzka i nie ma cytrynowego aromatu).
Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Foremki na muffinki wyłóż papierowymi papilotkami (nie jest to konieczne, jeśli używasz silikonowych foremek).
Do miski przesiej mąkę, dodaj resztę suchych składników i wymieszaj. Osobno wymieszaj wszystkie mokre składniki. W misce z mąką zrób dołek, do którego wlej zawartość drugiego naczynia. Wymieszaj (nie musisz robić tego dokładnie, kilka grudek nie zaszkodzi. Podobnie, jak w cieście pancakes są one gwarancją delikatnego ciasta. Zbyt długo mieszane ciasto powoduje, że muffinki wyrastają w piekarniku z takim sterczącym czubem i mogą wyjść dość ciężkie). Przelej ciasto do foremek i piecz ok. 20 minut. Wyjmij z piekarnika i ostudź.

dodatkowo:
  • 80g białej czekolady,
  • wiórki kokosowe (u mnie ok. 50g).
Czekoladę roztop delikatnie w kąpieli wodnej (uwaga! biała czekolada jest znacznie bardziej wrażliwa na wysoką temperaturę i wilgoć, niż czekolada gorzka czy mleczna, więc woda powinna jedynie lekko pyrkotać w garnku. I nie spuszczaj czekolady z oka!). Na suchej patelni podpraż wiórki, aż będą rumiane i ostudź.
Babeczki posmaruj z wierzchu czekoladą i obtocz w wiórkach.  




czwartek, 2 sierpnia 2012

Cookie Monster Cupcakes


Dzisiaj babeczki, które mają cieszyć dzieciaki, choć chyba więcej radości sprawiają tym, którzy jeszcze pamiętają "Ulicę Sezamkową". Miały przypominać mojego bohatera, z którym dość mocno się utożsamiam i który reaguje na słodkości tak samo, jak ja ;) A okazało się, że nie wszyscy zgadli, o co mi chodziło (znaleźli się i tacy, co w moich cupcake'ach widzieli... żabkę). Może to te wielkie (zbyt wielkie) oczy? Albo Oreo zamiast ciasteczka z kawałkami czekolady? Tego nie wiem, za to z pewnością mogę potwierdzić, że w smaku wyszły bardzo dobre. Ciasto kakaowe na spodzie było pyszne i wilgotne, i ładnie komponowało się z wiórkami kokosowymi na wierzchu.

Przepis na babeczkowe ciasto pochodzi ze wspaniałej strony Sweetapolita.com , którą gorąco polecam. Przede wszystkim jest to bardzo rzeczowe źródło wiedzy o wypiekach. Wszystko, co może przydać się podczas pieczenia i dekorowania znajduje się na stronie w bardzo przystępnej, luźnej, a jednocześnie kompetentnej i usystematyzowanej, schludnej formie. Jeśli coś może pójść źle podczas procesu przygotowania danego wypieku, to wiemy o tym od autorki, a co najważniejsze dowiadujemy się, jak temu zaradzić, bądź temu zapobiec. Do każdego przepisu załączone są piękne zdjęcia w dość sporej ilości (co bardzo lubię, bo pomaga mi to w wyobrażeniu sobie, jak dany wypiek będzie wyglądał i nierzadko decyduje o tym, czy wogóle zechcę skorzystać z tej receptury). Każdy przepis jest dokładnie opisany, co również pomaga w podjęciu decyzji o wyborze właśnie tego, a nie innego.  Na stronie znajdują się też filmy (tutoriale) prezentujące trudniejsze techniki dekoracji ciast, za co mam ochotę tą Panią ozłocić! Jakby tego było mało, od autorki bije takie ciepło i spokój, że aż nie chce się zamykać przeglądarki, by nie stracić dobrego humoru :)



Cookie Monster Cupcakes
przepis na ok. 10-12 babeczek (w zależności od wielkości foremek)
zaczerpnięte ze strony sweetapolita.com


ciasto:
  • 3/4 szklanki (180ml) mąki pszennej uniwersalnej,
  • 3/4 szklanki (180ml) cukru,
  • 1/4 szklanki (60ml) ciemnego kakao,
  • 3/4 łyżeczki (3,5ml) sody,
  • 3/4 łyżeczki (3,5ml) proszku do pieczenia,
  • 3/4 łyżeczki (3,5ml) skrobi kukurydzianej,
  • szczypta soli,
  • 1/3 szklanki (80ml) maślanki o temp. pokojowej,
  • 1/4 szklanki (60ml) gorącej kawy,
  • 3 łyżki (45ml) oleju,
  • 1 jajko o temp. pokojowej,
  • 1 1/2 łyżeczki (7,5ml) naturalnego ekstraktu z wanilii (opcjonalnie).
  Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 st.C. Foremki na muffinki wyłóż papierowymi papilotkami (nie jest to konieczne, jeśli używasz foremek silikonowych).
Do miski przesiej mąkę, kakao, sodę, proszek, skrobię, sól i dodaj. Dodaj resztę składników i wymieszaj mikserem pracującym na średnich obrotach przez 2 minuty. Rozlej ciasto między foremki (ciasto jest dość płynne; nieco urośnie podczas pieczenia) i wstaw do piekarnika na 15-17 minut, aż patyczek wbity w środek babeczki wyjdzie suchy. Wyjmij z pieca, odczekaj 1-2 minuty i wyjmij babeczki na kratkę do studzenia wypieków. Ostudź kompletnie.

dodatkowo:
  • niebieski barwnik spożywczy w proszku lub żelu (barwniki w płynie są za mało wydajne, a w dodatku rozwadniają masę, co w tym przypadku jest... można powiedzieć, niedopuszczalne),
  • wiórki kokosowe (miałam paczuszkę 100g i starczyło mi to na pokrycie wszystkich babeczek),
  • ulubiony jasny krem do ciast (np. maślany lub twarożkowy, lub po prostu osłodzony serek mascarpone) lub roztopiona z odrobinką śmietanki lub mleka biała czekolada- nie potrzeba go wiele, jedynie kilka łyżek,
  • do przygotowania oczu: biała czekolada lub biały lukier plastyczny oraz czarny barwnik spożywczy lub ciemna czekolada,
  • 10-12 ciasteczek (po jednym na babeczkę)- najlepiej takich z kawałkami czekolady, ale ja z braku takich właśnie użyłam Oreo.
Zacznij od przygotowania kokosa: wsyp do woreczka wiórki i dodaj odrobinę barwnika (jeśli używasz barwnika w proszku tak, jak ja, wymieszaj go najpierw z łyżeczką wody). Jedną ręką trzymaj worek tak, by był zamknięty, a drugą pomaltretuj wiórki tak, by całe stały się niebieskie. Przesyp je na papier do pieczenia lub folię i zostaw do wyschnięcia. 
Do kremu dodaj nieco barwnika i wymieszaj.
Ostudzone babeczki posmaruj kremem (nie za grubo) i obtocz w wiórkach kokosowych. Odstaw do lodówki, by zastygły.
W tym czasie możesz przygotować oczy: z białego lukru plastycznego ulep 10-12 par oczu (płaskie kółeczka) i zostaw do wyschnięcia. Jeśli używasz białej czekolady, roztop ją w kąpieli wodnej i łyżeczką układaj na papierze do pieczenia porcje w kształcie kółeczek, odstaw do zastygnięcia. Źrenice możesz namalować czarnym barwnikiem spożywczym przy pomocy pędzelka lub nakładając okrągłe porcje ciemnej czekolady.
Ciasteczka przytnij nieco z jednej strony przy pomocy ostrego noża.
Wyjmij babeczki z lodówki i małym ostrym nożykiem wytnij buzię/kieszonkę, do której włóż ciasteczko (jeśli nie chce się trzymać, możesz przykleić je odrobiną kremu lub czekolady). Przy pomocy odrobiny kremu lub czekolady przytwierdź oczy Ciasteczkowemu Potworowi. Odstaw do zastygnięcia.







 

poniedziałek, 30 lipca 2012

Kokosanki biszkoptowe


Wspaniały, delikatny, puszysty i wilgotny biszkopt otulony polewą kakaową i aromatycznymi wiórkami kokosowymi. Kokosanki biszkoptowe! Nie przytłaczają słodyczą, ale jedząc je nie mam wątpliwości, że to słodycze :) Ciężko się od nich oderwać- takie smaczne! I aż trudno uwierzyć, że nie zawierają ani grama cukru i są wegańskie. Są dla mnie wielkim odkryciem z dwóch powodów. Po pierwsze- do tej pory pod nazwą kokosanki kryły się tylko te robione przez Babcię i kupowane na jarmarkach. Takie, które w składzie mają tylko białko jaja, cukier i mnóstwo wiórków kokosowych. Po drugie- biszkopt. Generalnie nie jestem fanką tego rodzaju ciasta. Jakieś takie zbyt lekkie i zazwyczaj za suche (a jakoś nie widzę głębszego sensu dodatkowego nasączania ciasta już po jego upieczeniu). Ale ten jest zupełnie inny- wilgotny i miękki, ale nie jak napompowana buła. A co najważniejsze, jest wegański i większość składników, z których jest wykonany możemy znaleźć w swojej kuchni każdego dnia. Na pewno będę z niego korzystać ;) Z przepisu wychodzi całkiem niemała gromadka kokosanek, które (jeśli się uchowają) na drugi dzień smakują jeszcze lepiej- zwłaszcza, że zjada się je bez wyrzutów sumienia. Za wspaniały przepis bardzo dziękuję Dianci ;)



Kokosanki biszkoptowe
przepis by diancia

biszkopt:
(inspirowany tym )
  • 2 szklanki (500ml) mąki pszennej,
  • 1 szklanka (250ml) mleka sojowego,
  • 1 łyżka (15ml) proszku do pieczenia,
  • 5 łyżek (75ml) słodu (ja nie miałam, więc użyłam miodu),
  • szczypta soli,
  • 1/2 szklanki (125ml) oleju.
Piekarnik rozgrzej do temperatury 180 st.C. Prostokątną foremkę o wymiarach 25x35cm wyłóż papierem do pieczenia.
Do miski przesiej mąkę, proszek i sól. Dodaj resztę składników i dokładnie wymieszaj trzepaczką na gładką masę. Przelej do foremki, wstaw do piekarnika i piecz ok. 15-20 minut. Wyjmij z pieca i ostudź kompletnie.  

polewa kakaowa:
  • 200g margaryny lub w wersji nieortodoksyjnej/nie-do-końca-wegańskiej masła,
  • 6 łyżek (90ml) ciemnego kakao,
  • 8 łyżek (120ml) mleka sojowego,
  • 4 łyżki (60ml) słodu lub miodu.
Wszystkie składniki umieść w garnuszku i podgrzej na małym ogniu, mieszając. Kiedy wszystkie składniki zagotują się, spróbuj polewy starając się jednocześnie nie poparzyć- jeśli jest wystarczająco słodka i kakaowa zdejmij z palnika i ostudź, a jeśli brakuje jakiegoś składnika, uzupełnij go.

dodatkowo:
  • duuuużo (ja użyłam ok. 250-300g) wiórków kokosowych- wcześniej podprażyłam je na suchej patelni.
Ostudzony biszkopt pokrój na prostokąty (ok. 48sztuk) lub kwadraty (ok. 60 sztuk). Każdy kawałek obtocz przy pomocy widelca w polewie kakaowej, a następnie w wiórkach kokosowych i układaj na papierze do pieczenia/ folii. Pozostaw kokosanki do zastygnięcia w pokojowej temperaturze lub wstaw do lodówki (wtedy szybciej stwardnieją i można je szybciej zjeść!).







P.S. Stoooo lat, Iwo!!!!!!! :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...